Zostań moją waifu, czyli Lightning powraca

Epopeja pt. “Co się dzieje ze Square Enix?” trwa. W trakcie 25-lecia Final Fantasy zapowiedzieli powstanie nowej gry z serii (!) XIII. Już abstrahując od kwestii ‘po co nam kolejne FFXIII’, zaintrygował mnie fakt, że cała gra opiera się na teoretycznej głównej bohaterce gier – Lightning. Co sprawia, że Square poświęcił jej już ponad cztery lata i to właśnie jej obecnością nęci fanów do zakupienia kolejnej gry?

Lightning od początku swojego istnienia była promowana jako “kobiecy Cloud”. Miała odchodzić od stereotypowych żeńskich cech, być poważna i nieugięta. Sama idea się udała. Lightning w Final Fantasy XIII jest poważna, uparta, nieprzyjemna i monumentalnie nudna. Jedyna rzecz, która przybliża ją odbiorcy to jej troska nad młodszą siostrą i wynikające z tego konflikty. Mimo to wyniosłość bohaterki sprawia, że ciężko ją polubić, a część z jej zachowań wywołuje dezaprobatę.

Lightning, nie wydaje mi się, żeby bicie tego dryblasa miało cokolwiek– jeszcze raz go uderzyłaś. Okej.

Byłam nawet zadowolona z takiego obrotu sprawy, bo super-poważne/nudne postaci kobiece to rzadkość w tym medium. Nie spodziewałam się jednak, że Lightning stanie się swoistym fenomenem. Nagle zaczęła pojawiać się w każdym materiale Square Enix. A to promocja najnowszej Dissidii, czy inne Theatrhythmy lub Final Fantasy Brigade. Akcja promocyjna The 3rd Birthday opierała się na wymianie ciuchów Ayi i Light. Czy to zjawisko wynika z roli, jaką odgrywa ta różowowłosa niewiasta we własnych grach?

Pewnie zauważyliście, że w pierwszym akapicie tej rozprawki złośliwie opisałam Lightning jako ‘teoretyczą główną bohaterkę’. Taki jest mój podstawowy problem z tą postacią – nie jest główną bohaterką ani w FFXIII, ani tym bardziej XIII-2. W pierwszej grze na dobrą sprawę doświadczamy historii Vanille, a w drugiej Serah i Noela. W FFXIII-2 Lightning pojawia się na jakieś 20 minut gry, chociaż jest fabularnie ważną postacią. Mimo to różowowłosa bohaterka promuje obie gry i zapowiada się, że w najnowszej, zwanej Lightning Returns: Final Fantasy XIII, wreszcie odegra kluczową rolę.

Poza głośną mniejszością Lightning nie ma ogromnej ilości fanów ani w Japonii, ani poza nią. Ciężko się temu dziwić – nie jest zbyt interesującą postacią. Można odnieść wrażenie, że największym fanem Lightning jest jej twórca, Motomu Toriyama. To on promował Final Fantasy XIII-2 jako odpowiedź na pytanie: ‘czy Lightning jest szczęśliwa?’. Teraz zabawia siebie i pozostałych wyznawców bohaterki ponad dwudziestoma strojami, w które będzie można ją przywdziać w nowej grze.

Nie chcę teraz mówić o samym Lightning Returns. Znając życie będzie to przyzwoita gra z okropnym scenariuszem. Bardziej interesuje mnie to, czy po latach fani serii będą pamiętali różowowłosą heroinę. Bohaterowie wcześniejszych fajnali, Cloud czy Squall, mają status ikon. Nawet niezainteresowani japońskimi RPGami gracze mają blade pojęcie kim jest właściciel szpiczastej blond fryzury i absurdalnego miecza, mimo że od premiery Final Fantasy VII minęło niemal 15 lat. Wydaje mi się nawet, że byliby w stanie opisać w dwóch słowach jaki to typ bohatera. Nie wydaje mi się natomiast żeby podobna sytuacja mogła mieć miejsce w przypadku Lightning. Przypomnijmy sobie chociażby Aurona z Final Fantasy X. W okolicach premiery gry wielu fanów piszczało z podniecenia nad tym, jaki to on był ‘cool’. Teraz mało kogo obchodzi, bo większość ludzi lepiej zapamiętała prześliczną, chociaż pozbawioną kręgosłupa Yunę, czy irytującego Tidusa. Wydaje mi się, że podobnie będzie z Lightning. Za jakiś czas, o ile Square nie będzie nas w dalszym ciągu zasypywać newsami z jej pseudo życia, Light zostanie zapomniana. Mam nadzieję, że tak się stanie, bo rysunek Nomury wywołuje u mnie niepokój.

Square Enix jest coraz gorzej postrzegane. Szczególnie w takim czasie powinni odwoływać się albo do starych, dobrze wspominanych postaci, albo do czegoś zupełnie nowego. Ciągłe wciskanie fanom średnio lubianej bohaterki jest prawdopodobnie najgorszym z możliwych rozwiązań.

W przyszłym tygodniu obiecane piszczenie nad Tokyo Game Show! Postanowiłam jeszcze się wstrzymać z publikowaniem listy życzeń, bo wciąż spływają nowe informacje o potencjalnych dobrociach obecnych na imprezie. Jak na ironię Lightning Returns: Final Fantasy XIII ma tam nie być.

Advertisements

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s