Dragon’s Crown – recenzja

dragon's crown recenzjaDragon’s Crown, swego czasu najbardziej polaryzująca gra Vanillaware, jest ich najpopularniejszym tytułem, mającym niemal 950 tysięcy sprzedanych egzemplarzy! Czas najwyższy sprawdzić czy to omdlenia spowodowane projektami postaci, czy też wysoka jakość produktu przyczyniły się do takich wyników. Zdejmijcie zatem nadmiar ubrań i weźcie zaprzyjaźnionego złodzieja pod pachę – pozwiedzamy dziś Hydeland!

Pomysł na Dragon’s Crown zrodził się w głowie George’a Kamitaniego jeszcze w 1997 roku. Kamitani chciał rozwijać ideę dwuwymiarowych nawalanek w stylu Dungeons & Dragons: Tower of Doom, przy którym pracował. Nigdy wcześniej nie grałam w tego typu gry, więc nie jestem w stanie stwierdzić czy to mu się udało, jednak jedno mogę powiedzieć na pewno: Dragon’s Crown to bardzo dobra gra.

W najnowszym dziele Vanillaware wcielamy się w jedną sześciu dostępnych postaci i klas zarazem: Rycerza, Krasnala, Amazonkę, Elfa, Czarodziejkę lub Maga. Postaci posiadają unikalne zdolności i styl gry, dlatego jest szansa, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jako zadedykowany podgrzewacz tyłów i miłośnik bishounenów najlepiej czułam się grając Magiem, który posiada trzy rodzaje magii zależne od broni, którą dzierży oraz możliwość douczenia się kolejnych zaklęć.

dragon's crownCzy widzieliście kiedyś lepszy ekran wyboru postaci?

Dragon’s Crown oferuje jak na razie najbardziej skomplikowany, a przy tym udany system walki w grach Vanillaware. Na przykładzie Maga mamy podstawowe ataki fizyczne, ale także magię, która ma słabszy i mocniejszy wariant. Te z kolei mogą być odpalane w poziomie, pionie czy nawet z powietrza (bo Mag ma ciągoty w stronę nieba). Do tego dochodzą jeszcze zaklęcia, których postać może używać tylko w określonych ilościach. Poza atakami każda postać oczywiście może biegać, skakać, unikać i odpierać wrogie ataki. Jest tego sporo jak na nawalankę, ale jest proste do opanowania i daje mnóstwo frajdy w akcji.

W trybie fabularnym, który trzeba przeżyć przed możliwością przejścia do trybu online, wybrany przez nas bohater tłucze się z jednego miejsca w drugie, wypełniając misje zlecane przez kolejne osoby w królestwie, a w międzyczasie wypełnia się masę zadań pobocznych. Powiedzmy sobie jednak prawdę, że fabuła w grze jest sprawą drugorzędną. Jedna rzecz, która bardzo mi się tu spodobała to fakt, że motywacje naszych postaci odkrywamy dopiero po przejściu jej całej ścieżki fabularnej. Pozwala to na spojrzenie na przygodę z zupełnie innego kąta.

Dragon's Crown

Gra oferuje jedno miasto i kilka lochów do eksplorowania. Każdy z nich ma unikalną atmosferę i możliwość walki z dwoma bossami, którzy na ogół wymagają czegoś więcej niż konsekwentnego nawalania po członkach. Jeden z nich jest zaklętą bramą, którą bardziej niż rozmaite ataki, ranią kule armatnie. Dlatego też musimy dopilnować żeby załadować działo i podpalić je. Takich drobnych, ale jakże sympatycznych łamigłówek jest w grze wystarczająco dużo żeby walki z bossami były interesujące niezależnie od ich ilości.

Największą radość w grze dawało zbieranie kolejnych fantów w trakcie podróżowania. Zależnie od tego, czy gracie na Vicie czy też Playstation 3, paluchem bądź prawym analogiem szperacie po lochach w poszukiwaniu świecących punktów, które reprezentują ukryte fanty. W podobny sposób steruje się zaprzyjaźnionym złodziejem, który za naszym pośrednictwem otwiera drzwi oraz skrzynie ze skarbami. Te ostatnie zawierają łupy pod postacią oręża i zależnie od naszych poczynań mogą być różnej klasy, od E – najgorszej, aż do S – najlepszej.

Dragon's CrownGotowanie w Dragon’s Crown jest sporadyczne i nie ma większego znaczenia. Odin Sphere pozostaje najlepszą żarciową pornografią.

Zdobyte dobra możemy założyć naszej postaci na grzbiet lub sprzedać za godną sumę. Dowcip polega na tym, że nie wiemy co dany przedmiot sobą reprezentuje dopóki za drobną opłatą nie wyceni go zaprzyjaźniona właścicielka sklepu. Często gęsto zdarza się więc, że dłuższą chwilę zastanawiamy się nad tym, co zrobić ze zdobytym łupem. Innymi “zdobyczami” w trybie solo są kości reprezentujące upadłych wojowników, których możemy wskrzesić w mieście i przyłączyć do swojej drużyny.

Pomimo tego, że gra sprowadza się do tego, że albo krzątamy się po mieście, usprawniając naszego bohatera, lub kręcimy się po lochach, tłukąc wszystko, co nam się napatoczy, Dragon’s Crown nie nudzi. Nawet bez odgórnego celu w stylu “zabij smoka” czy “znajdź magiczną kulkę” szwędanie się jest po prostu fajne. System walki wciąga, a zdobywanie coraz silniejszego ekwipunku i towarzyszy broni jest uzależniające.

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że Dragon’s Crown jest piękne. Vanillaware jest niekwestionowanym królem dwuwymiarowych gier. Po jakimś czasie załapałam dlaczego projekty postaci są tak przerysowane – stanowią kontrast z przygaszonymi i pseudo realistycznymi miejscówkami. Muzyka nie zwraca uwagi przez większość czasu przez to, że tonie w natłoku akcji, kiedy jednak brzdąka w mieście lub na mapie świata, robi pozytywne wrażenie, jak to u Basiscape.

Koniec końców jestem przeszczęśliwa z sukcesu Dragon’s Crown. Nigdy nie grałam w tego typu gry, a przypadła mi do gustu niemal od samego początku i mimo że żałuję odejścia Vanillaware od gier fabularnych, nie będę mieć nic przeciwko jeśli będą rosnąć w siłę na podobnych tytułach. Jeśli macie ochotę zagłębić się w świat alfa kobiet i mężczyzn, Dragon’s Crown jest do nabycia zarówno na PS3, jak i Vitę po coraz sympatyczniejszych cenach. Różnice między obiema wersjami są minimalne, głównie sprowadzają się do leciutkiej zadyszki przenośnej konsolki kiedy zbyt wiele dzieje się na ekranie, czego jednak nie da się zauważyć bez porównania. Wszystko więc sprowadza się do Waszych preferencji.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dragon’s Crown – recenzja

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s