Powspominajmy: Shin Megami Tensei: Nocturne

Premiera czwartej odsłony Shin Megami Tensei zbliża się powoli, lecz systematycznie. Nie można sobie wymarzyć lepszej okazji do wspomnienia poprzedniej części, która jest zaliczana do grona najlepszych RPGów na Playstation 2. Jako że sama też ją tak klasyfikuję, dziś postaram się powiedzieć dlaczego. Zatem wsadźmy sobie żywego robaczka do oka i zdecydujmy o losach świata w Shin Megami Tensei: Nocturne!

Jak każdy dobry jRPG, Shin Megami Tensei: Nocturne (w Europie Lucifer’s Call) daje nam za głównego bohatera nastolatka, który żyje sobie spokojnym życiem w Japonii. Ma swoich niezbyt sympatycznych znajomych i bardzo atrakcyjną nauczycielkę, nic niezwykłego. Pewnego pięknego dnia nasz niemy bohater umawia się z rzeczonymi ludźmi w szpitalu. Na miejscu błąka się trochę w poszukiwaniach belferki, a kiedy w końcu ją znajduje… doświadcza końca świata. Oczywiście przeżywa, ale za pewną cenę. Staje się pół-demonem, co w praktyce oznacza zajebiaszcze tatuaże i możliwość walki z demonami, które zaludniają post-apokaliptyczne Tokio.

Czekam aż ktoś kiedyś przebije design głównego bohatera. Jest genialny w swojej prostocie.

Największą zaletą fabuły SMT: Nocturne jest jej minimalizm. Nie ma tu dwudziestominutowych monologów rozdartych bohaterów. Mimo to historia jest fascynująca i w porównaniu do innych RPGów niespotykana. Wiem, że to gra sprzed dziewięciu lat, ale i tak szkoda mi rzucać spoilerami w nadziei, że ktoś kiedyś jeszcze będzie się zachwycać tą perełką. Dla zachęty powiem, że Nocturne ma bardzo mądre komentarze na temat filozofii, teologii i socjologii. Jeśli chcecie chwalić się hipsterstwem i wiedzą z tych trzech nauk, to zacznijcie od trzeciej części Shin Megami Tensei.

Fabuła fabułą, ale prawdziwym sercem gry jest rozgrywka. Sprowadza się ona do nawigowania mniej lub bardziej skomplikowanych lochów i walki z rozmaitymi demonami co trzy kroki. Digital Devil Saga i Nocturne są pod tym względem do siebie bardzo podobne. Ten drugi tytuł ma jednak fuzję demonów, czyli jest automatycznie fajniejszy. Bo nie ma nic lepszego niż tworzenie mini-armii złożonej z legendarnych wojowników i bóstw.

Nocturne potrafi nieźle przywalić. To jeden z niewielu RPGów w których wykorzystywanie słabości przeciwnika i bronienie własnych jest tak ważne. Gra potrafi być brutalna dla tych, którzy olewają dobre rady NPCów i podstawy systemu walki. Tym bardziej satysfakcjonujące jest pokonywanie co trudniejszych bossów.

Szczególnie kiedy wyglądają w taki sposób.

Eksploracja jest dość specyficzna. Podróżujemy po lekko zawirowanym Tokio, które doświadczyło apokalipsy. Mimo to ilość demonów i dusz, z którymi możemy pogadać sprawia, że ten świat jest żywszy niż inne dungeon crawlery. Z drugiej strony same lochy są w opustoszałe i same w sobie nudne (momentami frustrujące), więc to forma rekompensaty.

Pamiętacie jak mówiłam o tym, że DDS ma jeden z najlepszych soundtracków Shojiego Meguro? Do dziś nie mogę się zdecydować, który kocham bardziej: ten, czy właśnie Digital Devil Sagę. Meguro pracował przy tym dziele razem z Kenichim Tsuchiyą i Toshiko Tasakim. Ten drugi był kompozytorem do pierwszych dwóch gier, więc dostajemy znakomity koktajl starego i nowego.

Nocturne ma też moją ulubioną muzykę do napisów końcowych.

Shin Megami Tensei: Nocturne to wyjątkowa gra. Przypomina mi nauczycielkę z podstawówki – była surowa i bezlitosna, ale po latach człowiek docenia jej podejście i nieliczne uśmiechy, które posyłała. Ukochanej chemiczki czy matematyczki jednak nie kupicie na serwisach aukcyjnych (może i lepiej), a Nocturne jest do zdobycia. Jeśli jeszcze nie graliście w ten tytuł to najwyższy czas to zmienić. Będziecie mieć arcypotężny argument w dyskusji ‘wszystkie jRPGi są tak samo głupie’.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Powspominajmy: Shin Megami Tensei: Nocturne

  1. Pokazałam ten wpis znajomemu fanbojowi Fatlusa, którego Lucifer’s Call jest właśnie najulubieńszym tytułem. Powiedział, że już lubi osobę, która to pisała :)

  2. Dla mnie Nocturne to było z jednej strony rozczarowanie (w stosunku do SMT1-2), a z drugiej – jeden z najlepszych gier na PS2. A intro i ekran game over są jednymi z najlepszych w jRPGu.

  3. Cudowna gra, szalenie oryginalna w stosunku do innych jRPG’ów. Niesamowita atmosfera i wciągający gameplay. Historia o tworzeniu własnego, nowego świata, lub jego całkowitej destrukcji.
    PS2 kupiłem niecały rok temu specjalnie dla Shin Megami Tensei i to była jedna z moich najlepszych growych inwestycji. Szczerze polecam!

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s