Oreshika: Tainted Bloodlines – recenzja

banner-oreshika2Jak już mówiłam, nie mam zbyt dużo wolnego czasu. Wiadomo, że powinnam skupić się na przejściu tych dziesiątek gier, które kurzą się na półkach i twardych dyskach, a nie kupować nowe tytuły tylko dlatego, że Sony o nich zapomniało i są warte 20 dolców. Wyszło jak zawsze, ale dzięki temu mogę Wam opowiedzieć o swoich wrażeniach z Oreshika: Tainted Bloodlines!

Oreshika: Tainted Bloodlines to druga gra z serii o przydługiej nazwie Ore no Shikabane wo Koete Yuke, czyli Go Forth Over My Dead Body. Pierwsza gra wyszła na PSP i zdobyła hardcorową, choć dość niedużą grupkę fanów, która wyklina dwójkę od najgorszych rzeczy. Nie miałam przyjemności zagrać w oryginalną grę, więc pozwólcie, że skupię się na wrażeniach z tego, w co grałam.

Oreshika nie jest fabularną grą, ale ma bardzo interesujące założenie: jako członkowie klanu przeklętego krótkim żywotem i bezpłodnością, szukamy zemsty na człowieku (?), który nam je zorganizował, a swego czasu był odpowiedzialny za wymordowanie każdego z naszych członków. Mamy więc feudalnego Kill Billa z bohaterami o żywotności chomików.

oreshika tainted bloodlinesNiestety, gra nie pozwala robić zrzutów ekranu w typowy sposób, każdy musi trafiać na jakieś fejsbuki czy inne tłitery. Bu.

Człowiek by się spodziewał, że klątwa bezpłodności będzie skuteczna w zapobieganiu dalszego rozwoju klanu, ale nasi bohaterowie mogą mieć dzieci z członkami innych przeklętych klanów i… bogami. Różni bogowie (których istnieje chora ilość) i śmiertelnicy mają różne statystyki, dlatego połowę gry spędzicie zastanawiając się nad eugeniką. Pozostałą część spędzicie rozważając planowanie czasu.

Oreshika nie ma limitu czasowego, zemstę na Abe no Seimei (bo tak się nazywa nasz antagonista) możemy realizować nawet przez dwieście lat, ale mamy podział na miesiące. Wędrowanie po lochach, płodzenie dzieci – to wszystko zżera cenny czas, który zabija naszych kolejnych członków. Dodatkowo powinniśmy pilnować rozwoju terytorium, w którym mieszka nasz klan, dbać o ekwipunek i członków klanu, którzy przy odpowiednim zaniedbaniu mogą chcieć nas opuścić. Na całe szczęście mamy pomocnika, który pomaga nad tym wszystkim zapoanować. Zwie się ona Kōchin i jest łasiczką, która umie przyjmować ludzką postać. I zmienia futerko na wiosnę!

oreshika tainted bloodlinesImię pierwszego założyciela klanu staje się imieniem honorowym i każdy nowy szef je przybiera. Gdybym to wiedziała, to nazwałabym swoją Jojo.

Jak każdy solidny RPG, Oreshika ma podział na klasy. Wstępnie klan ma dostęp tylko do trzech dowolnie wybranych, ale z czasem mamy szansę odnaleźć zwoje, które udostępnią nam pozostałe. Mamy do dyspozycji między innymi szermierza, lansjera, tancerza, kanoniera, łucznika, czy walczącego gigantycznym młotem niszczyciela. Wyjątkiem od reguły, i jedynym członkiem drużyny nie będącym z naszej krwi jest Nueko – fabularnie istotna postać, która walczy własną klasą i może się odradzać. Nowi członkowie klanu przejmują zdolności, które posiadali ich protoplaści, dlatego każde pokolenie naszego klanu powinno być silniejsze od poprzedniego.

Wędrowanie po lochach nie jest wyjątkowo skomplikowane: lądujemy w danym miejscu na miesiąc i musimy ten czas wykorzystać jak najmądrzej, bo każda czynność, która nie odbywa się w głównym menu, zżera czas. Może się więc zdarzyć, że nic nie zdołamy zrobić, a gra zwróci nam uwagę, że minął już miesiąc. Możemy kontynuować eksplorację, ale ryzukujemy zdrowiem naszych bohaterów i nigdy nie wiadomo, co się dzieje w domu… Z drugiej strony wędrowanie i zabijanie stworków jest niezbędne do powiększania naszego klanu, bo zdobywamy dzięki temu punkty poświęcenia, których większa ilość pozwala na wybór silniejszego boga do rozpłodu.

oreshika tainted bloodlines

System walki w Oreshika nie jest zbyt skomplikowany, ale ma bardzo sympatyczne smaczki. Chociażby fanty, które otrzymamy po walce, zależą od ruletki, która odbywa się przed rozpoczęciem każdej bójki. To, czy zatrzymamy zdobycze, zależy od tego, czy uda nam się zabić lidera paczki zanim zdąży uciec. Z drugiej strony najwięcej doświadczenia dostajemy kiedy zabijamy wszystkich przeciwników, dlatego należy dobrze rozważyć posiadane opcje. Reszta nie jest skomplikowana – to typowy system turowy, który uwzględnia ustawienie na polu bitwy.

Mimo że podstawowe elementy gry są proste, to składa się ich tak dużo, że łatwo się pogubić. Na całe szczęście Oreshika wyciąga rękę do gracza na każdym kroku. Wspomniana wcześniej łasiczka zasugeruje najlepsze rozwiązania i plany na dany miesiąc i oferuje wypaśny przewodnik po grze. Możemy zmieniać tryby gry w trakcie rozgrywki od casualowego aż do hardcorowego, który będzie nam wymiatał członków drużyny z każdą walką. Wszystko to sprawia, że do gry bardzo przyjemnie się wraca nawet po dłuższej przerwie.

Przyznam się bez bicia, że nie miałam okazji przetestować aspektów gry, które odbywają się online, to jest możemy odwiedzać innych graczy w ich miastach, łączyć swoje klany, a także potyczkować między sobą. Brzmi to wszystko bardzo fajnie, ale niestety, nie wiem jak to wyszło w praktyce. Może przy okazji się dowiem.

oreshika tainted bloodlines

Oreshika jest śliczną grą. Nie da się tego zobaczyć na zrzutach ekranów, które są wyprane z kolorów, ale na konsolce wszystko cieszy oko. Artystycznie gra odwołuje się do akwareli i japońskiej mitologii, dlatego fani tych klimatów na pewno się ucieszą. Muzyka również jest bardzo dobra i trzyma klimat. Nie mam żadnych zastrzeżeń do technicznych aspektów gry.

Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że Sony jednak nie zapomniało o tej grze i wydało ją na zachodnim rynku. Oreshika: Tainted Bloodlines to bardzo nietypowa i udana gra, która jest warta znacznie więcej niż tych dwadzieścia dolców. Dla fanów mitologii japońskiej jest to pozycja obowiązkowa, a ci, którzy znudzili się typowymi japońskimi RPGami powinni dać tej grze szansę. Jeśli należycie do tego dziwnego gatunku ludzi, którym pudełka robią dobrze, to wersja fizyczna gry ma być do kupienia pod koniec miesiąca w edycji azjatyckiej (ale wtedy będzie kosztować więcej niż 20 dolarów). Tak czy siak dajcie grze szansę, bo jest naprawdę fajna.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s