Jojo’s Bizarre Adventure: All Star Battle – recenzja

banner-jojoasbJojo’s Bizarre Adventure to najlepsze, co Japonia dała światu. Myślę, że tu nie ma większej dyskusji. Aż dziwne, że seria z taką historią i fandomem nie ma zbyt wielu gier. Powstanie (fantastycznego) anime sprawiło jednak, że Jojowe gry zrobiły się potencjalnym kasorobem. Na pierwszy ogień poszło CyberConnect2 z fanservice’ową bijatyką zwaną All Star Battle, z którą miałam przyjemność się zmierzyć.

Disclamer: nie umiem grać w bijatyki. Nawet Jojo All Star Battle, która była robiona z myślą o fanach serii, a nie bijatyk, jest ponad moje siły. Skupię się zatem na wszystkim, co nie jest związane z rozgrywką, bo jestem życiową pierdołą.

Jojo’s Bizarre Adventure: All Star Battle zostało wydane w 2013 roku na fali popularności (fantastycznego) anime na podstawie legendarnej serii Hirohiko Arakiego. Jeśli jak dotąd nie zapoznaliście się z Jojami, to serdecznie zapraszam Was do polepszenia jakości swojego życia i nadrobienia tych zaległości. Właściwie 90% radości z gry CyberConnect2 płynie ze znajomości tego przedziwnego uniwersum. Nowicjusze natomiast poczują się ogłupieni pozami, pięknie wyrzeźbionymi pośladkami i masą absurdalnych sytuacji, które pojawiają się w tej grze.

W All Star Battle mamy aż 32 grywalne postaci plus 14 w ramach DLC. Dzielą się one na kilka typów, zależnie od tego, jak się nimi gra. Mamy użytkowników Hamon/Ripple, wampiry, jeźdzców, użytkowników Standów i postaci unikalne, którymi gra się po swojemu. Jak już mówiłam, okrutnie posysam w bijatykach i wykonywanie ataków sprawia mi problem, o używaniu unikalnych zdolności nie wspominając, dlatego nie spodziewajcie się szczegółowego opisu postaci. Wiedzcie tylko, że jest ich mnóstwo i powinny zadowolić większość fanów Jojo, którzy nie tęsknią za dinozaurami i niemiecką technologią wojenną.

lisa-lisa jojo asbDzisiaj na obrazkach same panie. Nie ma ich dużo w tym parówkolandzie jakim jest Jojo, ale są najlepsze.

Jak większość porządnych bijatyk, Jojo oferuje kilka trybów rozgrywki. Mamy tryb fabularny, który jest pomyłką. Sprowadza się bowiem do kilku linijek tekstu i innych kwestii wypowiadanych przez bohaterów przed walką. Próbą urozmaicenia tego trybu są misje dodatkowe, które sprowadzają się do wykonywania czynności, które gra sobie wymyśli. Dalej mamy tryb Kampanii, w którym gracze online zdobywają przedmioty, które pozwolą na zmianę wyglądu swojego wybranego ulubieńca. Tryb Versus jest natomiast dość typowym sposobem na spranie komuś tyłka offline lub online. Jako że nie lubię przeżywać niepotrzebnych upokorzeń, nie próbowałam nawet podchodzić do powyższych dwóch trybów, ale słyszę, że nie są złe. Jedynym kuriozum jest energia zużywana w trakcie gry w trybie kampanii a’la mikrotransakcje. W zachodniej wersji czas ładowania tej energii (która reprezentuje możliwość dalszego uczestniczenia w grze) zmniejszono do dwóch minut na jednostkę, ale to i tak lekki wstyd w pełnowartościowej grze.

Technicznie rzecz biorąc, Jojo ASB nie jest przesadnie skomplikowane, zwłaszcza dla niepierdół życiowych. Oprócz standardowych ataków przypisanych do trzech przycisków na padzie (słaby, średni i silny), mamy specjalny przycisk służący do odpalenia specjalnych umiejętności postaci. Dla właścicieli Standów będzie to przyzwanie ich magicznych towarzyszy na front, dla użytkowników Hamon będzie to natomiast użycie tej energii itd. Ba, istnieje nawet osobny przycisk służący do odpalenia super silnych ataków! Nie jest to zatem specjalnie trudna gra do opanowania, nawet jeżeli nie jesteście na co dzień entuzjastami bijatyk.

hermes jojo asb

Skoro już omówiliśmy nudne, techniczne rzeczy, zabierzmy się do mięska. Fani Jojo, to jest gra dla Was. Nieważne, czy lubicie bijatyki, tutaj znajdziecie się od razu. Macie (prawie wszystkie) ulubione postaci, które posiadają animacje wyjęte prosto z mangi, a ich umiejętności odzwierciedlają zachowania. Josuke z części czwartej wpada w berserk kiedy ktoś obrazi jego fryzurę, Joseph odgaduje następną kwestię przeciwnika, a na niektórych arenach zobaczycie znajome postaci, które Wam kibicują (lub nie). Takich smaczków jest niesamowita ilość i chociażby dla nich warto choć trochę czasu spędzić z All Star Battle.

Wizualnie gra jest bardzo apetyczna. Modele postaci są wzorowane na danych częściach mangi, dlatego chwilami wyglądają paskudnie, ale wszystko jest zamierzone. Wyjątkowo fajne są też wszystkie animacje, które jak wszystko inne, czerpią inspirację ze źródła. UI jest szalenie wystylizowane i świetnie się łączy z grafiką w samej grze. Szkoda tylko, że wszystko to jest strasznie nierówne i wolne. Gra śmiga tylko do 30 klatek na sekundę i spędza mnóstwo czasu na ładowaniu. Muzyka jest bardzo udana i dobrze podkreśla to, co się dzieje na ekranie. Jojo ASB ma wyłącznie japońską wersję językową, co uznaję za największą stratę od niepamiętnych czasów.

jojoasWersja anglojęzyczna ma swoje minusy (pozmieniane imiona postaci w celu uniknięcia pozwów), ale ma też zalety. Japońska!Jolyne: How many times can I hit? A thousand times! Amerykańska Jolyne: How deep can I get? Balls deep!

Jojo’s Bizarre Adventure: All Star Battle to dziwna gra. Ma dużo niedociągnięć od strony technicznej, ale widać, że weszło w nią dużo miłości do Jojo. W sumie dobrze to odzwierciedla pierwszą serię anime: David Productions miało maleńko środków, ale podbili serca widzów oddaniem do pierwowzoru. Czy jesteście na tyle łagodni w swojej ocenie gry, żeby wybaczyć jej niedociągnięcia? Wiedzcie tylko, że w przeciwieństwie do David Productions, CyberConnect2 nie zamierza przelać zarobionych pieniędzy w dalsze dzieła. Jojo’s Bizarre Adventure: Eyes of Heaven na dzień dzisiejszy wygląda źle.

Na koniec ogłoszenie parafialne: niestety, kurczy mi się ilość wolnego czasu i możliwe, że jak w ubiegłym tygodniu, będą mi się zdarzały niezapowiedziane nieobecności. W ciągu normalnego tygodnia często nie mam kiedy się podrapać, o graniu nie wspominając. Będę się starać, żeby ilość wpisów pozostała ta sama, ale wybaczcie mi proszę, jeśli mi się to nie uda.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Jojo’s Bizarre Adventure: All Star Battle – recenzja

  1. O, czyżby ktoś tu lubił Jojo :D (Przenieśli premierę pierwszego tomu po angielsku z lutego na marzec, skurczysyny ;_;)

    Jojo ASB ma wyłącznie japońską wersję językową, co uznaję za największą stratę od niepamiętnych czasów.
    Well, ja się z tego cieszę, bo inaczej byłoby jak z Basarą, gdzie wywalili masę kasy na topowych voiceactorów, ale marka stała się na Zachodzie znana przez anime, z którego głosów nie zostawili nawet opcjonalnie (co z tego, że Ieyasu O’Briena jest miliard razy lepszy niż Japończyk), a i nie reklamowali się z nim, więc sprzedali śmieszną ilość kopii. ASB też podobno beznadziejnie się sprzedało, ale przynajmniej nie utopili w nim dużo kasy. A i przez to, że zapowiedzieli lokalizację tak późno, było sporo osób, które już zdążyły sprowadzić z Japonii – dlatego anglojęzyczną wersję mam tylko cyfrowo, bo była w promce z DLCkami, aczkolwiek zastanawiam się czy nie kupić trzeci raz bo Electronic Dreams ma na stanie. Chociaż chyba jednak wywalę kupę kasy na Basary z PlayAsii ;_;

    CC2 to podobno wielcy fani Jojo i od dawna chcieli zrobić grę na podstawie, nawet wrzucali jakieś nawiązania do swoich Narutów. Straszna szkoda, że nie dostaną więcej pieniądza i artystycznej wolności przy Eyes of Heaven, ale i tak przecież kupię, bo German Science sekai ichi i tak dalej :)

    1. No tak, nie interesowałam się oficjalnym wydaniem, to teraz czuję się zobowiązana do kupienia każdego tomika. Gdzie ja to wszystko postawię…?

      Swoją drogą obejrzałam pierwszy zdubbingowany odcinek Stardust Crusaders i nie miałabym nic przeciwko większym ilościom? No ale niestetyż, to kosztuje, a jeszcze mnie nie stać na finansowanie całych dubbingów. Jeszcze.

      Miałam kilka dni temu wizję. Wizję, która każdego rozsądnego człowieka by odrzuciła, a lokalizatorów i ludzi od kwestii prawnych przyprawiła o koszmary. Jojo Dancing Game z wiadomymi piosenkami. Gang z Vento Aureo to byłby easy mode, bo wiadomo, oni mają ruchy.

      A teraz przepraszam, wracam do czytania Steel Ball Run.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s