Atelier Escha & Logy: Alchemists of the Dusk Sky – recenzja

banner-atelier escha logyTrwa moje dokształcanie się w zakresie serii Atelier. Ayesha podobała mi się bardzo, dlatego zaopatruję się w przygody pozostałych alchemików. Odnowione przygody Rorony opiszę Wam następnym razem, dziś natomiast zajmiemy się parą – Eschą i Logym, których gra wyszła po angielsku w marcu tego roku.

Atelier Escha & Logy zaczyna się kiedy nasza dwójka bohaterów – wychowana na wsi Escha i przeniesiony z miasta Logy rozpoczynają pracę w Colseit jako państwowi alchemicy w oddziale rozwoju (a po ludzku Development Team) pod okiem znanej z przygód Ayeshy Marion Queen. I właściwie to jest nasza zaczepka fabularna – dzieciaki pracują. W trakcie przygody nie pojawiają się żadne emocjonalne zakręty fabularne – zmieniają się tylko prace, które zadaje nam Marion. Jestem bardzo rozczarowana takim podejściem do fabuły, bo Ayesha miała solidną podstawę w postaci poszukiwania ukochanej siostry, tutaj natomiast nie ma podobnej motywacji i kolejne dni tłuczemy tylko po to, żeby dostać na początek miesiąca wypłatę. Kochany Guście, nie po to gram w gry żeby przeżywać identyczne rozterki jak w życiu!

Escha & Logy posiada dwoje protagonistów i faktycznie gra daje nam możliwość wybrania którym z nich będziemy kierować w trakcie gry. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo oprócz nielicznych, eksluzywnych dla jednego bohatera scenek, wybór postaci nie ma żadnego wpływu na fabułę ani na rozgrywkę. Jedyne, co się zmienia, to osoba wewnętrznie (i sztampowo) komentująca wydarzenia dziejące się na ekranie.

atelier escha logy Solle
(Mocno naciągana) Najlepsza postać – zblazowany pracownik administracji, który obżera się słodyczami (lub płaci nimi magicznym stworzeniom). W ciągu ponad 20 godzin gry słyszałam jego głos w jednej scence.

Nie wiem czy wina leży po stronie Gustu, czy Tecmo Koei, które po raz pierwszy lokalizowało grę z tej serii (dotychczas zajmowało się tym NIS America), ale dialogi w Esce i Logym są drewniane, a postaci nieciekawe. Dodatkowo zdarzają się nieprzyjemności w stylu zła edycja tekstu oraz niekonsekwencja w opisach przedmiotów, co przekłada się na trudności gracza w wypełnianiu zadań. Bardzo brzydko TK, proszę o poprawę w Shallie!

Fabularnie gra zatem leży i kwiczy. Na całe szczęście Gust znowu zrobił kosmiczny krok naprzód i poprawił grę w stosunku do poprzedniczki pod względem rozgrywki. W przygody Eschi i Logy’ego gra się lepiej niż w Ayeshę. System walki został zmieniony w taki sposób, że w walce bierze udział aż sześć postaci, z czego trzy znajdują się na polu bitwy. Zmieniać je możemy nie tylko w trakcie tur, ale przede wszystkim poprzez wykorzystywanie punktów “support”, które kumulują nam się przy atakowaniu przeciwnika. Dzięki wykorzystaniu punktów, osoby poza polem walki mogą bronić postaci i wykonywać dodatkowe ataki. Przy odpowiednim wykorzystaniu systemu wspierania można stworzyć mordercze komba na przeciwnikach. System jest więc angażujący i znacznie ciekawszy niż w Ayeshy.

atelier-escha-logy-alchemists-dusk-sky-5

Usprawniona została także alchemia. Teraz Logy zajmuje się bronią i ekwipunkiem, Escha natomiast wszystkimi innymi przedmiotami. Sama alchemia wciąż polega na scalaniu kilku przedmiotów w zupełnie nową całość, ale przyprawiona została o punkty odpowiadające żywiołom. One natomiast wykorzystywane są przez naszych alchemików do manipulacji właściwości przedmiotów i generalnie ufajniania ich. Dzięki temu, że wygląda to atrakcyjniej niż w poprzednich grach, alchemia w Esce i Logym jest jeszcze bardziej uzależniająca. A, powiedzmy sobie prawdę, na tym mi najbardziej zależy na grach z serii Atelier.

Eschę i Logy’ego, tak jak poprzednie bohaterki serii, także gonią terminy. Raz na parę miesięcy dostają oni od Marion główne, fabularne zadanie do wykonania oraz masę pobocznych, na których wykonanie mają tylko określoną ilość dni. Zadania są niezbyt frapujące, bo sprowadzają się do syntezowania przedmiotów bądź tłuczenia stworzeń. Ciekawe jest natomiast to, że zostały przedstawione w formie bingo i dalsze z nich można odblokować (a właściwie zobaczyć ich treść) dopiero po wykonaniu dziewięciu podstawowych. Z ręką na sercu stwierdzam, że zadania wykonywałam tylko po to, żeby móc wypełnić bingo. To jedyna motywacja jaką miałam, bo jak wspomniałam, postaci i wydarzenia są tak nieciekawe, że naprawdę nie obchodzi mnie to, jak poradzi sobie ich zespół i czy Colseit będzie traktowane z powagą wśród urzędników z całego regionu.

atelier escha logy world mapTo najatrakcyjniejszy widoczek z całej mapy świata.

Wizualnie jest ślicznie – projekty postaci nadal są efektami pracy Hidariego, a modele zostały jeszcze bardziej uślicznione w stosunku do poprzedniczek. Niestety, miejscówki w grze są w większości przypadków nieciekawe, a mapa świata to jakiś koszmarek. Jest w całości brązową planszą, po której w linii prostej (ewentualnie zaczepiając o jakiś zakręt) porusza się nasza postać. Gra niestety problemy ze sobą. Zdarzają się momenty wyjątkowej płynności, gdzie śmigamy z prędkością blisko 60 klatek na sekundę, ale gra często dostaje zadyszki i nie radzi sobie z licznymi efektami specjalnymi w trakcie walk. Ponadto raz zdarzyło mi się trafić na niekończący się ekran ładowania, ale to nie są częste sytuacje, więc należy po prostu uważać żeby nie stracić godziny gry.

Muzycznie też jest niestety słabiej. Ayesha miała wyjątkowo udany soundtrack, Escha i Logy mają natomiast bardzo nierówną i zasadniczo nieciekawą ścieżkę dźwiękową. Jest to o tyle dziwne, że część kompozytorów brała udział w tworzeniu muzyki do Ayeshy właśnie. Ciekawym przypadkiem jest voice acting, którego jest znacznie mniej niż w poprzednich grach i ma nierówną jakość. Tym razem jednak Tecmo Koei posłuchało się fanów i możemy wybrać japońską ścieżkę dźwiękową.

Atelier Escha & Logy to dziwna bestia. Z jednej strony system walki i alchemia znowu zrobiły kolosalny krok do przodu w stosunku do poprzednich części serii, ale fabuła i postaci są tak nudne, że ciężko się zmotywować do przejścia tradycyjnych już dla serii wielu zakończeń przygody. Poprzednie części nie były kobyłami fabularnymi, ale miały urocze i zabawne postaci, które skutecznie tuszowały braki fabularne. Escha i Logy mają zamiast tego solidny gameplay. Od Was zależy decyzja, czy to wystarczająca motywacja do zagrania w tę grę.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s