Tales of Xillia – wstępna recenzja

tales of xillia baner recenzjaWciąż ciężko mi uwierzyć w wielką przemianę Namco, które nagle przypomniało sobie o głośnej bazie fanów, którą posiada seria Tales. Po latach ciszy nagle dostaliśmy Tales of Graces f i Tales of Xillia, a w przyszłym roku czekają nas jeszcze Tales of Symphonia Chronicles i kontynuacja Xilii! Sprawdźmy zatem o co tyle hałasu i czy warto jest w ogóle czekać na sequel.

Głównymi bohaterami Tales of Xillii są Jude Mathis i Milla Maxwell. On jest 15-letnim uczniem przygotowującym się do zostania lekarzem, a ona podaje się za legendarnego Maxwella, Władcę Dusz (czy jak byście nie przetłumaczyli “Lord of Spirits”). Cała historia rozpoczyna się kiedy Milla przeszukuje wojskową bazę w celu zniszczenia broni przetwarzającej dusze w energię. Los chce, że w tym samym czasie Jude poszukuje w tym samym miejscu swojego zaginionego nauczyciela. Jak się domyślacie, spotkanie tej dwójki staje się początkiem kłopotów.

Tales of Xillia characterGra oferuje wybór między głównymi postaciami, ale żeby zrozumieć fabułę, należy najpierw poznać wydarzenia z punktu widzenia Jude’a.

Nie przeszłam gry w całości, ale póki co fabularnie robi znacznie lepsze wrażenie od poprzednich części serii. Bohaterowie pomimo oczywistych tajemnic, które skrywają, są interesujący i dają się lubić. Sama historia też sprawia wrażenie lepiej napisanej niż miało to miejsce w poprzednich częściach. Na pewno prezentuje się nieporównywalnie lepiej od fabuły Graces f. Nie jest w stanie przebić poprzedniczki jednak tam, gdzie najważniejsze.

System walki z Xilli jest wynikiem starań obu grup tworzących Tales i teoretycznie ma być połączeniem systemów używających TP oraz CP. W praktyce jednak walka jest znacznie bardziej chaotyczna niż w Graces i wraca do bezmyślnego nawalnia przeciwników specjalnymi atakami. W przypadku Xilli specjalne ataki polegają na łączeniu postaci w pary. Przy wykorzystaniu odpowiedniej umiejętności, druga postać przyłącza się do ataku i wspólnie tworzą nową, silniejszą technikę. Przy zachowaniu wyczucia czasu podwójne techniki można łączyć w łańcuszki i bez większych przeszkód dewastować wrogów.

Tales-of-Xillia-battle-systemA kiedy pasek po lewej przybierze złoty kolor, zaczyna się niekończący spam ataków.

Poczucie chaosu potęgują systemy towarzyszące walce. Gotowanie zostało sprowadzone do przedmiotów kupowanych w sklepach, a rozwój postaci polega na odblokowywaniu pól zawierających umiejętności i lepsze statystyki, coś a’la Final Fantasy X i XIII. Gra wprowadza także system wspierania sklepów, który polega na ofiarowywaniu sklepom przedmiotów w celu powiększania ich asortymentu. To niezbyt ciekawy zabieg, który prowadzi do sytuacji, w której sklepy w każdym mieście wyglądają tak samo i czynią wizyty w nowych miejscach znacznie mniej interesujące.

Tales of Xillia została stworzona specjalnie na potrzebę uczczenia 15-lecia istnienia serii i prawdę mówiąc… w ogóle tego nie widać. Mimo że modele postaci są najbardziej wymuskane w dotychczasowych dziejach Tales, to ciężko jest poznać, że gra powstała z tak uroczystej okazji. Świat gry jest kompletnie pusty i sprowadza się do kilkunastu połączonych ze sobą lokacji, które poza licznymi przeciwnikami nie mają w sobie nic godnego uwagi.

Na całe szczęście dźwiękowa warstwa gry sprawia pozytywne wrażenie. Motoi Sakuraba już nie katuje nas pseudo-kompozycjami obecnymi w poprzedniczce, ale proponuje inspirowaną nurtem wschodnim ścieżkę dźwiękową. Dubbing także stoi na wysokim poziomie, choć wiele osób ma wątpliwości wobec aktorki udzielającej głosu Milli. Nie da się ukryć, że Minae Noji najlepiej sprawdza się w sytuacjach gdy niepotrzebne są emocje (a błyszczy w dowcipach wymagających zachowania kamiennej miny), ale poziom jej gry nie odstaje znacząco od reszty postaci. Pozostała obsada jest bezbłędna i jestem pewna, że pokochacie Alvina nawet bez głosu Tomokazu Sugity.

tales-of-xillia_skitsScenki, czy skits są w pełni udźwiękowione i warte uwagi, bo autentycznie zabawne. 

Mam mieszane uczucia wobec Xilli. Z jednej strony gra oferuje jak na razie najlepszą fabułę ze wszystkich tytułów z serii. Z drugiej jednak posiada znacznie gorsze systemy walki i rozwoju postaci niż Graces f. To, czy zechcecie w nią zagrać będzie zależało od tego, co bardziej cenicie sobie w RPGach – warstwę fabularną czy rozgrywkę.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Tales of Xillia – wstępna recenzja

  1. Co do rozwoju postaci, nie zgodzę się – Lilium Orb jest według mnie bardzo dobrym systemem rozwoju – fakt, brak mi kilku rozwiązań z Graces, ale mimo wszystko uważam, że system ten jest lepszy, a postacie bardziej zróżnicowane – masz swobodę wyboru w prowadzeniu bohatera i to się chwali. Fabularnie – majstersztyk. VA pominę, bo jest dobry, ale japoński w tym wypadku był duuużo lepszy (szczególnie głos Milli mam tu na myśli). Dla mnie najlepszy Tales ever, razem z dwójką tworzą najmocniejszy punkt serii :) Btw. Nie powinnaś pisać recenzji przed ukończeniem gry ;) U mnie, wpadła podwójna platyna (w 2011 japońska i teraz europejska). Cieszy też fakt potwierdzenia przez Baba-san anglojęzycznej kontynuacji; bez niej, ogrom ludzi byłby pozbawiony szerszej perspektywy tego uniwersum oraz tego, co tak naprawdę się tam dzieje. Hail to bazongas!

    1. Rzecz w tym, że w ogóle nie widzę tej swobody w rozwoju postaci – koniec końców i tak wybierasz te same opcje i postaci idą w taką stronę, jaką sobie wyimaginowali developerzy. To jest iluzja wyboru.

      Stwierdziłam, że skoro najtęższe głowy Gamespotów i innych IGNów mogą pisać przed skończeniem gry, to i mnie napisy końcowe nie powinny powstrzymywać. Może następnym razem się poprawię. Może. :P

  2. Nie grałem w żadną część Talesów. Jestem niemal na początku (Seafalls), ale już dopadło mnie znużenie :( Mam nadzieję, że się to zmieni, ale na razie uważam za tragiczne:
    – system walki, beznadzieja, klepię dwa guziki i tyle. W ogóle nie czuć różnicy we wrogach, nie czuję zmiany broni, ani skilli
    – pusty nudny świat
    – rozwój postaci, klikam auto, potwierdź… i tak nie czuć żadnych zmian czy wpływu na walkę

    Bardzo fajne relacje między bohaterami, sporo wesołych sytuacji. Zobaczę jak potoczy się historia, ale etapy z walkami okrutnie zamulają.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s