Final Fantasy XIV: A Realm Reborn (beta) – wstępna recenzja

Final Fantasy XIV A Realm Reborn recenzjaWiecie w co nie gram? W MMORPGi. Stresują mnie, bo na ogół trzeba się w nich kontaktować z ludźmi, którzy lubią narzucać swój sposób grania. Tym bardziej dziwi mnie własna chęć do popróbowania się z odnowioną wersją FFXIV. Jeśli zastanawialiście się czy gra nadaje się do czegokolwiek, to zapraszam do moich dotychczasowych przemyśleń z grania w trzecią fazę bety. Ostrzeżenia: nie gram w MMORPGi i macałam się tylko z wersją na PS3.

Trzecia faza bety Final Fantasy XIV: A Realm Reborn rozpoczęła się w ubiegły piątek i odbywa się w weekendy. Jeśli macie ochotę uczestniczyć w tym eksperymencie, to cały czas możecie się do niego zapisać. Alternatywnie macie szansę załapać się do bety ściągając trailer z gry na amerykańskim koncie PSN/SEN .

Pierwsze, co mnie uderzyło w FFXIV, to jak bardzo nie przypomina MMORPGa. Oczywiście są zadania, które trzeba wypełniać i masa kręcących się wokół ludzi, ale wszystko można robić na własną rękę. Dlatego też nieśmiali czy niechętni będą się tu czuli jak ryby w wodzie. Do gry dodano tak zwane FATE, czyli Full Active Time Event, które w teorii mają jednoczyć obcych sobie graczy we wspólnym nawalaniu zwierzątek, ale w praktyce sprowadza się do krótkiej Zergowej orgii i rozpierzchnięciu się towarzystwa po zakończeniu wydarzenia. W efekcie gra powinna spodobać się nawet największym społecznym dzikusom. Zamiast MMORPGa mamy tu coś w stylu Animal Crossing, gdzie świat żyje własnym życiem, a my nie musimy się w nim przejmować tworzeniem drużyn.

Interfejs gry zalatuje z lekka FFXII i, nie ukrywam, był jednym z powodów dla których byłam zaintrygowana FFXIV 2.0 od dłuższego czasu.

Gra jest prześliczna. Mimo że grałam w wersję konsolową, to i tak byłam zachwycona wyglądem postaci i lokacji. Wszystko to śmiga w przyzwoitej prędkości, klatki spadają tylko przy ogromnej ilości ludzi i efektów specjalnych, a i tak nie na tyle, żeby przeszkadzać w grze. Na padzie gra nadaje się do użytku bardziej niż większość MMORPGów, ale bez klawiatury nie ma co liczyć na porozumienie z innymi graczami. Największym mankamentem wersji konsolowej jest póki co sterowanie, które nie pozwala na wygodne wybieranie postaci/stworzenia/przedmiotu, z którymi chcemy coś zrobić. Mam nadzieję, że ten problem uda się rozwiązać przed oficjalnym wydaniem gry.

System walki i budowania postaci póki co nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia. W bardzo fajnym i szczegółowym kreatorze postaci możemy wybrać sobie początkową klasę, a zdanie możemy zmienić po osiągnięciu dziesiątego poziomu. Najbardziej interesujące wydają mi się te klasy, które robią nietypowe rzeczy, jak zbieranie roślin czy wyrabianie ekwipunku. Kleryk, od którego rozpoczęłam zabawę, jest dość nudny, choć dzięki obecności kilku ofensywnych zaklęć, samodzielny.

W tym kreatorze postaci chyba nie da się stworzyć kogoś niefajnego. Siedziałam w nim ponad godzinę, więc wiem.

Największą zaletą FFXIV: A Realm Reborn jest świat. Jest piękny, ogromny i zróżnicowany. W ciągu poprzedniego weekendu nie zdążyłam pozwiedzać zbyt wielu miejsc, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości się to zmieni. Dość dużym problemem w jego podziwianiu jest mapa, która chwilami przeszkadza w podróżowaniu, nie pokazując gór i dolin. Nie ma to jednak większego znaczenia wobec obserwowania fantastycznych widoczków.

Podsumowując: FFXIV jest grywalne i ma duży potencjał. Jeśli posiadacie niezły komputer i chęć zanurzenia się w przepastnym świecie pełnym dzikich zwierzątek i graczy z całego świata, to czternaty fajnal jest niezłą propozycją. Pytaniem otwartym pozostaje kwestia czy warto za niego bulić comiesięczny haracz.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Final Fantasy XIV: A Realm Reborn (beta) – wstępna recenzja

  1. Kurcze, pozazdrościłam Ci tej bety i prawie natychmiast wysłałam zgłoszenie, ale dopiero wygrana kodu w konkursie dała mi przepustkę do gry na weekend. Właśnie spisuję swoje wrażenia, a są faktycznie mocno pozytywne ;)

    Btw, też zaczęłam klerykiem, ale szybko przestawiłam się na Pugilista :)

    1. To super fajnie, miłej zabawy. Ja swoje zgłoszenie wysłałam bodajże w styczniu i w sumie nie spodziewałam się, że się załapię. Taka niespodziewajka. Będę czekać na Twoją opinię, na pewno znacznie fajniej gra się na piecyku.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s