Krótka historia: seria Kiseki/Trails (cz. 1)

banner-krotkahistoria-kiseki1Witam Was w kolejnej odsłonie jednego z moich ulubionych cykli, czyli “Krótka historia”, gdzie długo opowiadam Wam o seriach gier, w które chciałabym pograć więcej. Dzisiaj z ogromną radością chcę pocieszyć się wyrobem Falcomu, który powolutku przebija się na zachód. Chodzi oczywiście o serię Kiseki, po angielsku znane jako Trails. A o co dokładnie chodzi?

Seria Kiseki, jak każdy wyrób Falcomu, ma daleko sięgające w przeszłość początki, ale dla naszego użytku warto wiedzieć, że Kiseki powstało jako część serii The Legend of Heroes. Ta była Falcomowym podejściem do tradycyjnych, fabularnie nastawionych RPGów, w przeciwieństwie do dynamicznych Ysów z których są głównie znani. W którymś momencie powstała jednak gra Sora no Kiseki i zapoczątkowała kolejną podserię podserii. Zamiast rozwlekać się na temat oddzielnych odsłon tego cyklu (w to pobawimy się za tydzień!), dziś chcę Wam streścić czym charakteryzują się te gry. W punktach, bo tak jest najfajniej.

  1. Mnóóóóóóóstwo słów

Kiseki nie wierzy w zwięzłość. Każda z gier z serii ma rozbudowany scenariusz i ogromne ilości tekstu związanego z zadaniami pobocznymi i dialogami. W którymś momencie Falcom uznał chwalenie się, że coś ma ponad milion znaków (Kanji) za chwyt marketingowy i każda kolejna gra straszy wielkością. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie te słowa nie są puste. Gry charakteryzują się przemyślaną budową świata i tego, na czym on stoi. Przykładowo znajdują się tu szczegółowe poradniki na temat działania napędzanej energią unikalną dla świata Kiseki latarnii morskiej. Nie jest też niczym dziwnym to, że NPCe mają coś nowego do powiedzenia z każdym, nawet najmniejszym, zwrotem fabularnym. Poza tym są tu oczywiście potężne główne fabuły…

PxXfuBa

  1. Symboliczne dzieci Grandii i Suikodena

Każda z gier Trails dzieje się w szczegółowo opisanym i przedstawionym świecie drążonym przez charakterystyczne dla siebie problemy i politykę, ale wszystko to dzieje się z punktu widzenia młodych i niedoświadczonych bohaterów, którzy dopiero poznają życie. Właśnie ten ostatni aspekt, dzieciaków wędrujących w nieznane, bardzo silnie przypomina Grandię. Jest też parę innych podobieństw: zmieniający się członkowie drużyny, rozmawianie z NPCami (zamiast biernego słuchania ich kwestii) czy stosunkowo lekki i przygodowy charakter fabuły. Podobieństwa do Suikodena natomiast pojawiają się kiedy na pierwszy plan wychodzi polityka i dyplomacja, której we wszystkich grach jest zaskakująco dużo. Ani jednak Grandie, ani Suikodeny nie są tak szczegółowe w budowaniu świata jak Trails/Kiseki. Nie spotkałam się z ani jedną serią, która robiłaby to w tak namaszczony sposób.

ss-007

 

  1. Świat fantasy, który spokojnie mógłby być realny

Przez to, że Falcom tak niesamowicie dba o to, żeby świat Kiseki był odpowiednio opisany i przedstawiony, daje on bardzo realne wrażenie. Wiemy, że w tym świecie istnieją rozmaite państwa, które mają specyficzne układy polityczne i unikalne relacje między sobą, ale wiemy też tak drobiazgowe rzeczy jak droga awansu Bracera – cywilnego strażnika pokoju z jednego z państw. Dzięki takim rzeczom fantasy przestaje być tylko odrealnioną baśnią, a staje się czymś potencjalnie prawdziwym. Nie da się ukryć, że zyskują na tym automatycznie fabuła i postaci – w końcu kryzys polityczny boli nas znacznie bardziej jeśli wiemy, jakie będzie miał skutki dla pojedynczych osób.

 

  1. Animu postaci, które umykają schematom

Nie oszukujmy się: Kiseki to animu od początku do końca. Jakimś sposobem (winię to szczegółowe opisywanie świata) jednak zarówno fabuła, jak i postaci umykają szufladom charakterystycznym dla bohaterów jRPGów. Główna bohaterka Trails in the Sky może i jest genki, ale nie jest to jej jedyna cecha, a jedna z dziesiątek. Podobnie jest z resztą bohaterów: wychodzą od stereotypu, ale dzięki temu, że charakteryzują ich dziesiątki innych cech, wychodzą z szufladek, w których zaczynali. No i są fajni. Fajne te wszystkie dzieciaki i nie tylko.

1ff33b3806f5bbff41ab58b8d35e64f220130819204644

 

  1. RPG z zacięciem strategicznym

Trails mają dość podobne systemy walki. Wszystkie są RPGami turowymi, gdzie kolejność wyświetlana jest w oddzielnej belce na ekranie. Charakterystyczne jest to, że pewnym turom towarzyszą losowe bonusy, jak na przykład zwiększenie siły fizycznej, wyleczenie jakiegoś procenta HP itd. Wspólną cechą wszystkich gier jest system rozwoju postaci oparty na Orbment, konstrukcjach, w któych montuje się swoiste materie zwane Quartz. Wszystko to natomiast prowadzi do możliwości korzystania przez bohaterów z magii zwanej tutaj Arts. Poza magią postaci mogą używać też unikalnych dla siebie umiejętności zwanych Crafts.

 

  1. Oddzielne fabuły, z pewnymi cechami wspólnymi

Na dzień dzisiejszy na serię Trails/Kiseki składają się następujące gry:

  • Trails in the Sky/Sora no Kiseki F(irst) C(hapter)
  • Trails in the Sky/Sora no Kiseki S(econd) C(hapter)
  • Sora no Kiseki The Third
  • Zero no Kiseki
  • Ao no Kiseki
  • Trails of Cold Steel/Sen no Kiseki
  • Trails of Cold Steel/Sen no Kiseki II
  • (Nayuta no Kiseki się nie łapie, bo to action RPG i nie jest częścią głównej serii)

Pierwsze trzy dzieją się w państwie Liberl, następne dwie w Crossbell, a pozostałe dwie w Erebonii. O ile każda z gier ma osobne fabuły, to wszystkie łączą pewne odgórne wydarzenia i odniesienia. Brzmi i wygląda skomplikowanie, ale tak naprawdę nie jest źle. Po prostu w Kiseki nic nie dzieje się w próżni i wydarzenia w Erebonii będą miały wpływ na życie mieszkańców Liberl i vice versa. Po gry można spokojnie sięgać grupami (kolorami zaznaczyłam, które gry są nierozłączne) i grać bez większego zmartwienia o pozostałe. Oczywiście zakładając, że znacie język…

ht1wts7

 

  1. Klątwa Kiseki

Przez to, że te gry są tak niesamowicie wielkie, a przy tym skierowane do niszy, nikt nie kwapił się do ich tłumaczenia. Stało się to dopiero w 2010 roku, kiedy maleńka firma lokalizacyjna zwana XSEED podjęła się wydania pierwszych trzech gier. Z pewnością nie wyobrażali sobie wtedy, jak trudne to przedsięwzięcie. Jak już powiedziałam, gry są gigantyczne, z czego Second Chapter jest największa z całej serii. Wydanie pierwszej gry kosztowało XSEED mnóstwo czasu i zdrowia, a historię wydania SC należy przeczytać, żeby w nią uwierzyć. Były tu dramaty techniczne, finansowe i osobiste. Dlatego też wydanie drugiego rozdziału Trails in the Sky trwało aż cztery lata. Te wszystkie przeciwieństwa losu XSEED nazwało “klątwą Kiseki” i odnosi się do niej za każdym razem kiedy mowa jest o trudnościach z tymi grami.

Falcom podpisał z XSEED umowę na więcej niż jedną grę, dlatego też naciskał amerykańskie studio na wydanie najnowszych gier z serii, Sen no Kiseki/Trails of Cold Steel. Dzielnie czekamy na ich wydanie i dopiero z czasem dowiemy się czy Falcom uznał wyniki sprzedaży za satysfakcjonujące. To, czy Second Chapter dobrze sprzeda się na PCie, a Cold Steel 1 i 2 na PS3/Vicie będzie miało wpływ na to, czy kiedykolwiek doczekamy się lokalizacji 3rd oraz Zero i Ao. Z pewnością byłoby pięknie.

 

  1. Falcomowa muzyka

Cśś… żadnych słów, tylko YouTuby.

Sora no Kiseki/Trails in the Sky SC – Looking Up at the Sky

Zero no Kiseki – Get Over The Barrier! −Roaring Version−

Sen no Kiseki/Trails of Cold Steel – Land of Blue Skies

Sen no Kiseki II/Trails of Cold Steel II – Blue Destination

Skoro już z grubsza orientujemy się czym jest jest Kiseki, czas pokrótce opowiedzieć o każdej z gier i o tym, na czym można w nie pograć… ale to już następnym razem!

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Krótka historia: seria Kiseki/Trails (cz. 1)

  1. Ciekawy tekst, chętnie przeczytałbym coś podobnego na temat – niesłusznie zapomnianej – trylogii Gagharv

    Swoją drogą Nayuta no Kiseki to jedna z najlepszych produkcji na PSP! Warto sprawdzić zwłaszcza, że jakiś czas temu wydano anglojęzyczną łatkę.

  2. Tekst sprzed 2 lat, ale co tam. Warawara zagrałyśmy w Sen no Kiseki, kiedy dali na Free Play przy okazji, kiedy wychodziła dwójka. Dawno tak porządnie zrobionej gry nie widziałyśmy.

    Świat wydaje się realny, bo z Ziemi mocno czerpie, jak np. scena, kiedy narzekają w bazie na nową technologię, że im spać w nocy nie daje, bo im wiadamości w środku nocy przychodzą nagle z nową robotą. Łatwo ludziom się z tym utożsamić. Problemy przedstawione w fabule też zbyt odległe nie są od tego, co dookoła się na Ziemi dzieje.

    Warawara czułyśmy się jak za dobrych czasów PS2 grając w tę grę. I ten koniec! Potem dwójka nawet nie próbuje udawać, że nie jest kontynuacją, tylko w mig system wyjaśniony, fabuła od razy w ruch i grasz jakby się płytę z pierwszej na drugą zmieniło.

    Ze świecą dzisiaj takiej gry szukać.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s