Kingdom Hearts HD 2.5 ReMIX – recenzja cz. 1

banner-kh2hdKingdom Hearts nie przestaje mnie zadziwiać. Jeszcze rozumiem, choć ledwo, jak można było połączyć światy i postaci Final Fantasy i Disneya. Z trudem akceptuję fakt, że seria okazała się ogromnym sukcesem. Zbija mnie z pantałyku natomiast to, że te gry są strasznie przygnębiające i mocno filozoficzne. Spróbowałabym myśl rozszerzyć, ale spoilery, zamiast tego zapraszam na moje wielkie wspominki z Kingdom Hearts 2, które miałam okazję sobie odświeżyć za sprawą wersji HD.

W drugie Kingdom Hearts grałam po raz pierwszy w pięknym roku 2007, kiedy to udało mi się nabyć Playstation 2. Nie byłam szczególnie przekonana do serii, postanowiłam ominąć “zbyt dziecięcą” pierwszą część i przejść od razu do mięska w postaci większej ilości designów Tetsui Nomury. Próbuję Wam powiedzieć, że byłam wyjątkowo głupią nastolatką.

Podobno niedawno były jakieś święta, więc sobie zapuśćcie.

Kingdom Hearts 2, wbrew pozorom, wcale nie jest bezpośrednią kontynuacją pierwszej części gry. Ten honor posiada Chain of Memories, które wyszło na GameBoya Advance’a. Za nią plasuje się DSowe 358/2 Days. Teraz nie stanowi problemu kupienie sobie pierwszej remasterów KH, ale wierzcie mi, że tych parę lat temu ludzie byli wybitnie zagubieni. Mi natomiast grało się zupełnie dobrze, a pod koniec gry nawet wiedziałam co się stało.

Fabularnie sprawa ma się następująco: Sora wraca do gry po przydługiej drzemce i wyrusza w poszukiwania swoich przyjaciół, którzy rozpierzchli się gdzieś po uniwersum. Gdzieś po drodze błąka się niejaki Roxas i tajemnicza Organization XIII, ale najlepiej jest ich sobie definiować jako super bossów na koniec gry i sprawa staje się znacznie mniej zagmatwana. Chociaż tłumaczenia kim jest prawdziwy wielki zły odpowiedzialny za wydarzenia z pierwszej i drugiej gry są prześmieszne.

Mickey kh2Niestety, nie mogłam znaleźć screenshotu z moją ulubioną sceną, w której Mickey wchodzi do pokoju z tekstem:  „Say, fellas, did somebody mention the Door To Darkness?”

Na pewno słyszeliście opinie, że Kingdom Hearts jako seria ma straszną i zupełnie niezrozumiałą fabułę. Myślę, że to krzywdząca i niesprawiedliwa opinia. Gry są mocno zagmatwane i troszkę gubiąca jest ich nieintuicyjna kolejność, ale po wydaniu reedycji w HD ten drugi problem został praktycznie wyeliminowany. Przyznaję, że pewne elementy są strasznie wydumane, zwłaszcza po wprowadzeniu Nobodies, którzy są efektami ubocznymi tego, że silna osoba zostanie Heartless (czyli przeuroczym demonkiem żywiącym się sercami), ale koniec końców fabuła i tak sprowadza się do tego, że fajnie jest mieć przyjaciół.

Bohaterowie gry, nie tylko ci oryginalni, są szalenie sympatyczni. Sora, czyli nasz główny bohater, jest powiewem świeżego powietrza przez swój niekończący się optymizm i praktycznie nigdy nie znikający z buzi uśmiech. Disneyowskie postaci w drugiej grze schodzą na dalszy plan, ale wciąż robią wrażenie. Szczególnie dobrze zapamiętałam Pete’a, który ma w tej grze autentyczny trzyaktowy rozwój postaci. Bohaterowie Final Fantasy są natomiast wykorzystywani w strasznie dziwny sposób. W dwójce pojawia się Tifa, której rola sprowadza się do ganiania za Cloudem i przemodelowania pokoju. I znika. Podobnie jest z Yuną, Rikku i Paine, które są tutaj małymi wróżkami szukającymi skarbów. Po tym, jak rzucą parę linijek tekstu, znikają bez powrotu. Po co to? Na co? Dobrze, że przynajmniej mają przeurocze redesigny.

Kingdom-Hearts-2.5-HD

Przejdźmy zatem do rozgrywki. Ta sprowadza się do tego, że jesteśmy chłopcem latającym z kluczomieczem. Chłopiec może używać magii i zdobywa kolejne umiejętności wraz ze zdobywaniem nowych poziomów doświadczenia i pokonywania kolejnych bossów, ale baza pozostaje ta sama. Nowe dla Kingdom Hearts 2 są Drive’y, czyli formy, które może przyjmować nasz bohater. Jest ich kilka i zdobywają osobne poziomy doświadczenia niż Sora. Ciekawe jest to, że każda z form zdobywa doświadczenie w unikalny sposób. Jedna wymaga używania specjalnych umiejętności, inna zdobywania odpowiednich kuleczek, które wróg zostawia pośmiertnie za sobą, a jeszcze inna pokonania określonej ilości danego rodzaju przeciwników. Do tego dochodzą summony w postaci Disneyowskich przyjaciół, których Sora może prosić o pomoc i rozgrywka ani przez chwilę nie staje się nudna. Zwłaszcza, że bicie bezserduszkowych to nie jedyne zajęcie, które stoi przed Sorą!

Poza walką, Kingdom Hearts 2 ma masę innych rozrywek. Jest zdobywanie kawałków puzzli, które w wersji Final Mix (czyli fajniejszej edycji gry, którą po raz pierwszy dostajemy właśnie w HD ReMIXie) możemy układać za nagrody. Atlantyda, czyli dom Ariel i jej ojca, to jedna wielka minigierka rytmiczna (którą po ćwiczeniach z Miku Hatsune rozwaliłam w drobiazgi). Poza tym mamy masę skarbów do zdobycia, minigierek do przejścia, syntez do zrobienia i materiałów do zdobycia. Dziennik, który prowadzi świerszcz Jiminy, jest ogromny i gra oferuje możliwość całkowitego wypełnienia go. Podpowiem tylko, że o ile normalne przejście gry to kwestia 20-kilku godzin, to wypełnienie dziennika doda do tego jakieś dziesięć dodatkowych godzin gry.

KH2.5 jack sparrowDysonans między projektami postaci jest w Port Royal niesamowity. Ale w wersji HD „He’s a Pirate” nareszcie brzmi dobrze.

Najfajniejszą częścią Kingdom Hearts 2 są walki z bossami. Być może używają zbyt dużo QTE (które w 2005 roku jeszcze nie było tak popularne jak dziś), ale walka z gigantycznym dżinem, wokół którego latamy magicznym dywanem, czy gonitwa za bossem poprzez przecinanie budynków, które za nami rzuca są fantastyczne i na długo pozostają w pamięci.

Tym bardziej szkoda, że kamera w grze jest mocno problematyczna. Biedna nie może nadążyć za akcją i często gęsto pokazuje nam podłogę wtedy, kiedy absolutnie nam tego nie potrzeba. Nie jest to może poziom FF Type-0 (do którego jeszcze dojdziemy na tym blogu, oj dojdziemy), ale mocno uprzykrza życie. Chwilami miałam też problemy z wprowadzaniem komend i brakiem reakcji gry, ale to może być kwestia mojego posysania w grze. Bo zaprawdę mi wierzcie, jestem okropna w grach akcji, nawet jeśli moją postacią wspierającą jest Goofy.

Drugie Kingdom Hearts, tak jak i pierwsza gra, jest prześliczne. Duża zasługa oryginalnego stylu graficznego, ale w wersji HD patrzenie na postaci i otaczające je miejsca to czysta radość dla oka. Do tego dorzućmy zmieniającą się stylistykę menu w każdym nowym świecie i wygląd naszej trójki muszkieterów (Donald na Lwiej Skale nareszcie lata, Goofy staje się żółwiem, a Sora lwiątkiem!) i nie ma końca radości. Nie można też zapomnieć o muzyce, która na potrzeby wersji HD zyskała prawdziwe instrumenty i brzmi przepięknie. Dubbing jest najwyższej próby. Pomimo sporadycznych niewypałów (Aerith…) jest tu masa talentu i aż przyjemnie go słuchać. Christopher Lee w moich weebowych grach!

KH2.5_Oct022014_01

Na koniec muszę wspomnieć o różnicach między zwykłym KH2 i jego wersją Final Mix, która trafiła do 2.5 HD ReMIXu. W tym wydaniu dostajemy nowy, wyższy tryb trudności, kilka nowych scenek i bossów, loch do przejścia, przedmiotów do zdobycia i kolejny filmik do odblokowania. W oryginale postaci miały lepsze tekstury, a niektórzy przeciwnicy pozmieniane kolorki, ale w wersji HD przyszło nam to siłą rzeczy.

Kingdom Hearts 2, tym bardziej w wersji HD to masa frajdy. Fabuła jest niepotrzebnie zagmatwana, ale postaci da się lubić, a odkrywanie nowych światów i pokonywanie wypaśnych bossów to zabawa w skondensowanej formie. Ponadto końcowe walki robią podobne wrażenie jak w 2005 roku. Polecam bardzo. A wierzcie mi, że to nie jest najlepsza gra z drugiej części HD ReMIXu…

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s