Archiwum kategorii: xseed

Ys: The Oath in Felghana – recenzja

Ys The Oath in FelghanaJedną z wielu japońskich serii z tradycją, którą nieJapończycy w dużej części przegapili, jest Ys. Gdyby były wątpliwości pisze się Ys, wymawia iis. Głównym bohaterem gier jest rudowłosy młodzian zwany Adolem Christinem, a jego przygody polegają na ratowaniu mniej lub bardziej atrakcyjnych ludzi z opresji i rozwalaniu armii przeciwników. W dniu dzisiejszym opowiemy sobie o (remake’u) trzeciej części jego przygód, która jakiś czas temu została wydana na PSP, a kilka dni temu pojawiła się na Steamie. Czytaj dalej.

Corpse Party – recenzja

Corpse Party recenzjaMam nadzieję, że spędziliście/spędzicie/olaliście[1] święta w możliwie spokojnej i radosnej atmosferze, oraz napchaliście się wigilijnymi potrawami po same uszy. W trakcie dzisiejszej gry wspomnienie tego jedzenia prawdopodobnie będzie chciało gwałtownie opuścić Wasze trzewia… A tak naprawdę to musielibyście być niesamowicie bojaźliwi, bo gra nie jest tak straszna. Zaczynamy Corpse Party! Czytaj dalej.

5 (japońskich) gier dla których wciąż można kupić PSP (lub grać w nie na Vicie)

Disclamer: Nie, Sony nie płaci mi za takie teksty. A mogliby, holender.

Ostatnio niezbyt dużym wysiłkiem wydusiłam z biblioteki Playstation Portable gry, dla których warto kupić jest tę konsolę. Dzisiaj postaram się znaleźć coś, przy czym w przyszłości będzie można zmarnować cenny czas albo na PSP, albo na Playstation Vita. Bo, przypominam, gry na tę pierwszą konsolę będą grywalne na najnowszym dziecku Sony.

Internet[1] obśmiał się już z tego, jak to na PSP nie ma gier, więc w czasie, kiedy kieszonsolka Sony powolutku dogorywa, złośliwie komentowane jest każde wydawanie nowego tytułu na tę konsolę, szczególnie kiedy mowa jest o rzeczach tak niszowych, jak japońskie RPGi. Tak czy inaczej PSP nadal oferuje coś nowego, więc przyjrzyjmy się na co być może będzie warto wydać pieniądze w najbliższym czasie. Czytaj dalej.

10 (japońskich) gier dla których warto było kupić PSP

Przy kupowaniu sprzętów do grania mam złotą zasadę: jeśli na daną konsolę znajdują się więcej niż cztery gry, które mnie interesują, kupuję. Nie da się ukryć, że mam przez to mniej konsol niż przeciętni gracze, ale dzięki temu mają one mniej okazji do kurzenia się (a i portfel mniej cierpi).

Jak już kiedyś wspominałam, lubię Playstation Portable. To przy nim spędziłam najwięcej czasu w tej generacji konsol. Jednym z najulubieńszych dowcipów internetu jest to, że na PSP nie ma gier. Jako że w wolnych chwilach lubię polemizować z anonimowym tłumem, chętnie przedstawię Wam listę gier, które w pełni uzasadniły inwestycję w przenośną konsolkę Sony. Czytaj dalej.

Grand Knights History – zapowiedź

Edycja z przyszłości: Niestety, Grand Knights History nie ukaże się w języku angielskim! Ogromna to szkoda.

Najwyraźniej ktoś z growych bogów zlitował się nade mną i pozostałymi trzema osobami, które kupują gry na PSP, bowiem XSEED jeszcze nie zapowiedziało, że najnowsza gra Vanillaware zwana Grand Knights History pojawi się na rynku amerykańskim. Jeśli Wasze zwierzaki zaczęły ujadać/piszczeć około północy dnia dzisiejszego, to moja wina. Czytaj dalej.

Powspominajmy: Seria Shadow Hearts

Stoją sobie bezczelnie. Nie ma chwili, żeby na mnie nie patrzyły swoim oceniającym wzrokiem. Kiedy tylko pojawiam się na horyzoncie, jestem bombardowana dziesiątkami spojrzeń pełnych wyrzutów. „Dlaczego nas jeszcze nie przeszłaś?” „Persona 4 zasłużyła na 150 godzin grania, a ja nie?” Cholerne zaległości.

Mam jednak na półce trojaczki, które nigdy nie wołają o uwagę. Wiedzą, że zawsze, kiedy przechodzę przez pokoik (a robię to często, bo skubany ma 8 m2), to ja robię sobie wyrzuty. Z nimi, jak z większością gier, które posiadam, też wiąże się nieco anegdot. Czytaj dalej.

The Legend of Heroes: Trails in the Sky – zapowiedź

trails in the sky psp zapowiedzW dniu dzisiejszym zapraszam na nieznany ląd, a przynajmniej tak niszowy, że nawet mi jest trochę głupio. Ale tylko trochę, bo bardziej jestem zajęta skakaniem z przejęcia. Jednakowoż wszystko po kolei.

Nie da się zapewne ukryć, że czytam mangi i oglądam anime. Winię za to Daimosa. Mocno odbiło się to na moich growych preferencjach. Zawsze mniej lub bardziej świadomie stroniłam od zachodnich gier i szłam w kierunku szpiczastych fryzur, broni i wielkich oczu (i innych części ciała). Kiedy więc nagrałam się już we wszystkie Grandie i udało mi się wreszcie odpalić kolejne części Final Fantasy, ruszyłam po coś nowego. Niesamowite jest na jak niszowe serie (i podserie!) można trafić, gdy szuka się japońskich RPGów na PCta. Czytaj dalej.