Final Fantasy X | X-2 HD Remaster – recenzja (cz. 1)

banner ffxhdOd lat szukałam pretekstu żeby ponarzekać na Final Fantasy X, które zadziwia mnie swoją nadzwyczajną popularnością. A że parę miesięcy temu wyszedł Remaster gry oraz jej sequela, nareszcie mam po temu okazję! Jako że FFX i jego młodsza siostra są wielkimi grami, porozmawiamy sobie o nich osobno. Na pierwszy ogień idzie historia… czyjaś, pogubiłam się czyja.

Dziesiąte Final Fantasy było ogromnym wydarzeniem w czasach swojej pierwotnej premiery, czyli 2001/2002 roku. Playstation 2 było na początku swojego żywota, Square Enix wydawał jeden skarb za kolejnym, a nowe obrazki i filmiki z gry zapowiadały, że szykuje się kolejny klasyk. Nawet ja, biedna nastolatka, kilka lat później po raz pierwszy w życiu kupiłam konsolę specjalnie dla tej gry. Ironia losu polegała na tym, że wcześniej udało mi się zdobyć X-2 i wyczekiwałam jej przez cały czas grania w dziesiątkę.

Final Fantasy X opowiada historię nastoletniej przywoływaczki zaklętych stworzeń, Yuny, z punktu widzenia głównego bohatera, który nie potrafi zamknąć jadaczki. Rzeczony bohater, Tidus, jest gwiazdą najbardziej niedorzecznego sportu w historii gier, Blitzballa i żyje sobie w rozbitej rodzinie w metropolii zwanej Zanarkand. Jako że mamy do czynienia z japońskim RPGiem, Zanarkand zostaje zniszczone, a Tidus trafia do miejsca, gdzie jego miasto jest świętym miejscem, do którego wędrują (ale rzadko kiedy docierają) pielgrzymi z całego świata, Spiry.

ffx hd remaster

Fabuła dziesiątego fajnala jest spójna i ma oddanych fanów. Ja natomiast cenię w niej wrażenie odbywania wielkiej podróży po całym świecie, nawet jeśli ten świat jest niesamowicie liniowy. Wydarzenia w grze są odpowiednio efektownie przedstawione, a klimat jest dość ponury. Niezbyt natomiast lubię dramatyczne i niezgrabne dialogi, brak podstawowej logiki i niesympatycznych bohaterów, ze szczególnym uwzględnieniem Tidusa. Miałam nadzieję, że po latach jego bezmyślność i okropna narracja będą po mnie spływać jak po kaczce, ale najwyraźniej pewne rzeczy nie odchodzą z wiekiem.

System walki obecny w FFX był nowością w serii. Po raz pierwszy mieliśmy możliwość wymiany postaci w trakcie walki, a same bitwy miały mocno strategiczne zacięcie. Pewni bossowie mogli być zlikwidowani tylko przy współpracy wszystkich bohaterów, czyli wojowników, magów i ich wariacji. Szkoda tylko, że system rozwoju postaci z czasem niwelował różnice między postaciami.

2014-08-09-1738132014-08-10-1137572014-08-09-1008542014-08-09-1201412014-08-10-114245

Sphere Grid, czyli system rozwoju postaci właśnie, to wielka plansza po której poruszają się nasi bohaterowie i odblokowują kolejne umiejętności oraz punkty statystyk. O ile na początku gry zdobywanie punktów na rzecz nowych umiejętności jest dużym wysiłkiem, to z czasem postaci fruwają po całej planszy i wymieniają się zdolnościami i statystykami. Doprowadza to do sytuacji w której delikatna Yuna jest silniejsza od mocarnego Aurona, a ten z kolei może być równie dobrym magiem jak Lulu. Dobre w planszy jest to, że w pewnym momencie otrzymujemy możliwość jej edycji, to jest wprowadzania nowych kul lub usuwania starych. Niestety, doprowadza to jednak ostatecznie do sytuacji w której postaci różnią się tylko wyglądem oraz specjalnymi atakami i usuwa strategiczny aspekt gry, który tak wciąga na początku.

FFX jest ogromną grą i oferuje masę rzeczy poza fabułą i systemem walki. Pojawiają się tu chociażby możliwość edycji broni dla własnych potrzeb, czy stos okrutnych minigierek, których twórcy nienawidzą graczy. Jeśli nie znienawidzicie Chocobosów po przejściu paru gierek w dziesiątce, oznacza to, że jesteście silniejszymi ludźmi ode mnie. Jest tu także wspomniany wcześniej Blitzball, czyli piłka ręczna w wodzie. Nie na wodzie, ale pod nią. Gracze zanurzają się na pięć minut i w ciągu nich w bliżej nieokreślony sposób biją się, trują oraz rzucają i kopią piłkę. Gra jest wbrew pozorom dość strategiczna, bo polega na ustaleniu kompetentnej drużyny i takim jej kontrolowaniu, żeby móc ograć przeciwnika. Bliztball jest fajny w małych ilościach, ale żeby wyciągnąć z niego właściwe nagrody, jak specjalne ataki lub broń dla jednej z postaci, musimy w niego tłuc wiele, wiele godzin.

2014-08-09-080917

Final Fantasy X było i ciągle jest przepiękną grą. Remaster odnowił tekstury i przyprawił grę o współpracę z szerokimi ekranami, dlatego Spira wygląda lepiej niż kiedykolwiek. Dzięki fantastycznej reżyserii artystycznej miejscówki wyglądają oszałamiająco, nawet w porównaniu ze współczesnymi grami. Jestem skłonna przychylić się do opinii, że Remaster FFX wygląda lepiej niż Final Fantasy XIII dzięki żywym kolorom, pięknym projektom i wspomnianej reżyserii. Największą, choć nieoczekiwaną zmianą na lepsze jest odnowienie interfejsu gry. Porównajcie sobie ten obecny w oryginalnej grze z Remasterem. Rany julek, jaki ten oryginał był ohydny!

Mimo że wersja na Vitę nie jest równie spektakularna jak super ostra wersja na Playstation 3, to ostatecznie lepiej mi się w nią grało. Kolory dzięki ekranikowi Vity są jeszcze żywsze, a przenośna forma bardzo służy grze. Wersja na Vitę ma dokładnie jedną mikroskopijną nowość pod postacią możliwości uleczenia postaci za dotknięciem ekranu, bądź zmiany ustawień animacji Aeonow Yuny. To tyle.

2014-08-09-193740 ffx hd remasterffx hd remasterffx hd remaster

O muzyce w Remasterze napisałam artykuł i pozostaję przy opinii, że oryginalna muzyka z FFX zawsze wydawała mi się nierówna, a Remaster niestety nie poprawia niczego w tej materii. Podobnie jest z grą aktorów głosowych. Mimo że w 2002 roku wiele japońskich RPGów miało już swoje (mniejsze lub większe) kwestie głosowe, to dla Final Fantasy było to zupełne nowum i to słychać. Aktorzy są na swoim miejscu, ale reżyseria i edycja głosów są niedoszlifowane, dlatego angielski dubbing jest dyskusyjnej jakości. Mimo to Remaster pozostał przy oryginale i musimy z nim żyć.

Poza samą grą, w remasterze odnajdziemy dwudziestominutową scenę zwaną Eternal Calm, która pełni rolę prologu do Final Fantasy X-2, oraz równie długie słuchowisko będące epilogiem do całości przygody, w której dwójka nowych bohaterów ogląda Spirę dwa lata po zakończeniu przygód z X-2. O tym ostatnim mogę powiedzieć tyle, że widać drastyczną różnicę w jakości voice actingu. Sama historia wydaje mi się natomiast średnio interesująca i bardzo niekonsekwentna z tym, co pokazało zakończenie FFX-2.

Nie łapię fenomenu Final Fantasy X, tak samo jak wiele lat wcześniej nie łapałam Final Fantasy VII. To dobre gry, bardzo dobre nawet, ale żeby były najpopularniejsze w serii, czyli siłą rzeczy wśród jRPGów jako takich? Z najbardziej lubianymi postaciami? Najlepszą fabułą? Najwyraźniej jestem hipsterem wśród growych weebów, bo żadna z tych gier nie przemawia do mnie w takim stopniu. Znacznie bardziej ekscytuje mnie perspektywa odnowienia Final Fantasy XII. Jeśli dwunastkę czeka podobny lifting jaki przeszła dziesiątka, to mogłoby z tego wyjść coś zupełnie wyjątkowego. Tymczasem Remaster dziesiątki jest do kupienia na zarówno na Playstation 3, jak i Vitę po coraz niższych cenach. Od Was zależy wybór konsoli, obie wersje są równie dobre. Możecie jednak najpierw zechcieć przeczytać moje zdanie na temat kontynuacji dziesiątej części finalnej fantazji… za czas jakiś!

Reklamy

5 uwag do wpisu “Final Fantasy X | X-2 HD Remaster – recenzja (cz. 1)

  1. Grałam swego czasu w FFX, ale utknęłam po circa 5h. Niezbyt wciągnął mnie świat przedstawiony, ale na pewno nadrobię wersję HD, gdy tylko kupię PS3.
    No i nie jesteś sama. Mnie też zachwyciła FFXII ;3

    1. Coś mi mówi, że bardziej Ci się spodoba X-2. Moja intuicja tak na mnie krzyczy.

      Już bliżej niż dalej do tego PS3? Powodzenia!

  2. Jak dla mnie FFX była perełką. Wciągnęła mnie niesamowicie. Obecnie czekam na przesyłkę z tymże remasterem i zobaczymy jakie będą wrażenia:) W FFXII zraził mnie system walki. Trochę nie potrafiłam ogarnąć tego, że mimo tego, że można biegać po fieldzie i ciachać potworki to nadal była to turowówka a nie hack and slash. Nie przekonała mnie ta mieszanka.

  3. A ja przeszedłem obie części X-a w oryginale, a teraz męczę je w wersji HD. Świetna gra, zwłaszcza ta pierwsza, bo X-2 pod względem fabularnym to jakaś porażka i tylko ciekawa zawartość oraz system ten tytuł gratuje :)

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s