Danganronpa Another Episode: Ultra Despair Girls – recenzja

banner-draeDanganronpa to moja ulubiona seria wizualnych nowel. Istnieją lepiej napisane czytanki, ale żadna nie jest tak stylowa. Dlatego też pomimo niechęci do strzelanek, na Danganronpę Another Episode czekałam z wywieszonym językiem od momentu, kiedy została ogłoszona. Czy warto było? Weźcie megafon bądź nożyce w dłoń i zobaczmy.

Uwaga: recenzja zawiera spoilery z pierwszej gry!

DR Another Episode jam.

Another Episode dzieje się parę miesięcy po zakończeniu pierwszej Danganronpy. W niejakim Towa City, od pół roku uwięziona w jednym z wielu mieszkań została Komaru Naegi, młodsza siostra głównego bohatera pierwszej gry, Makoto. Komaru zatem od pół roku codziennie wstaje i wali pięściami w drzwi, łudząc się, że zostanie uwolniona. Pewnego paskudnego dnia dokładnie to się dzieje, choć sprawcą uwolnienia jest śmiercionośny zrobotyzowany miś, przed którym Komaru musi uciekać. Komaru musi zatem walczyć o przetrwanie w połowicznie zniszczonym mieście, nad którym panowanie ogłosiła piątka uczniów podstawówki o morderczych zamiarach. Dziewczyna nie jest jednak sama, bo z pomocą zdąża jej niejaka Toko Fukawa i jej alternatywna osobowość, Genocide Jack.

2015-09-03-1839532015-09-05-2205322015-09-05-0749162015-09-04-213108dr another episode

Fabularnie Danganronpa Another Episode jest jak najbardziej częścią serii. Jest równie dziwna, przejaskrawiona i okrutna jak pozostałe dwie gry. Zmieniła się formuła i mamy tu znacznie mniej tajemnic i zwrotów akcji niż w dwóch czytankach, ale historia jest jak najbardziej godna poznania. Jej największą siłą są dwie główne bohaterki, chyba najmniej kwalifikujące się osoby do odgrywania tej roli. Komaru jest przerażoną, zupełnie przeciętną dziewczyną, która nie ma pojęcia o tym, co dzieje się na świecie od ponad pół roku, a Toko Fukawa to największy kłębek kompleksów i nerwic jaki spotkacie. Mimo to dziewczyny stanowią fantastyczny duet, a ich rodząca się przyjaźń to bez wątpienia najsilniejsza część gry. Nawet jeśli tak jak ja, nie znosiliście Toko w pierwszej grze, to gwarantuję, że po Another Episode zostanie ona jedną z Waszych ulubionych postaci.

Niestety, tylko nasze dwie heroiny są rozbudowanymi postaciami w grze. Piątka dziecięcych antagonistów jest dość sztampowa i nawet po bliższym poznaniu ich motywacji, nie bardzo obchodził mnie ich los. Podobnie jest z pozostałymi postaciami wspierającymi – misie są przewidywalne, a nowe postaci dorosłe nudne jak flaki z olejem. Wyjątkiem jest jedna z powracających postaci z poprzednich gier, ale on chyba jest najlepiej napisaną postacią w całej serii, więc i tu jest fascynujący. Tak czy inaczej nie nastawiajcie się na plejadę silnych postaci – tutaj królowymi są Komaru i Toko i to na nie powinniście zwracać uwagę.

dr another episode jataro2015-09-03-1848172015-09-03-1901052015-09-03-1914322015-09-05-215436

Przejdźmy zatem do rozgrywki. O ile pozostałe dwie Danganronpy są czytankami ze wstawkami faktycznego grania, to Another Episode jest strzelanką z punktu widzenia trzeciej osoby. Główna bohaterka na początku gry dostaje specyficzny megafon, który jest bardzo skuteczny w walce z Monomisiami, które opanowały Towa City, i ma szereg nabojów, które można wykorzystywać na różne sposoby. Będę szczera – nie znoszę rozgrywki w Another Episode. Sterowanie jest niewygodne, kamera okropna, a celowanie to kara za grzechy. Już po drugim rozdziale gry odechciało mi się grać. Szkoda, bo kiedy gra stawia na puzzle, robi się bardzo fajna.

Jak wspomniałam, megafon Komaru ma kilka rodzajów amunicji poza standardową – może na przykład zmuszać monomisie do tańca lub paraliżować je. Komaru i Toko wielokrotnie spotykają na swojej drodze pokoje – zagadki, których przejście polega na takim wykorzystaniu amunicji żeby zniszczyć wszystkich przeciwników w pomieszczeniu za jednym podejściem. Gdyby cała gra polegała właśnie na takich puzzlach Another Episode byłoby świetne. Niestety, kiedy próbuje być grą akcji, kuleje.

Komaru nie jest jedyną walczącą postacią – Toko może, przy pewnych ograniczeniach, zmieniać się w swoją alternatywną osobowość. Genocide Jack przy użyciu swoich nożyc tnie Monomisie jak papier i jest zupełnie odporna na ich ciosy. W lewym górnym rogu ekranu mamy podgląd na ilość HP Komaru oraz baterie, które reprezentują czas, na jaki możemy wezwać Jacka. Przy najniższym poziomie trudności można wzywać ją praktycznie co chwila, bo baterie odnawiają się w błyskawicznym tempie, ale na wyższych ta możliwość jest mocno ograniczona.

2015-09-05-0723232015-09-05-2148072015-09-05-0802582015-09-05-0741122015-09-03-211517

Tempo gry jest bardzo nierówne. Jak na Danganronpę przystało, Another Episode ma całe mnóstwo dialogów i rzeczy do czytania, które potrafią się ciągnąć nawet godzinę, żeby po niej wrócić do właściwej rozgrywki. Niestety, przy tym wszystkim istnieje możliwość zapisywania stanu gry tylko przy save pointach, których jest zaskakująco niewiele. Na szczęście Vita może sobie wejść w stan uśpienia, ale to i tak ogromna niedogodność.

Danganronpa Another Episode ma największy budżet ze wszystkich trzech gier. Jest tu mnóstwo mówionych dialogów, świetne i długie animowane scenki i długaśny soundtrack. Szkoda tylko, że gra uparcie powtarza kilka ścieżek. Serio, soundtrack składa się z trzech płyt, a w trakcie gry na okrągło słucha się głównie pięciu ścieżek. Tak czy inaczej pod względem audiowizualnym Another Episode to jak na razie najambitniejsza produkcja z serii. Aż się człowiek nie może doczekać co Spike Chunsoft zdziała w kolejnych tytułach!

dr another episode toko2015-09-05-2214212015-09-05-2208122015-09-03-2036572015-09-05-215751

Wracając do nagranych dialogów – dubbing w Another Episode jest fantastyczny. Pierwsze dwie gry były dość nierówne pod tym względem, ale w tej grze każda postać jest świetna. Oczywiście najbardziej wyróżniają Cherami Leigh i Amanda Celine Miller jako Komaru i Toko, ale reszta ról jest równie dobra. Najłatwiej to zauważyć przy powracających postaciach z poprzednich gier, które teraz brzmią znacznie naturalniej niż poprzednio. Ileż to może zrobić dobra reżyseria! Dla weebów istnieje możliwość przerzucenia się na japońską ścieżkę językową, ale musicie w tym celu ściągnąć osobny plik z PSN – plik jest duży i prawdopodobnie nie zmieścił się na nośniku.

Danganronpa Another Episode to fajny eksperyment i dobrze, że się w ogóle pojawił. Co prawda nie znoszę fragmentów strzelankowych, ale pod pozostałymi względami to jest jak najbardziej Danganronpa ze swoimi przejaskrawionymi postaciami i okropieństwami pod różową farbą. Warto zagrać.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Danganronpa Another Episode: Ultra Despair Girls – recenzja

  1. Uhh, muszę kiedyś dokończyć pierwszą część ;_;
    Ja tam Toko lubiłam już w anime, no ale nie potrafię nie lubić postaci z głosem Miyukichi. Aż przez chwilę byłam like WTF gdy wymieniłaś aktorki głosowe, dopiero po chwili się kapnęłam, że pewnie nie jesteś takim skończonym łibu jak ja i grałaś w cywilizowanym języku xD
    >Jataro
    S-SO CLOSE
    W to chyba jednak nie zagram, skoro nawet Ty narzekasz na mechanikę to ja pewnie ze spamowaniem Jacka sobie nie dam rady. RIP ;_;

    1. Tak to prawda, musisz skończyć, bo czeka na Ciebie dwójka. A dwójka jest najlepsza.

      Ha, każdą Danganronpę przechodzę w jednej, a potem youtubuję w drugiej wersji językowej, więc znam obie. :D Pewnie miałabym większy sentyment do Miyukichi gdyby nie to, że była w każdym animu i każdej grze z jakimi miałam styczność w ciągu ostatnich paru lat. Dużo jej!

      Pewnie nie jest tak źle, ja tylko mam alergię na strzelankopodobne i złe kamery. Poza tym naprawdę warto, jest budżet, są dziewczyny, jest fajnie.

      1. No ja właśnie uwielbiam to, że Miyukichi jest wszędzie, aczkolwiek nie każdą jej rolę lubię tak samo. No i mam wrażenie, że jednak KanaHana występuje w jeszcze większej ilości tytułów.
        No ja właśnie nie cierpię strzelania, a jeszcze z dziwną kamerą to aż brrr, dziś w nocy koledze nie udał się speedrun pierwszego Residenta właśnie przez kamerę (podobno, nie dotrwałam ;_;)

  2. Fukawa wygląda ślicznie w rozpuszczonych włosach, moja waifu taka piękna mimimimi

    Czy mówiąc o najlepiej napisanej, powracającej postaci masz na myśli pana K.N.? Tak jak teraz pomyślę to nie rozmawiałam z Tobą o drugiej ‚Ronpie i nie wiem, kogo tam lubiłaś, ale jeśli wspominasz tutaj o tym, o kim podejrzewam, to wielkie wirtualne high5. Wybitnie nie podobał mi się ending w dwójce, ale nie potrafiłam się gniewać za długo bo mordka tego kogoś nawiedzała mnie w myślach jeszcze przez długi czas, tfu, właściwie do dzisiaj. Precious, precious baby (´;ω;`)

    1. Spoiler – ona się pod koniec gry uśmiecha! Tak szczerze i ślicznie! I audibly gasped.

      Wiem, że jesteś jego wielką fanką (widziało się te fanarty na backloggery!). Ja co prawda myślę o nim w kategoriach fascynującego padalca niż precious babu, ale również go bardzo, bardzo lubię. Bez cienia wątpliwości najbardziej intrygująca postać w całej serii. Więcej nie mówię, bo wszyscy powinni zagrać w super drugą rompę.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s