Archiwum kategorii: powspominajmy

Powspominajmy: Hotel Dusk: Room 215

Czy lubicie filmy noir? Lata 40., wszechobecny dym i ponura narracja głównego bohatera. Gra, o której dziś napiszę inspiruje się takimi filmami, dodając do tego domieszkę humoru i stylu znanego z Phoenix Wrighta, jednej z najbardziej kolorowych i absurdalnych produkcji na GBA/DSa. Można się domyślić, że wyszło z tego coś wyjątkowego. Szczęśliwie mam na myśli pozytywne znaczenie tego słowa. Czytaj dalej.

Powspominajmy: GrimGrimoire

VanillaWare robi fajne gry, ale ich dzieła mają pecha do lokalizacji. Princess Crown na Saturna w ogóle nie została przetłumaczona, w przypadku Muramasa: The Demon Blade praktycznie połowę kwestii zgubiono w tłumaczeniu i nawet Atlusowe tłumaczenie Odin Sphere pozostawia trochę do życzenia. Osobiście uważam, że z dotychczasowych gier tego studia najlepiej przeniesiono na rynek anglojęzyczny tę najmniej popularną, czyli GrimGrimoire. Czytaj dalej.

Powspominajmy: Valkyrie Profile 2: Silmeria

Mitologie z różnych stron świata to jedno z moich wielu zamiłowań z lat najmłodszych, oprócz dinozaurów i astronomii. O ile jednak pozostałe w końcu porzuciłam (ew. dowiedziałam się, że muszę posiadać umiejętność liczenia by je rozumieć), to przypowieści dziwnych treści zostały ze mną do dziś. Kiedy więc dowiedziałam się, że Japończycy stworzyli grę inspirując się motywami z mitologii skandynawskiej… postanowiłam całą wiedzę na ten temat wyrzucić do mentalnego śmietnika. W końcu to japońska gra. Czytaj dalej.

Powspominajmy: Seria Shadow Hearts

Stoją sobie bezczelnie. Nie ma chwili, żeby na mnie nie patrzyły swoim oceniającym wzrokiem. Kiedy tylko pojawiam się na horyzoncie, jestem bombardowana dziesiątkami spojrzeń pełnych wyrzutów. „Dlaczego nas jeszcze nie przeszłaś?” „Persona 4 zasłużyła na 150 godzin grania, a ja nie?” Cholerne zaległości.

Mam jednak na półce trojaczki, które nigdy nie wołają o uwagę. Wiedzą, że zawsze, kiedy przechodzę przez pokoik (a robię to często, bo skubany ma 8 m2), to ja robię sobie wyrzuty. Z nimi, jak z większością gier, które posiadam, też wiąże się nieco anegdot. Czytaj dalej.

Powspominajmy: Grandia

Mimo że gry były obecne w moim życiu praktycznie od zawsze, jRPGi zostały obiektem zainteresowań dopiero w wieku gimnazjalnym, kiedy to w mych mocno nieletnich rękach pojawiła się jeszcze mocniej nielegalna kopia Grandii II. Gra była bardzo kolorowa, dynamiczna i przepełniona przedziwnymi dialogami. Dopiero po podszkoleniu angielskiego (i przeżyciu paru lat) dowiedziałam się, że główny bohater gry posługiwał się płynnym sarkazmem. Niewielka grupka entuzjastów, wśród której krążyła nielegalna kopia przeszła grę szybko i efektownie. Oni poszli dalej, ale w mojej mocno nieletniej duszy coś pękło. Czytaj dalej.