Kingdom Hearts HD 2.5 ReMIX – recenzja cz. 2 – Birth By Sleep

banner-kh2hd-2Słowo się rzekło, dziś dokończymy przygodę z drugim HD ReMIXem Kingdom Hearts. Ostatnio przeżyliśmy przygody Sory, które zakończyły się między innymi rozcinaniem wieżowców i walką z człowiekiem-zebrą (spoilery!), dziś natomiast dowiemy się jak do tego doszło. Bowiem długo przed tym jak Sora został wybrańcem kluczomiecza, uniwersum miało znacznie więcej dzielnych rycerzy walczących tą niedorzeczną bronią.

Kingdom Hearts: Birth By Sleep jest prequelem i opowiada historię trójki przyjaciół: Terry, Ventusa i Aquy. Nigdy więcej nie każcie mi odmieniać imienia tej dziewczyny, bo patrzenie na to słowo sprawia mi fizyczny ból. Dwójka naszych bohaterów przygotowuje się do egzaminu na mistrza, po którym będą mogli nosić fajne szaty i dzielić się mądrościami Jedi. Jednym z egzaminatorów jest najmniej podejrzany mistrz na świecie – Xehanort, który wydaje się mieć plany w związku z naszymi bohaterami.

Master_XehanortCzy widzieliście kiedyś kogoś mniej złego?

W Birth By Sleep trójka naszych bohaterów jest grywalna i ma własną historię do opowiedzenia. Tak naprawdę jest to jedna i ta sama opowieść widziana z trzech punktów widzenia, dlatego wspólne scenki naszych bohaterów można spokojnie przeskakiwać. Wkrada się tu syndrom Odin Sphere – w każdej historii zwiedzamy te same miejscówki, oglądamy niemal identyczne sceny i walczymy z podobnymi bossami. Niestety, w Birth By Sleep postaci Disneya nie odgrywają już praktycznie żadnej roli, a zwiedzanie ich światów sprawia wrażenie straty czasu przed wielkim finałem (który jest tak imponujący, że oglądamy go trzy razy z wariacjami w zakończeniach).

Muszę też ponarzekać na postaci. Terra i Ventus są strasznie sztampowi i nieciekawi. Zwłaszcza ten pierwszy zalazł mi za skórę niesamowitą naiwnością graniczącą z głupotą. Ventus ma najbardziej tradycyjnie przygodową opowieść z trójki, ale sam w sobie jest kolejnym niewinnym chłopcem, który został wplątany w coś, czego nie rozumie. Honor trójki ratuje Aqua, która nie tylko jest pierwszą grywalną postacią żeńską w serii, ale jest do tego autentycznie interesującą bohaterką. Nie zasadzając tu większych spoilerów, to ona pilnuje całej trójki i ostatecznie staje się główną bohaterką tej historii. Koniec końców jednak w Kingdom Hearts nie gra się dla fabuły i przy tej wersji zostańmy, przejdźmy do mięska.

bbs capesW wersji grywalnej zbroje nadal nie mają peleryn. Smuteczek.

Birth By Sleep odchodzi od klepania przycisków na padzie na rzecz Command Deck, czyli systemu pozwalającego na swobodne dobranie przez gracza komend. W naszym decku możemy zainstalować używane przedmioty, ataki fizyczne lub magię. Postaci nie są ograniczane przez pasek MP, zamiast tego użyte komendy regenerują się w czasie. Zamiast MP mamy pasek Focus, który pozwala nam na użycie Shotlock, czyli ładowanego w czasie rzeczywistym magicznego strzału z mieczoklucza. Jako że przez większość gry mamy do dyspozycji wyłącznie jedną postać, może ona zapożyczać umiejętności spotkanych postaci pod postacią Dimension Link, w skrócie D-Link.

Wróćmy na chwilkę do Command Deck. Nasze komendy tak jak i bohaterowie zdobywają kolejne poziomy, które pozwalają na ich szybsze użycie. Kiedy dana komenda uzyska pewien poziom doświadczenia, możemy ją połączyć z inną w celu stworzenia nowego, mocniejszego polecenia. Mało tego, w trakcie fuzji możemy załączyć magiczny kamień, który stworzy umiejętność, która pozwoli wzmocnić naszą postać, jak na przykład zwiększenie ilości punktów życia czy zwiększenie szybkości ładowania ataków.

KH2.5BBS_Aug222014_01

Samo Command Deck jest wciągające, ale nasze postaci z czasem nabywają umiejętności korzystania z Command Style. W dużym skrócie, atakując, nasza postać podwyższa widoczny na ekranie pasek, który po osiągnięciu maksimum zmienia styl gry bohatera zależnie od tego, jakiego rodzaju ataku używaliśmy. Jeśli korzystaliśmy z magii ognia, nasza postać zacznie walczyć w stylu Firestorm, gdzie każdy atak jest wzmocniony i ostatecznie doprowadza do efektownego i efektywnego finalnego ognistego ataku. Command Styles są widowiskowe, silne i przede wszystkim sprawiają masę frajdy w odblokowywaniu.

Jakby tego wszystkiego było mało, nasze postaci mają do dyspozycji całą masę efektownych zakończeń combosów do odblokowania pod postacią drzewka. Finishery mogą mieć formę zwykłego fizycznego ataku, magii opartej na jednym z żywiołów albo specjalnej komendy, która może dać nam na przykład dodatkowy bonus pieniężny.

Birth By Sleep ma szalenie wciągający i niespotykanie dla serii rozbudowany system walki. Zdobywanie nowych, potężnych zaklęć sprawiało mi masę frajdy, a korzystanie z nich w praktyce jest dodatkowo ciekawe ze względu na Command Styles. BBS ma mój ulubiony system walki w serii i mam nadzieję, że jeszcze do niego wrócimy. Bo z całą sympatią dla Sory, ale jego styl walki robi się dość nudny.

KH2.5BBS_Aug222014_12

Poza systemem walki w Birth By Sleep jest masa innych rzeczy do zrobienia. Są kolekcje naklejek i skarbów do zebrania, arena bitew do wygrania, nie wspominając o masie minigierek. Jedną z nich jest Command Board, czyli uproszczona wersja Itadaki Street. Kojarzcie z Monopolem. Nasze komendy stają się kartami do gry, których możemy używać jako specjalnych umiejętności lub do zastawiania pól na planszy. Minigierka jest szalenie wciągająca i stanowi świetną alternatywę dla wzmacniania naszych komend. Ostatnią dodatkową rzeczą do zdobycia o której wspomnę są raporty Xehanorta – po zdobyciu wszystkich odblokowujemy specjalny epizod, który stanowi epilog historii i łącznik z resztą serii.

Wersja gry, którą dostajemy w HD ReMIXie to Final Mix, podobnie jak dwójka, usprawniona wobec oryginału. Mamy więc nowy poziom trudności, Command Style, kilka nowych komend, Command Board, D-Link oraz kilku super silnych dodatkowych bossów oraz grywalny epilog. Fajnie.

Kh2.5BBS_Aug122014_03Z całej trójki najlepszego VA ma Ventus, ale aktorka dająca głos Aqu…ie (na miłość boską) z czasem się wyrabia.

Wizualnie gra troszkę kuleje. Zebyśmy się dobrze zrozumieli – oryginał był jedną z najpiękniejszych gier na PSP i wygląda świetnie w HD, ale jego słabym punktem jest silnik graficzny. Świat Birth By Sleep jest kompletnie pusty. Szczególnie rzuca się to w oczy w trakcie balu Kopciuszka, gdzie w gigantycznej sali balowej kręci się pięć, góra sześć osób. Kingdom Hearts zawsze miało ten problem, ale w Birth By Sleep jest on wyjątkowo wyraźny, ze względu na większe przestrzenie. Kamera jest odrobinę stabilniejsza niż w KH2, ale też zdarza jej się wariować kiedy wybieramy opcję lock-on (atakowanie wybranego przeciwnika). Bez tej opcji naszym bohaterom zdarza się atakować oddalonych przeciwników, mimo że tuż obok kręci się inny.

Muzycznie nie mam zastrzeżeń. Za kompozycje odpowiedzialna jest tym razem nie tylko Yoko Shimomura, ale także inni nadworni kompozytorzy Square Enix: Tsuyoshi Sekito (The Last Remnant) czy Takeharu Ishimoto (FF Type-0, Crisis Core), dlatego melodie są nieco bardziej zróżnicowane niz w innych grach z serii. Tutaj tylko kilka ścieżek dostało zremasterowaną wersję, a to dlatego, że większość została skomponowana na znacznie lepszych urządzeniach niż gry z Playstation 2.

Moja ulubiona aranżacja Scherzo di Notte.

Birth By Sleep jest świetne. Fabuła może nie wymiata, ale przyciąga uwagę, a rozbudowany i wciągający system walki sprawiają, że człowiek znacznie chętniej wraca do tej gry niż do poprzedniczek. Bardzo, bardzo polecam.

Na koniec recenzji drugiego HD ReMIXu muszę wspomnieć o Re:Coded, czyli scenkach z gry na Nintendo DSa z 2008 roku. Oryginalnie gra nazywała się Kingdom Hearts coded i była epizodycznie wydawaną gierką na aplikacje mobilne, ale w końcu została wydana jako cała gra na DSa. Niestety, fabuła w ogóle mnie nie zainteresowała. Jak włączyłam ją, tak straciła moją uwagę po pół godzinie i sporadycznie podczas swojej trzygodzinnej emisji odzyskiwała. Problem polega na tym, że fabuła w bardzo niewielkim stopniu łączy się z treścią głównej serii i opowiada historię postaci, do których już nie wrócimy, bo są kopiami głównych bohaterów. Dodatkowo warto wspomnieć, że scenki niestety nie są najlepszej jakości – HD to to nie jest. Nic się nie stanie jak ominiecie, lub kluczowe scenki wygooglujecie.

Kingdom Hearts HD 2.5 ReMIX to super sprawa – dostajemy tu dwie świetne gry z serii, które spokojnie zajmą jakieś 70-80 godzin życia. Fanów serii nie muszę przekonywać, ale tych nieprzekonanych zachęcam – to kolorowa, ciekawa przygoda, którą warto przeżyć. A jeśli wolicie zacząć od pierwszego remixu… to prawdopodobnie znacznie mądrzejsza decyzja. Ja dopiero do niego zajrzę.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s