Long Live the Queen – recenzja

long live the queen recenzjaOmijając naczelną zasadę pisania o grach z Japonii, zajmę się dziś Princess Makerem, który jest nazywany ‘symulatorem życia Sansy Stark’ i ‘Dark Souls wizualnych nowel’. Long Live the Queen, bo tak nazywa się to cudo, może i przypomina wyrób japoński, ale został stworzony przez maleńkie studio Hanako Games pochodzące ze Zjednoczonego Królestwa. Jak udało im się tworzenie symulatora księżniczki? Zobaczmy.

Hanako Games w rzeczywistości składa się z jednej osoby, Georginy Bensley, która wspomaga się pracą freelancerów. Poza Long Live the Queen Hanako Games stworzyło kilkanaście innych gier, z czego kilka można nabyć chociażby na Steamie. Wspominam o tym, bo lubię takie przedsięwzięcia. Górą nisze!

Główną bohaterką Long Live the Queen jest Elodie, czternastoletnia księżniczka, która po śmierci matki ma dokładnie 40 tygodni na przygotowanie się do koronacji i rządzenia swoim królestwem, Novą. O ile w większości gier tego typu nie ma większego stresu związanego z planowaniem kolejnych tygodni, w Long Live the Queen musimy naszą bohaterkę utrzymać przy życiu do czasu koronacji. Elodie bowiem, jako kluczowa postać w życiu swojego królestwa, jest narażona na szereg niebezpieczeństw jak m.in. trucizna, żądni zemsty więźniowie czy nawet legendarne mackowate stworzenia.

long live the queenW końcu gra od weebów dla weebów!

Gra opiera się na emocjach Elodie. Zależnie od nastroju bohaterki pewne lekcje będą jej wchodzić łatwiej, inne zaś w ogóle. Będąc przygnębiona Elodie nie będzie chciała uczyć się przedmiotów związanych z komunikacją, ale łatwiej będzie jej przychodziło szkolenie ze sztuki. Na emocje bohaterki wpływają wydarzenia wynikające ze scenariusza, ale gracz może oddziaływać na nie poprzez wybieranie dla Elodie zajęć pozalekcyjnych. Przykładowo poprzez wymykanie się z zamku dziewczynka czuje się zmotywowana, a spacer po ogrodzie poprawia jej humor.

Trudność polega na tym, że dopóki księżniczka nie będzie w danym humorze, gracz nie ma jak sprawdzić, który nastrój pozytywnie bądź negatywnie wpływa na dane umiejętności. Dodatkowo przeszkadzają w tym niezgrabny insterfejs, który wymaga niepotrzebnego przeklikiwania rzeczy, które powinny być widoczne na pierwszy rzut oka. Jest to jednak niewielka wada, która z czasem przestaje przeszkadzać – tyle razy będziemy ustawiać pożądane lekcje, że z czasem zapamiętujemy, jakie emocje są nam potrzebne do wzmocnienia danej umiejętności.

long live the queenOpisy lekcji Elodie to jeden z moich ulubionych elementów czytanki.

Ogromną zaletą Long Live the Queen jest przemyślany scenariusz. Nova ma swoją historię, układy polityczne i to, co nasza księżniczka robi, ma dramatyczny wpływ na dalsze losy kraju oraz nią samą. Przykładowo, kiedy Elodie zmusi pewną księżną do małżeństwa w ramach pokojowego rozwiązania konfliktu, musi liczyć się z tym, że brat rzeczonej księżnej będzie czekać na okazję do wytknięcia jej tego. O ile więc Elodie nie będzie miała odpowiednio wysoko rozwiniętych umiejętności przemawiania, dworskiej etykiety i prezencji, może zostać wplątana w niechciane małżeństwo. Jest to jedna z lepszych rzeczy, która może ją spotkać, bo na ogół czyhają na nią asasyni, trucizny i masa innych niebezpieczeństw.

Ustaliliśmy zatem, że gra przypomina życie Sansy Stark. Porównania do Dark Souls zaczynają się w momencie, kiedy księżniczka ginie po raz pierwszy, bo zaniedbaliśmy jej znajomość dworskiej etykiety. Kiedy grając po raz drugi pilnujemy żeby Elodie była wybitną znawczynią manier, zabija ją natomiast magia. Gra nie przygotowuje gracza do większości wydarzeń, co sprawia, że śmierć bohaterki jest zupełnie niespodziewana. Stąd też metodą prób i błędów odgadujemy co naszej biednej księżniczce będzie potrzebne do przeżycia. Ma to swój urok, ale drażni brak opcji New Game+, która pozwoliłaby zachować chociaż część wcześniej wyuczonych lekcji bez potrzeby zaczynania od zera z każdym nowym podejściem.

Wizualnie gra nie porywa. Projekty postaci zalatują japońskością, ale brakuje im troszkę do pełnego profesjonalizmu. Najbardziej urocze są obrazki przedstawiające śmierć naszej bohaterki w wersji chibi. Podoba mi się dobór ścieżek muzycznych, jest ich dosłownie kilka i wszystkie są zagrane na pianinie. Mimo to udaje im się podkreślić przygnębiający klimat gry.

Long Live the Queen to króciutka (góra 5 godzin), ale zaskakująco mądra gra, która jest najlepiej napisanym symulatorem tego typu, w jaki zdarzyło mi się zagrać. Życie księżniczki to nie tylko bale i piękne suknie, ale przede wszystkim intrygi, polityka i ciągła troska o dobro swoje i swojego kraju. Jeśli chcielibyście poznać ciemne strony bycia monarchinią, to gra jest dostępna na Steamie, GOGu i oficjalnej stronie Hanako Games w oficjalnej cenie 9.99$. Jak zawsze przypominam o czekaniu na przeceny i wyprzedaże.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Long Live the Queen – recenzja

  1. Tagi: pc, steam
    Jako pracownik GOGa smutam. Nie, nie mam pretensji, smutam, że Steam już tak dla wielu osób jest synonimem gry pecetowej :< Aczkolwiek dziękuję za reklamę na końcu <3

    A tak już na poważnie, to mam w pracy takiego kumpla, który gardzi wszystkim co japońskie i animushit i podchodził do Long Live the Queen jak pies do jeża, a potem tak się zagrał, że wszystkich przekonywał, że nie rozumieją, to naprawdę świetna gra, to było urocze :)

    Ja jeszcze w to nie grałam, bo w ogóle mało ostatnio gram, czytam i oglądam, ale chyba raczej mi się nie spodoba, grałam już w jednego Princess Makera i był meh. Nie moje klimaty chyba.

    1. Toż po to Steam jest w osobnym tagu żeby go nie traktować synonimicznie z piecykiem (no i dużo osób wyszukuje recenzji gier na Steama). Tak czy siak ja swój egzemplarz gry kupiłam właśnie od Was! :D

      LLTQ jest trochę innym przedstawicielem gatunku przez ciągłe ryzyko śmierci i świetny warsztat pisarski, dlatego mimo wszystko polecam, nawet jeśli normalnie nie przepadasz za tego typu grami.

  2. Grałam i jestem zachwycona, w zasadzie moja pierwsza VN. Trochę się namęczyłam, znajomi śmiali się, widząc cukierkową grafikę, ale jednak to trudna gra. Widać, że jest biednie, mało grafik i własnie tylko kilka utworów muzycznych, ale jednak mimo tego gra wyszła udana.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s