Parasite Eve – Aya Brea ma ciężki tydzień w pracy

banner-parasiteeveNie jestem typem, który użala się nad przeszłością, ale wciąż nie mogę przeżyć tego, co się stało ze Squaresoftem. Pomyślcie ile fantastycznych gier wydali, nie wspominając nawet ich sztandarowej serii. Na samo Playstation wydali Xenogears, Legend of Mana, Vagrant Story, Chrono Chrossa, SaGę Frontier, Threads of Fate czy Brave Fencer Musashi. Wszystkie gry na swój sposób ciekawe i bardzo solidne. A jednak jest jeden tytuł, z którym czuję się wyjątkowo mocno związana – Parasite Eve. Dzisiaj parę słów o tym klasyku.

Czy ktoś zamawiał dobrą muzykę?

Parasite Eve jest luźną kontynuacją noweli pod tym samym tytułem autorstwa Hideakiego Seno. Gra została wydana w pięknym roku 1998 i opowiada historię ciężkiego tygodnia pracy dla nowojorskiej policji, a konkretnie funkcjonariuszki Ayi Brei. Aya celebrowała Wigilię w operze, ale podczas występu niejakiej Melissy Pearce większość publiczności ulega samozapłonowi. Aya, jako jedna z niewielu ocalałych rusza w pościg za Melissą, która przeobraża się w bliżej nieokreślone stworzenie i obwołuje się Eve. Tak zaczyna się wyjątkowo niewdzięczny tydzień pracy dla młodziutkiej policjantki, podczas którego dowie się o mitochondriach i samej sobie więcej, niż chciała wiedzieć.

Kochani, Parasite Eve jest fantastyczne. Tak klimatycznej gry ze świecą szukać. Jest to jeden z naprawdę nielicznych horrorów RPG. Czy jest znowu tak straszny, nie wiem, ale z pewnością ma masę charakteru. Rzecz zaczyna się w Carnegie Hall, a w ciągu gry pozwiedzamy jeszcze Central Park, Muzeum Historii Naturalnej, Chinatown, a nawet Chrysler Building. Każde z tych miejsc jest zróżnicowane i buduje nastrój tej wcale nienajgorszej historii. Ciągłe wspominanie mitochondrii chwilami męczy, ale warto wspomnieć, że autor oryginalnej noweli jest z zawodu farmakologiem, dlatego można się tu dowiedzieć wcale niegłupich rzeczy. Dodajmy do tego naszą główną bohaterkę, która jest zaskakująco ludzka – Aya jest zwykłą dziewczyną, która znalazła się w przedziwnej sytuacji i relatywny spokój, z jakim do tego wszystkiego podchodzi, sprawia, że nie sposób jej nie lubić.

System walki w Parasite Eve podchodzi pod gatunek action RPG. Aya, jak na policjantkę przystało, walczy bronią palną (choć może także używać pałki i swoistej magii jaką jest Parasite Energy), a każdy atak może wykonać po tym, jak naładuje się jej pasek ATB. Ataki są skuteczne tylko wtedy, gdy przeciwnicy znajdują się w polu rażenia broni, co reprezentuje sfera, która pojawia się wokół Ayi. W tym czasie gra zatrzymuje się i możemy wybrać swój cel. Po wykonaniu ataku czas znowu zaczyna płynąć normalnie, dlatego należy uważać na ataki przeciwników, zwłaszcza, że Aya biega zaskakująco wolno.

parasite eve battle bossJak każdy dobry RPG, Parasite Eve ma przepastne ścieki.

Mimo że technicznie rzecz biorąc gra jest RPGiem, to niewiele jest tu rozwoju postaci. Aya zdobywa nowe poziomy doświadczenia, ale nie mamy wpływu na to, jak zmieniają się jej statystyki. Możemy natomiast modyfikować jej bronie i uzbrojenie, żeby nasza policjantka efektywniej rozprawiała się ze zmutowanymi zwierzętami, które opanowały miasto. System wciąż dobrze się sprawdza, chociaż chwilami może denerwować nieintuicyjny i nieatrakcyjnie wyglądający interfejs gry.

Parasite Eve jest cudownie zwięzłą grą. Nie ma tu niepotrzebnego przeciągania fabuły, a grę można ukończyć w ciągu dziesięciu godzin. Każda z nich gwarantuje natomiast udaną rozgrywkę i imponującą reżyserię. Kiedy po raz pierwszy przeszłam pierwszy dzień gry, byłam wbita w krzesło tym, jak kompetetnie i filmowo zostały poprowadzone kolejne wydarzenia.

Chociaż dzisiaj gra nie wygląda tak dobrze jak w 1998 roku, to wciąż robi wrażenie jej rozmach. Modele postaci bazowane na tych z Final Fantasy VIII już nie imponują, ale tła i filmiki FMV wciąż wyglądają dobrze. Do tego dodajmy niesamowity, urbanistyczny soundtrack autorstwa Yoko Shimomury i mamy komplet – grę z ciekawą fabułą, sympatycznym głównym bohaterem i utrzymującym napięcie systemem walki.

aya brea fmvParasite Eve to jedyna gra z serii, w której główna bohaterka nie ma sceny prysznicowej. Ale to tak swoją drogą.

Parasite Eve to jedna z moich ulubionych gier na Playstation, a seria jest świetną metaforą tego, co działo się ze Squaresoftem i późniejszym Square Enix. Parasite Eve II było w zasadzie pomyłką – gra odeszła od klimatycznych miejscówek i RPGowego systemu, a co gorsza, miała okropną muzykę i zupełnie oddaloną od pierwszej gry fabułę. Miała jednak ciekawe pomysły i należy jej to oddać. The 3rd Birthday natomiast… zasługuje na osobny wpis, taka to ekstrawagancja. Ale to już innym razem. Tymczasem jeśli jeszcze nie mieliście okazji, to zachęcam Was do zagrania w pierwsze Parasite Eve – do kupienia za zaledwie sześć dolarów na amerykańskim Playstation Network. To wyjątkowa gra i jeden z najlepszych tytułów starego Squaresoftu, co powinno mówić samo przez siebie.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s