Higurashi When They Cry Hou – Ch. 1: Onikakushi – recenzja

banner-higurashi1Mój quest w poszukiwaniu lepszych wizualnych noweli niż Fate/stay night nigdy się nie kończy. Po fantastycznym Steins;Gate, moją następną ofiarą została seria, o której dotychczas wiedziałam tyle, że ma yandere dziewczynki. Spróbuję opisać swoje wrażenia po przeczytaniu pierwszego rozdziału Higurashi No Naku Koro Ni (aka When They Cry).

Seria When They Cry to przeogromna linia wizualnych noweli autorstwa 07th Expansion. Składają się na nią Umineko i Higurashi właśnie. Te z kolei składają się na pomniejsze gry, które to z kolei dzielą się na epizody bądź rozdziały. MangaGamer jak dotąd wydało oficjalnie pierwszych osiem takich rozdziałów Higurashi, ale na Steamie postanowili wydawać pojedyncze epizody. Wrócimy do tego za chwilę.

2015-07-11_00001

07th Expansion nazywa swoje produkty “Sound Novel”. Oznacza to, że ich nowele są liniowymi czytankami bez żadnej interakcji ze strony gracza (inni ludzie nazywają to “Kinetic Novel”). Innymi słowy są to autentyczne książki ze zmieniającymi się obrazkami. Jako że gracz jest proszony wyłącznie o czytanie, to ich produkty muszą być naprawdę dobre żeby uwagę czytającego utrzymać. Z radością informuję, że tak w istocie jest.

Akcja Higurashi When They Cry dzieje się w latach 80tych poprzedniego wieku w maleńkiej wiosce o nazwie Hinamizawa. Niedawno przeniósł się tam główny bohater gry, nastoletni Keiichi Maebara, uczeń jak wielu innych. Mimo że mieszka w wiosce niecały miesiąc to już ma grono przyjaciół, z którymi spędza radosne chwile w i poza szkołą. Jako że Higurashi jest jednak horrorem, to te chwile oczywiście muszą się skończyć.

Jeśli mam się czepiać fabuły to drażni mnie, że pierwszych pięć rozdziałów (err, Onikakushi dzieli się na 13 rozdziałów) opowieści poświęconych jest wesołym zabawom dzieci. Wiadomo, chodzi o to żeby przywiązać gracza do postaci, ale mniej więcej w połowie drugiego rozdziału błagałam żeby ktoś w końcu zaczął mordować te animu stereotypy z zielonymi włosami. Na całe szczęście po jakimś czasie gra przypomina sobie do jakiego gatunku należy i jej jakość gwałtownie rośnie.

2015-07-11_00003

Jak już się kiedyś chwaliłam, nie tak łatwo mnie przestraszyć. Bardzo łatwo jest mnie wkurzyć i znużyć, ale w życiu jeszcze nie zdarzyło mi się przestraszyć filmem czy grą. Dlatego bardzo zaimponowało mi to, że pod koniec Higurashi czułam niepokój. Czytanka imponująco buduje napięcie i bawi się tym, co jest realne, a co tylko siedzi w głowie naszego stopniowo bardziej przerażonego protagonisty.

Higurashi robi największe wrażenie wtedy, kiedy buduje nastrój. Postaci są raczej nieciekawe, sama fabuła też nie porywa (w końcu to horror w małej wiosce), ale wrażenie robi ogólny klimat gry, który nigdy nie jest przesadzony. Wesołe zabawy dzieci, niepokojące opowieści czy paranoja, która ogarnia głównego bohatera są imponująco przedstawione w tekście i nielicznych obrazkach.

A propos obrazków. Wizualnie, o ironio, gra nie robi najlepszego wrażenia. Nowe portrety postaci (ekskluzywne dla Steamowej wersji gry) są bardzo ładne, ale pojawiają się na wyjątkowo dziadowskich tłach, którymi są przefiltrowane zdjęcia. Tak bardzo mnie to drażniło, że szybciutko zainstalowałam sobie mody z innych wersji gry. Muzyki nie ma dużo, ale skutecznie buduje klimat gry.

2015-07-11_00004

To teraz wróćmy do sprawy z rozdziałami. Jak zauważyliście, dzisiaj recenzuję tylko pierwszy rozdział gry zwany Onikakushi. Higurashi składa się z czternastu takich rozdziałów. Są to zamknięte historie, ale tak czy siak są częścią serii. MangaGamer sprzedaje Onikakushi za około 6 jewro. Pomnóżmy to sobie razy czternaście i chyba już wiecie co mnie trapi. Miałam szczęście, bo grę złapałam w jakimś bundlu z czterema innymi, ale niesmak pozostaje. W tej sytuacji ciężko mi polecić to wydanie Higurashi. A szkoda, bo to naprawdę fajna czytanka i część historii wizualnych noweli. Być może kiedy kilka rozdziałów zostanie wydanych i załapią się na wyprzedaże sprawa zacznie się opłacać, ale na dzień dzisiejszy nie mogę polecić takiego zakupu.

Pierwszy rozdział Higurashi jest fajny. Długo nabiera rozpędu, ale warto się z nim utrzymywać do końca. Szkoda tylko, że anglojęzyczne wydanie zostało podzielone na osobne rozdziały. Dla dorosłego nerda jak ja wydanie kilku dolarów na 9-godzinną czytankę to nie problem, ale MangaGamer w ten sposób odpycha wielu potencjalnych klientów. Mam nadzieję, że kiedyś to załapią, zwłaszcza, że już zapowiedzieli wydanie Umineko (które kiedyś zaczęłam czytać i bardzo, bardzo mi się podobało).

Advertisements

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s