108 po raz pierwszy – Suikoden

banner-suikodenNareszcie, po latach błagania i jojczenia na twitterach i im podobnych, Konami zlitowało się i wrzuciło drugiego Suikodena na Playstation Network. W związku z tym oczywiście napiszę o pierwszej grze!

Wyobraźcie sobie, że jest rok 1995. Wiem, że wielu z Was nie było w tym czasie nawet w planach, ale był to piękny czas z wielu względów. Literaturę klasyczną tłumaczono nastolatkom poprzez tworzenie filmów z ich rówieśnikami, wszyscy ubierali się jak clowni, a co najważniejsze – był to początek kariery pierwszego Playstation. W tym właśnie czasie pojawił się Suikoden.

Distant Mountain, bo tak.

Suikoden to niegdyś sztandarowa, dziś zapomniana seria RPG od Konami. Fabularnie cała seria opiera się na chińskiej noweli Shui Hu Zhuan, każda z gier natomiast opowiada własną historię w nieco pomerdanej chronologii. Pierwszy Suikoden chronologicznie jest trzeci, przed nim występują czwórka i piątka. Ale zostańmy póki co przy pierwszej grze.

Głównym bohaterem pierwszego Suikodena jest dowolnie nazwany Tir McDohl, syn Super Ważnego Generała Teo McDohla. Kiedy ten drugi wyrusza na wojnę, syn podczas pracy dla Imperium dochodzi do wniosku, że źle się dzieje w państwie i zbiegiem tysiąca okoliczności staje się liderem ruchu oporu.

suikoden valeria

Na dzisiejsze czasy, a nawet standardy późniejszych gier, fabuła Suikodena jest prościutka jak budowa cepa, a jego postaci są tak płaskie, jak to tylko możliwe. Ma to jednak swój urok i widać potencjał, który wybuchnie w następnych grach. W przeciwieństwie do innych wojennych RPGów a’la Fire Emblem czy Tactics Ogre, Suikoden podchodzi do dramatu wojny personalnie. Przejawia się to chociażby tym, że jako liderzy ruchu oporu musimy rekrutować kolejnych zwolenników. Tych, jak fani serii dobrze wiedzą, musi być dokładnie 108. Nie wszyscy są natomiast grywalni – większość stanowią NPCe wpływający na naszą siedzibę pod postacią zamku. Mamy więc kucharzy, strażników skarbca, kowali, sklepikarzy, czy nawet właściciela łaźni.

Sama rozgrywka jest jak na dzisiejsze standardy dość typowo: biegamy sobie po różnych lokacjach, rozmawiamy z NPCami i walczymy, z czym się da. Systemów walki Suikoden oferuje aż trzy: mamy typowe walki turowe, w których uczestniczy sześć postaci, a do tego dochodzą bitwy i potyczki. Te pierwsze są rozgrywają się między armiami ruchu oporu i innymi i, podobnie jak w życiu, polegają na grze w kamień-papier-nożyce. Do dyspozycji mamy kilka tysięcy żołnierzy i wybieramy jedną z trzech opcji: atak, magię lub łuki. Każda jest silna wobec którejś i słaba w starciu z inną. Żeby sprawę urozmaicić, dostajemy do dyspozycji jednostki specjalne takie jak złodzieje, stratedzy czy ninja, którzy mają nam ułatwić zadanie. Potyczki są natomiast walkami między głównym bohaterem, a inną postacią i również polegają na wybraniu odpowiedniej opcji z trzech możliwych.

suikoden major battleNajlepsze z bitew są efekty dźwiękowe, adekwatne do rozmiarów wojaków.

Wróćmy na chwilkę do walk “typowych”. Wyróżniają się one nie tylko ilością postaci biorących udział w walce, ale przede wszystkim szybkością. Wiele współczesnych RPGów może pozazdrościć Suikodenowi szybkości przejścia w tryb walki i animacji postaci. Nie ma natomiast czego zazdrościć w systemie rozwoju postaci, który poza zdobywaniem kolejnych poziomów doświadczenia nie ma niczego do zaoferowania. Nasi bohaterowie mogą zmieniać runy, za pomocą których wykonują magiczne zaklęcia i ewentualnie zmienić wdzianko, bo bronie mogą jedynie wzmacniać kowale poprzez ostrzenie i/lub dodawanie magicznych właściwości run do ich ataków.

suikoden flikTak, moi drodzy, wyglądał Flik w pierwszym Suikodenie.

Widać, że minęło już sporo wiosen od premiery Suikodena. Portrety postaci są, mówiąc oględnie, niezbyt ładne (chociaż mają ten charakterystyczny urok starych mang), a i UI jest mocno niemodne. Graficznie wcale nie jest źle, a to dzięki użyciu sprite’ów, które mimo prostoty, są ślicznie animowane i bardzo żywotne. Widoczki w grze też nie są złe. Miasta są unikalne i pięknie narysowane, a imponujące jest wykorzystanie oświetlenia chociażby w lasach. Do tego dochodzi ścieżka dźwiękowa, której największą wadą jest ograniczona długość. Ale że sama gra nie jest zbyt długa, to także nie jest istotna wada.

Pierwszy Suikoden ma swoje lata i nie dziwię się osobom, które ignorują tę grę od razu przechodząc do drugiej gry. Nie da się jednak ukryć, że pod tym króciutkim tytułem kryje się mnóstwo serca i historii, dlatego jeśli macie na zbyciu sześć dolarów, bez szemrania kupujcie tę grę na Playstation Network (lub poczekajcie do stycznia na przyobiecaną europejską premierę).

 W moim personalnym rankingu Suikodenowych openingów ten z jedynki zajmuje chlubne piąte miejsce.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “108 po raz pierwszy – Suikoden

  1. Przeczytałem i jak głupi odpaliłem konsolę i poleciałem szukać SII <3 jakież moje zdziwienie było, kiedy nigdzie go nie zlalazłem. Zacząłem wręcz myśleć, że może już usunęli grę z psn…Doczytałem newsa do końca i zrozumiałem, że trzeba poczekać do nowego roku (btw. blokada regionalna chyba nie działa tylko na gry z ps3, (ps2 Star Ocean 3 nie chcał mi odpalić na japońskiej konsoli). No nic, czekam z niecierpliwością – ale w koncu poleci w dół cena pudełkowego Suikodena II ;P

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s