Krótka historia: seria Kiseki/Trails (cz. 2)

banner-krotkahistoria-kiseki2W zeszłym tygodniu z grubsza opowiedziałam Wam czym jest seria Kiseki/Trails i jakie ma cechy charakterystyczne. Dziś natomiast popatrzymy (oględnie, bo spoilery) na każdą z gier z osobna, a ja będę Was namawiać do kupna wszystkich dostępnych w języku Anglów i Sasów.

Bąknęłam już o tym w poprzednim tekście, Kiseki jest częścią serii The Legend of Heroes. W tym tekście dodałam do tytułu każdej gry część TLoH, którą reprezentuje każda z nich. Ale to tak bardziej w ramach ciekawostki.

The Legend of Heroes VI: Sora no Kiseki/Trails in the Sky F(irst) C(hapter)
Do zagrania na: PC (EN), PSP (EN), PS3 (Kai), Vita (Evolution)

sora no kiseki trials in the sky olivier

Pierwsza część tej epopei dzieje się w państwie Liberl, gdzie około dekadę wcześniej miała miejsce studniowa wojna wynikająca z inwazji wojsk sąsiadującego Imperium Erebonii. W czasie trwania gry w państwie panuje pokój, który zaczyna nieco dybać się w posadach.

Estelle i Joshua Brightowie to szesnastoletni mieszkańcy miasta Rolent, przygotowują się do zawodu Bracera, czyli swoistego cywilnego strażnika porządku. O ile Estelle to gorąca i nieco roztrzepana głowa, to jej adoptowany brat Joshua jest jej dokładnym przeciwieństwem – jest zdynsansowany i wszystko wnikliwie analizuje. Do tego czasu opiekował się nimi ojciec Estelle, Casius, jednak początek gry wzywa go na pewną misję. Zanim Estelle i Joshua zdążą nacieszyć się świeżo zdobytymi licencjami na wykonywanie zawodu, okazuje się, że statek, którym podróżował Casius, zaginął. Tak zaczyna się przygoda naszego barwnego rozdzeństwa w celu znalezienia taty i, przy okazji, nauki tysiąca innych rzeczy.

Pierwszy rozdział Trails in the Sky jest super powolny. Przyzwyczajeni do Final Fantasy i innych podobnie dynamicznych serii, możecie czuć się rozczarowani tym jak przyziemne i spokojne są losy bohaterów tej gry. Rozgrywka rozbija się bowiem wokół tego, że dzieciaki są przypisywane do lokalnej gildii Bracerów i dopóki nie dostaną rekomendacji, zajmują się codziennymi pracami na rzecz mieszkańców danego rejonu. Jest tu masa misji pobocznych, które mają dokładnie dwie zalety: są świetnie wpisane w resztę fabuły i dają bezcenne Bracer Points, które zbliżają bohaterów do awansu na prawdziwego Bracera z dotychczasowego Juniora.

Gra dzieli się na prolog i cztery rozdziały, z czego każdy rozdział jest coraz dłuższy. Nie da się też ukryć, że z czasem fabuła staje się czymś innym niż dwójką dzieciaków biegającą za robotą, a pojawia się polityczna intryga i ryzyko wojny. Wszystko to jednak pozostaje mocno uziemione, zwłaszcza w porównaniu do innych, efekciarskich gier tego typu. Najbardziej charakterystyczne dla FC jest jednak zakończenie, które kończy się na okrutnym, wybaczcie język, cliffhangerze. Oryginalnie bowiem FC i jego kontynuacja miały być jedną grą, ale były zbyt duże, więc Falcom, nie chcąc niczego tracić, podzielił je na dwie części…

 

The Legend of Heroes VI: Sora no Kiseki/Trails in the Sky S(econd) C(hapter)
Do zagrania na: PC (EN), PSP (EN), PS3 (Kai), Vita (Evolution)

sora no kiseki sc trails in the sky

To o tę grę fani męczyli XSEED ponad cztery lata i to właśnie ta gra miała niesamowite trudności z pojawieniem się po angielsku. W końcu jednak jej się udało i całe szczęście!

Second Chapter zaczyna się następnego dnia po zakończeniu poprzedniej gry i od początku ma wyższą stawkę niż poprzedniczka. Mimo to ciągle jest praca Estelle jako Bracerki i gra nie daje nam o tym zapomnieć. Powracają wszyscy NPCe z poprzedniej gry i doskonale pamiętają jeśli pomogliśmy im w FC. Cała gra jest dwukrotnie większa od poprzedniego rozdziału, a główna fabuła stanowi tylko część scenariusza. Co więc sprawia, że te gry są tak gigantyczne?

Przede wszystkim chodzi o zadania poboczne. Zarówno w FC jak i SC nigdy nie są to zwykłe ‘przynieś i zbierz podziękowania’, ale często gęsto są to wyreżyserowane dodatkowe scenki mniej lub bardziej związane z głównym wątkiem. Dodajmy do tego masę opisów, książki, gazety, poradniki i ciągle zmieniające się dialogi NPCów, którzy uwielbiają wchodzić w dyskusje z bohaterami a’la Grandia, a gry rozrastają nam się do niebotycznych rozmiarów.

Pomówmy zatem o samej rozgrywce, która w obu grach jest identyczna. Biegamy po świecie dwójką stałych postaci, którym towarzyszą zmieniający się bohaterowie, w sumie może ich być cztery sztuki na polu bitwy. Walka natomiast ma charakter strategiczny. Po lewej stronie ekranu mamy wypisaną kolejność postaci, a w trakcie swojej tury bohaterowie mogą atakować, posługiwać się magią (tutaj Arts), bądź unikalnymi umiejętnościami (Crafts), które kosztują CP, które ma własny pasek. Nie jest to wyjątkowo oryginalne ani skomplikowane, ale doskonale sprawdza się w praktyce.

Poza walką w Trails in the Sky jest dużo chodzenia po najrozmaitszych miejscach. Są maleńkie wioski i duże miasta, a w międzyczasie mnóstwo najróżniejszych pól, lasów i innych kopalń. Wszystko to jest świetnie osadzone w istniejącym świecie – nie znajdziecie tu lodowego lochu, bo tak – każda miejscówka, każdy las i domek mają swoje uzasadnienie i sens. Podobnie jest zresztą z NPCami – każdy ma swoją (dłuższą lub krótszą) historię i doskonale ożywiają ten wielki świat, po którym podróżują nasi herosi.

Second Chapter szczęśliwie ma już kompletne zakończenie i nawet jeśli (odpukać) nigdy nie zobaczymy następnej gry na zachodzie, to nie będziemy już przeżywać takich katuszy jak po zakończeniu FC. Nie zmienia to jednak faktu, że kolejne gry są równie godne zagrania jak dwie pierwsze.

 

The Legend of Heroes VI: Sora no Kiseki/Trails in the Sky The Third
Do zagrania na: PC, PSP, PS3 (Kai), Vita (Evolution)

sora no kiseki trails in the sky ries

Historia Estelle i Joshuy zakończyła się w poprzedniej grze, dlatego głównym bohaterem The Third jest Kevin, jedna z postaci poznanych w SC. O ile poprzednie gry zajmowały się całym otaczającym bohaterów światem, to trzecia gra skupia się tylko na postaciach przewodnich, które wylądowały w świecie iluzji. Jest tu zatem dużo rozbudowywania postaci, zamiast skupiania się na świecie jak w poprzednich grach.

Na tym etapie wspomnę o różnych wersjach Sora no Kiseki. Pierwotnie gry wyszły na PCta (FC w 2004 roku, SC w 2006, a The 3rd w 2007), ale z czasem doczekały się premiery na PSP (tu pojawiały się dodatki w stylu głosy w trakcie walk, bądź dodatkowe grywalne postaci) w latach 2006-2008 oraz PS3 dwa lata temu. Ta ostatnia edycja, Kai, wzbogaciła gry o schludniejszy wygląd i nowe tekstury elegancko prezentujące się w HD. Warto wspomnieć, ze PCtowe edycje wydane przez XSEED po angielsku mają wszystkie dodatki z wersji PSP oraz nowe tekstury i eleganckie portrety postaci z wersji Kai.

Najnowszą edycją Sora no Kiseki są wersje Evolution na Vitę, gdzie pojawiają się zupełnie nowe portrety postaci, mówione kwestie praktycznie bez przerwy oraz mnóstwo nowych obrazków i nowa aranżacja muzyczna. Szczerze mówiąc nie jestem fanką tej edycji, bo muzyka jest przedobrzona, a nowe rysunki mi się nie podobają. Nie ma szans, żeby te wersje kiedykolwiek pojawiły się po angielsku, od razu Wam to mówię.

Troszkę gameplaya z FC zamiast spoilera z TC, o.

 

The Legend of Heroes VII: Zero no Kiseki
Do zagrania na: PSP, PC, Vita (Evolution)

zero no kiseki

Wydane w 2010 roku Zero no Kiseki dzieje się w oddalonym od Liberl państwie Crossbell, a jej głównym bohaterem jest osiemnastoletni Lloyd Bannings, nieupierzony policjant, który został zaproszony do bycia częścią nowoutworzonego specjalnego zespołu, który ma skupiać się na poprawie wizerunku policji. Musicie bowiem wiedzieć, że Crossbell jest obrzydliwie skorumpowane, ma straszne problemy polityczne, a jego mieszkańcy odwrócili się od wszelkich państwowych instytucji, zwracając się ze wszystkimi problemami do Bracerów. Lloyd i trójka jego nowych współpracowników: Elie, Tio i Randy, pracują zatem od podstaw żeby poprawić byt ludności w mieście Crossbell.

O ile w poprzedniej trylogii kręciliśmy się po całym państwie, to tutaj skupiamy się na terenach miasta Crossbell (które jest stolicą państwa, jak w Meksyku!) i jego peryferiach. Ponownie naszym zadaniem będzie zdobywanie jak największej ilości punktów, które będą zwiększały wyniki naszego zespołu i reputację policji. Życiowe. Po drodze pojawia się oczywiście wielka fabuła, której szczegółów nie zdradzę (bo ciągle się łudzę, że kiedyś sama zagram w te gry).

Rozgrywkowo Zero nie różni się wyjątkowo od poprzedniczek. Znowu mamy do czynienia z turowym RPGiem, gdzie liczy się usytuowanie postaci na polu bitwy. Powracają Orbmenty i Quartz, choć oczywiście doczekały się lekkich modyfikacji.

 

The Legend of Heroes VII: Ao no Kiseki
Do zagrania na: PSP, PC, Vita (Evolution)

ao no kiseki

Ao jest bezpośrednią kontynuacją fabuły Zero i w zasadzie na tym poprzestanę, skupiając się na czymś innym. W zasadzie nie mam tu wiele do dodania, może oprócz tego, że od tej części gry Falcom dodał opcję omijania przydługich animacji ataków, zacny wybór. Weterani serii mówią też, że do zrozumienia fabuły tej gry potrzebna jest wiedza o wydarzeniach nie tylko z Zero, ale także pierwszej trylogii gier, więc nie ma mowy o zagraniu w nią bez poprzedniczek.

Pytanie brzmi, czy kiedykolwiek ujrzymy te dwie gry oficjalnie po angielsku? Odpowiedź jest prosta: zależy. Jeśli Kiseki/Trails będzie odpowiednio popularne na zachodzie i przełoży się to na sprzedaż, to nie ma powodu żeby w to nie wierzyć. Falcom dał XSEED nawet następną szansę przetestowania popularności serii wśród anglojęzycznych graczy, a mianowicie kolejną duologię…

 Zamiast trailera z Ao macie losowo wybrany fragment Zero. Bo spoilery.

 

The Legend of Heroes VIII: Trails of Cold Steel/Sen no Kiseki
Do zagrania na: PS3 (EN 2015?), Vita (EN, 2015?)

the-legend-of-heroes-sen-no-kiseki

Na tę grę czekam z wypiekami na twarzy odkąd XSEED ogłosił jej lokalizację. Tym razem rzecz dzieje się w Imperium Erebonii, a jej głównym bohaterem jest Rean Schwarzer, świeżo upieczony uczeń akademii wojskowej dla przyszłych wojskowych liderów. Thors Millitary Academy ma sześć klas, z czego pierwsze dwie są przeznaczone dla wysoko urodzonych, a do klas III-V uczęszczają pozostali. Rean zostaje zwerbowany do klasy VII (tak, siódmej), gdzie uczęszczają zarówno arystokraci, jak i przeciętni obywatele. Erebonia bowiem ma lekkie spaczenie na punkcie różnic klasowych.

Podobnie jak w poprzednich sagach, także w tej części jesteśmy świadkami codziennego życia naszych bohaterów w ciągu roku szkolnego i fabuła rozwija się powolutku. Podobnie jak w poprzednich grach jest tu też mnóstwo łatwo gubiących się zadań pobocznych.

Poprzednich pięć gier funkcjonowało na silnikach graficznych ze starszych gier, tutaj jednak Falcom zaszalał specjalnie na potrzeby nowych (teraz już kończących swój żywot) konsol. Mamy więc trójwymiarowe modele postaci, zupełnie nowe ustawienie kamery i masę nowych rzeczy za tym idących. O ile sama zasada systemu walki się nie zmieniła, to postaci jednak mogą pozwalać sobie na troszkę inne manewry w trzech wymiarach. Pojawia się też łączenie postaci w pary na polu bitwy (a’la Tales of Xillia) dla zwiększenia ich siły i innych bonusów.

Okazuje się, że Sen no Kiseki kończy się na jeszcze gorszym (ponownie wybaczcie słownictwo) cliffhangerze niż Trails FC. Tym lepiej dla nas, że prace lokalizacyjne nad sequelem trwają już od dłuższego czasu.

 

The Legend of Heroes VIII: Trails of Cold Steel II/Sen no Kiseki II
Do zagrania na: PS3 (EN, 2016), Vita (EN, 2016)

Na dzień dzisiejszy najnowsza część serii i bezpośrednia kontynuacja poprzedniej gry, dlatego oszczędzimy sobie szczegóły fabularne oprócz oczywistego stwierdzenia, że się dzieje. Zarówno graficznie, jak i rozgrywkowo jest bardzo podobnie jak w pierwszej grze. Warto może wspomnieć, że obie części Cold Steel są w pełni udźwiękowione, co dotychczas pojawiało się tylko w Vitowych wersjach wcześniejszych gier. Weterani serii twierdzą, że o ile pierwsze Sen jest cokolwiek średnie ze względu na swoje ciągoty do animu szkolnych wątków, to jego sequel jest jedną z najlepszych gier w serii. Co mi pozostaje powiedzieć poza tym, że nie mogę się doczekać?

I znowu trochę rozgrywki z pierwszego Sen miast spoilera. A po co Wam?

Na tym kończymy historyczny przegląd serii Kiseki/Trails. Ubolewam, bo nie jestem w stanie oddać tego, co jest tak fajne w tych grach bez wchodzenia w psujące zabawę szczegóły. Uwierzcie mi zatem na słowo, że to super przemyślane produkcje, które mają masę wdzięku i pozostają z człowiekiem na długi czas. Zresztą, sami możecie sprawdzić jak Wam podchodzą, bo Trails in the Sky FC i SC są do kupienia na PSP, Vicie oraz PCecie (z i bez DRM!). Zachęcam, bo to wyjątkowa seria, która jakością przewyższa większość znanych na zachodzie jRPGów. Sama zaś wracam do naprzemiennego grania w Trails in the Sky SC i piszczenia w poduszkę przed premierą Trails of Cold Steel.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s