Powspominajmy: Xenosaga I-III

Skoro już siedzimy w kosmosie, nie sposób nie wspomnieć o jednym z najambitniejszych projektów Namco, czyli serii Xenosaga. Swoje korzenie ma ona w jednym z najbardziej uwielbianych japońskich RPGów, czyli Xenogears, stawia jednak duży nacisk na fanservice. Weźmy zatem pod rękę filozofię dla średniozaawansowanych, a na głowę załóżmy dziewczęce majtki i powspominajmy Xenosagę!

Moja historia z Xenosagami jest prosta i tragiczna: kiedy kupiłam wszystkie trzy gry za mniej niż dwieście złotych polskich, myślałam, że złapałam pana boga za nogi. Jak łatwo się domyślić, egzemplarze okazały się być mocno wybrakowane (czyt. zjechane do niemożliwości) i w efekcie musiałam mocno kombinować żeby w kosmiczne roboty zagrać.

Zanim przeszłam kilka lat obowiązkowego kursu filozofii, tematyka poruszana w Xenosadze wydawała mi się być ‘głęboka’ i ‘ambitna’, teraz widzę, że troszkę zbyt entuzjastycznie do tego podeszłam. Pomysły, które pojawiają się w grach są dobre, jednak sposób ich przestawiania pozostawia trochę do życzenia. Nie ukrywam też, że nie jestem fanką twórczości Friedricha Nietschego. Całość traci też na powadze kiedy reżyser stwierdza, że kamerę należy skierować na majtki androida w postaci jedenastoletniej dziewczynki. Ale to takie charakterystyczne cechy Xenosagi. Pomówmy teraz o każdej z osobna.

Pierwsza gra, czyli Xenosaga: Der Wille zur Macht jest chyba najbardziej wyróżniającym się tytułem z całej trójki. Ma swój charakterystyczny klimat, na który składają się proporcje oglądania scenek do grania w postaci 4:1. Główna bohaterka, niejaka Shion Uzuki, ma rozmaite mistyczne wizje, ale w przerwach między nimi jest naukowcem zajmującym się projektem KOS-MOS, czyli budową super atrakcyjnego robota bojowego. Cel, dla którego KOS-MOS wygląda jak supermodelka pozostaje tajemnicą, jednak inne kwestie wokół jej powstania zostają wytłumaczone w trakcie trwania pozostałych gier. Pierwszą grę wyróżnia system walki chyba najbardziej przypominający ten z Xenogears. Postaci wykonują czynności turowo, przy czym ich ataki polegają na odpowiednim rozporządzeniu przypisanymi punktami. Jest to funkcjonalny, choć może średnio fascynujący system. Dodatkowo boli to, że walczymy tylko przy jednym motywie muzycznym, nie ma nawet innej melodii podczas walk z bossami. Nie rozumiem motywów osoby, która zajęła się rozporządzaniem dźwiękiem w tej grze. Kompozytor, Yasunori Mitsuda, był w fantastycznej formie kiedy pisał muzykę do Xenosagi, a jednak nie dano mu napisać niczego do dungeonów. Oznacza to, że sporą część gry spędzamy w kompletnej ciszy. Jest to jedna z tych decyzji, których absolutnie nie pojmuję.

Jedno z moich ulubionych nagrań w towarzystwie strasznej twarzy Shion.

Xenosaga: Jenseits von Gut and Böse skupia się na przeszłości jednego z bohaterów drugoplanowych, Juniora. Jr. mimo że wygląda na niewiele ponad trzynaście lat, ma naprawdę dwadzieścia sześć wiosen i mroczne wspomnienia związane z niejakim Albedo. Nie będę kłamać, negatywni bohaterowie są w Xenosadze dużo bardziej interesujący niż protagoniści, a Albedo nie jest wyjątkiem. Duża w tym zasługa bardzo dobrego voice actingu. Co prawda niektórzy bohaterowie zmieniają swoje głosy na czas drugiej części, ale wszystko wraca do normy w ostatniej grze. Tymczasem pomówmy o drugiej Xenosadze. Absolutnie nie znosiłam tej gry. Mimo że umuzykalnione, podróże po wszelakich lochach i innych kosmicznych statkach były koszmarem. System walki teoretycznie był bardzo ciekawy, ale dobieranie odpowiednich kombinacji ataków wkrótce zrobiło się monumentalnie nudne. Najgorsze z tego wszystkiego były jednak niewiarygodnie głupie sidequesty. W pierwszej Xenosadze właściwie nie było możliwości podróżowania między miastami (ba, nie było jako takich miast), za to w drugiej grze skakanie między nimi było właściwie obowiązkowe. Dodatkowo boli zmiana kompozytora: muzyką do scenek zajęła się Yuki Kajiura, która stworzyła charakterystyczne dla siebie kompozycje. Do wszystkich miast i miejscówek muzykę napisał za to Shinji Hosoe, który był chyba w wyjątkowo złej formie. Oba rodzaje kompozycji tak drastycznie się różnią, że w zasadzie gra cierpi na swoiste rozdwojenie jaźni: fantastyczna forma w scenkach i jej zdecydowany spadek podczas samej gry. Szkoda.

Jedyna przewaga jaką posiada druga część gry wobec pierwszej to obecność Jina. Nie ma nic lepszego niż kosmiczna gra z samurajami.

Ostatnia część Xenosagi nosi podtytuł Also sprach Zarathustra i ostatecznie zamyka historię Shion i jej znajomych. Oczywiście pełne zrozumienie całej fabuły i światów wymaga lektury wydanych tomiszczy opracowań twórców, ale poza tym jest to koniec. Chodzą plotki, że Xenosaga oryginalnie miała być o wiele dłuższa, jednak po fiasku drugiej gry Namco odmówiło dalszego finansowania serii i historia zakończyła się jak się zakończyła. A szkoda, bo trzecia część Xenosagi wydaje się być najlepszą z gier. Graficy nareszcie znaleźli złoty środek między animowymi, a realistycznymi modelami postaci, a i sama gra zrobiła się znacznie przyjemniejsza. Yuki Kajiura samodzielnie zadbała o muzykę w grze i odwaliła kawał fantastycznej roboty. Co prawda muzyka w trakcie walk jest zdecydowanie za cicha, ale nikt nie jest doskonały. Also Sprach Zarathustra cierpi z powodu cięć budżetowych (gadające głowy zamiast w pełni animowanych scen), ale mimo to jest najbardziej spójnym produktem ze wszystkich gier i zdecydowanie moim ulubionym.

Czy po latach warto wracać do tej trylogii? Hm, nie wiem. Właściwie trzecia część to jedyna, którą darzę autentyczną sympatią i tylko ją bym poleciła. Z drugiej strony, żeby mieć jakiekolwiek pojęcie o fabule, trzeba przebrnąć przez pierwsze dwie gry. Można sobie zrobić YouTubowy maraton filmików, bo w sumie najlepszym aspektem tych gier są świetnie wyreżyserowane scenki, ale siedzenie x godzin nad filmikami to też średnia radocha. Tak czy inaczej Xenosagi to jedne z bardzo nielicznych futurystycznych jRPGów z grywalnymi robotami. Chociażby dlatego warto zwrócić na nie uwagę.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s