Hatsune Miku: Project Diva f – recenzja

hatsune miku project divaSą takie chwile w życiu czlowieka, w którym uświadamia on sobie, że jest już dla niego za późno. Jakimś cudem nie trafiało to do mnie przy przechodzeniu kolejnych gier otome, ani nawet różnej jakości przeglądarkowych symulacji randkowych. Uderzyło mnie to natomiast z całą siłą kiedy Playstation Store potwierdził zakup gry rytmicznej z Miku Hatsune. Dla mnie już nie ma ratunku z tego weebowego śmietnika, ale może Wy się jeszcze uratujecie. Ja natomiast podsumuję moją podróż po świecie cyberidoli.

Hatsune Miku: Project Diva f, to gra rytmiczna z 2012 roku na Playstation 3 i Vitę. Nie jest to oczywiście pierwsza tego typu gra, ani nawet pierwsza gra rytmiczna z Miku w roli głównej, ale jest debiutem na anglojęzycznym rynku. Najwyraźniej jakiś biedny pracownik stracił dla tej gry stanowisko, bo nie wyobrażam sobie, żeby Sega świadomie podjęła decyzję o wprowadzeniu tej gry na rynek. W końcu na rynku anglojęzycznym nie ma aż tylu weebów, prawda…?

Jak na grę rytmiczną przystało, Project Diva f polega na tym, żeby wduszać guziczki w odpowiednim momencie piosenki. Tych natomiast dostajemy do dyspozycji około 40, z czego większość jest śpiewana przez tytułową bohaterkę. Trochę boli, że innych Vocaloidów jest tyle, co kot napłakał, ale przynajmniej piosenki, które dostaliśmy, są zróżnicowane. Jest lekki pop, znajdzie się też ostrzejszy rock czy chwilami mocno straszny trance.

 Obowiązkowo ulubiona piosenka, której nigdy nie dam rady przejść na najwyższym poziomie trudności.

Poziomów trudności jest w sumie cztery: Easy, Normal, Hard i Extreme. Muszę pochwalić grę za zróżnicowanie tych poziomów i to, jak ułatwiają naukę. Jako że większość tych utworów słyszałam po raz pierwszy, moje początkowe wyniki były żenujące, ale z czasem przeszłam z poziomu uwłaczająco prostego na ten dla normalnych ludzi. Wniosek jest prosty: nawet osoby nie rozrożniające kolorów i mające problemy z koordynacją ruchową z czasem przeskakują na coraz wyższe poziomy trudności gry. Jest też coś strasznie uzależniającego we wduszaniu guziczków w odpowiednim tempie, dlatego nie spodziewajcie się, że grę odłożycie po paru minutach. To diabelstwo wciąga!

Poza standardowym wduszaniem guziczków na padzie, gra wymusza też reagowanie na gwiazdki, które “odhacza” się poprzez zaczepianie analoga na PS3 lub “drapania” przedniego lub tylnego ekranu dotykowego na Vicie. Jest to o tyle kłopotliwe na wyższych poziomach trudności, że przenośna konsolka nie nadąża z odnotowaniem niektórych drapnięć, które jej oferowałam. Wersja na PS3 oferuje możliwość zastąpienia analoga przyciskami R1 czy L1, ale Vita pozostaje przy drapaniu.

miku hatsune project diva fJeśli myślicie, że byłam w stanie złapać choć jeden screenshot w trakcie faktycznej gry… to pomyślcie znowu.

W trakcie piosenek mają miejsce specjalne momenty pozwalające się wykazać, zwane odpowiednio Chance Time i Technical Zone. Ta pierwsza pozwala na zdobycie szczodrej ilości punktów nawet przy ewentualnych błędach i odblokowuje mini scenki w trakcie teledysków, ta druga natomiast wymaga od gracza utrzymania comba bez żadnych pomyłek. Szkoda trochę, że gra tak mocno polega na tych dwóch trybach w punktacji, ponieważ nawet przy jednej pomyłce gracz mocno zaniża swój wynik.

Project Diva f oczywiście nie może się składać wyłącznie z gry rytmicznej, w końcu to gra dla weebów. Dlatego też poza główną rozgrywką, możemy zająć się oglądaniem teledysków, kupowaniem ciuchów dla swoich idoli, wyposażaniem ich pokoi oraz… pogłębianiem swojej znajomości z nimi poprzez gry, zabawy i oferowanie prezentów. Nie wiem która gra znormalizowała trend z Social Linkami, ale to musi się skończyć. Molestowanie wirtualnych idoli to jedna z tych rzeczy przez które weeaboo są myleni z otaku. Nie żebym była szczególnie dumna to przynależenia do którejkolwiek z grup… W każdym razie na Vicie możemy sobie naszych idoli zmacać, a przy odpowiednim dotyku zaoferują nam oni grę w papier-kamień-nożyce (?!). Wszystko to robimy w celu pogłębienia swojego związku z Vocaloidami. A to z kolei owocuje w… absolutnie niczym, chyba że zależy Wam na trofeach i licznych tytułach, które oferuje gra.

hatsune miku project diva fMiku śpiewa, a Kaito dyryguje. Z czasem Miku się zagalopowuje, więc Kaito ją przywołuje do porządku. Koniec niezwykle humorystycznej scenki.

Żeby nie było zbyt nudno, to oprócz licznych przedmiotów i mini-eventów do odblokowania (Miku zjada ciastka, które jej kupiliśmy!), gra oferuje możliwość tworzenia własnych teledysków, ale ten tryb mnie mocno onieśmielił. Edycja posiada mnóstwo opcji i oferuje sporą wolność artystyczną dla co bardziej kreatywnych graczy. Gdybym była z dziesięć lat młodsza, to pewnie spędzałabym nad tym mini-programem długie godziny. Tak czy inaczej naszymi dziełami możemy dzielić się na forum publicznym, bo gra posiada też tryb sieciowy, w którym gracze dzielą się swoimi osiągnięciami.

Hatsune Miku: Project Diva f przyjemnie mnie zaskoczyła. Coś, co kupiłam jako kuriozum, okazało się być zupełnie fajną, odstresowującą zabawką. Ładne to to, kolorowe i zaskakująco uzależniające. Nie da się jednak ukryć, że gra została stworzona z myślą o konkretnym odbiorcy i ludzie nieprzyzwyczajeni do tego typu estetyki nie polubią tej gry. Ja natomiast powolutku szykuję się do kolejnego ciosu w ego i portfel poprzez zakup Project Diva 2nd, które w wersji angielskiej pojawi się już pod koniec listopada.

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Hatsune Miku: Project Diva f – recenzja

  1. Ta gra jest tak niesamowicie trudna, że nie mogę, po prostu nie mogę w nią grać. Chyba lubię gry rytmiczne, lubiłam Patapony i Princess Debut na DSa, ale to, to już jest za dużo. A wokaloidowa muzyka nie pomaga, bo nie lubię tego syntezatorowego piszczenia wokaloidów.
    Kij ci w oko, Prodżekt Diwo!

    1. …No i puściło mi tego komenta za szybko nie wiedzieć czemu. CHCIAŁAM JESZCZE TYLKO POZACHWYCAĆ SIĘ TYM JEDZENIEM CIASTKA, LIKE AMG OTAKÓ MOCZĄ PANTSU

      Tak na serio zgadzam się w 100%, poprzednie trzy Divy na PSP pożarły mi mnóstwo czasu z życia na zasadzie „ale kiedy to się stało się”, jednocześnie wszelkie prezenciki i patrzenie jak Miku śpi w swoim pokoju mnie odrzucały, żeby nie powiedzieć inaczej.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s