Archiwum kategorii: wii

Trauma Team – najlepsza gra Atlusa, w którą nigdy nie graliście

trauma team wiiJak pewnie podejrzewacie, po drugim dniu września nie odklejam się od Vity, żeby zarzucić Was swoimi wrażeniami z najnowszej Drogiejplomby vel Danganronpy. Coby nie zostawiać Was do tego czasu samopas, opiszę Wam grę, która jest najsmutniejszym przypadkiem Atlusa. Tak, tego od Personów i innych Tensejów. Czytaj dalej.

Reklamy

Krótka historia: seria Fire Emblem cz. 1

Wszystkiego najlepszego Hee Ho Blogu! Mój słitaśny blogasek o grach niedługo kończy dwa lata i z tej okazji postanowiłam powrócić do jakże zaniedbanego tagu pt. ‘krótka historia’. Dzisiaj zmierzymy się z legendarną serią gier, która jest odpowiedzialna za jakieś 70% trendów we współczesnych taktycznych RPGach. Weźcie sobie zatem kanapkę (albo trzy) i pomówmy o tym, z czego znany jest Fire Emblem. Czytaj dalej.

Tales of Graces ƒ – recenzja

Tales of Graces f recenzjaFani serii Tales, choć sami w sobie upierdliwi, mają ciężkie życie. Ostatnią grą z serii, w którą mogli pograć w języku Anglów i Sasów było Tales of Vesperia wydane w 2008 roku. Mimo że nowe gry pojawiają się w Japonii praktycznie co kwartał, to Namco uparcie odmawia ich przenoszenia na zachodni rynek. Sytuacja zmieniła się dopiero teraz, kiedy to na przestrzeni kilku miesięcy dostaliśmy przeróbkę Tales of the Abyss na 3DS i nową grę – Tales of Graces ƒ. Co prawda fani (jak to oni) jojczyli o to, żeby olać tę brzydszą grę i zająć się Tales of Xillia, ale Graces i tak pojawiło się w wersji anglojęzycznej. Kto miał rację – Namco, wydając tę grę, czy ci fani, którzy ją zignorowali? Czytaj dalej.

Krótka historia: Seria Tales

[Disclamer: Początkowo ten wpis miał być standardowym Powspominajmy, ale w międzyczasie trochę mu się urosło. Stąd też nowy tag. Kto wie, może w przyszłości coś innego się pod to podłapie. Poza tym określenie ‚krótka’ jest bardzo mylące. Zróbcie sobie do czytania obiad, czy coś.]

Jeśliby jRPGi uosobowić i zrobić im zdjęcie klasowe, to Final Fantasy i Dragon Quest byłyby tymi najpopularniejszymi dzieciakami w klasie. Reprezentowałyby całą szkołę i wygrywały wszelkie konkursy popularności. Tymczasem na drugim planie tego zdjęcia wariowałby klasowy klaun, czyli seria Tales. Zawsze miałam słabość do takich typów, więc nie widzę powodu by o nim trochę nie pogderać. Czytaj dalej.

Xenoblade (Chronicles) – część 2 – recenzja

Xenoblade Chronicles recenzjaW ostatnim odcinku grania w Xenoblade (Chronicles) potłukłam w grę około dwunastu godzin i stwierdziłam, że jest kandydatem na dużo wyższy wynik w liczniku czasu gry. Nie myliłam się. Jako że omówiłam większość rzeczy, które sprawiają, że w Xenoblade świetnie się gra, dziś skupię się na tym, o czym nie miałam szans się wypowiedzieć. Innymi słowy o fabule i postaciach. Czytaj dalej.

Xenoblade (Chronicles) – część 1 – recenzja

Xenoblade ChroniclesJeśli zaglądaliście na co popularniejsze growe portale w ciągu ostatnich paru miesięcy, z pewnością zwróciliście uwagę na tytuł, o którym dziś napiszę. W dużym skrócie: jakiś czas po tym, jak ogłoszono europejską premierę Xenoblade, co bardziej krewcy Amerykanie zorganizowali hissy fit ruch, który nazwali Operation Rainfall. Operacja miała za zadanie namówić Nintendo of America na lokalizację tego i dwóch innych tytułów[1]. NoA do dnia dzisiejszego nie chwali się planami w tej kwestii. Ruch tymczasem nadal istnieje i ma się nie najgorzej[2]. My jednak porozmawiajmy o samym przedmiocie sporu. Czy Xenoblade (Chronicles) to tytuł, o który warto jojczyć? Czytaj dalej.

Seria Trauma Center – recenzja

seria trauma centerBędąc w mocno nieletnim wieku zawsze czekałam aż przerwą nudne programy oglądane przez dorosłych i puszczą przerywniki. Szczególną frajdę sprawiało mi oglądanie reklamy gry planszowej zwanej Operacją. Dzieciaki wyjmowały plastikowemu człowiekowi co ważniejsze fragmenty ciała, a zabawa polegała na tym, żeby zrobić to w taki sposób, by nie zaświecił mu nos. Dlatego kiedy usłyszałam, że istnieje konsolowy odpowiednik tej zabawy w stylistyce anime, uznałam, że muszę to mieć. Czytaj dalej.

Muramasa: The Demon Blade – recenzja

muramasa wii recenzjaZainspirowana niedawnymi zapowiedziami zbliżających się nań gier, stałam się szczęśliwą posiadaczką Nintendo Wii. Najbliższa growa premiera jednak w połowie sierpnia, cóż więc taki ktoś jak ja może zrobić z konsolą do tego czasu? Gdyby nie brak odpowiedniego kontrolera i funduszy na koncie, bez wahania rzuciłabym się na Virtual Console. Oczywiście tuż po tym, jak kupiłabym grę, na którą ostrzyłam sobie zęby przynajmniej od dwóch lat. Czytaj dalej.