Fate/stay night – część 1: Fate – recenzja

Fate/stay night recenzjaPamiętacie kiedy opisywałam Fate/Extra? Nie spodobała mi się ta gra (po dziś dzień jej nie przeszłam), ale przypadło mi do gustu samo universum. Dlatego też jakiś czas później skusiłam się na Fate/Zero, które stało się jednym z moich najulubieńszych anime. F/Z przedstawia wydarzenia poprzedzające oryginalną Visual Novel zwaną Fate/stay night, dlatego prędzej czy później musiałam się za nią zabrać. Póki co żałuję, a mój żal wyleję w internecie. W końcu od tego on jest.

Gwoli przypomnienia wspomnę, że wizualne nowele to niezbyt interaktywne książki na ekranie komputera/konsoli. Nie wiedzieć czemu najbardziej popularnym gatunkiem fabularnym takich gier są wszelkiej maści szkolne romanse, często ze wstawką erotyczną. Na drugim miejscu pojawiają się horrory (też ze wstawką erotyczną, a jakże) i opowieści detektywistyczne, cała reszta gatunków pojawia się znacznie rzadziej.

Fate/stay night wyróżnia się tym, że w głębi kodu jest opowieścią fantasy z domieszką akcji. Rzecz dzieje się we współczesnej Japonii, ale są tu liczne odwołania do najróżniejszych mitologii i legend. Autorom starczyło pomysłów aż na trzy długie ścieżki fabularne. Dzisiaj opowiem swoje wrażenia po przejściu pierwszej z nich, zwanej Fate.

Głównym bohaterem gry jest Shirou, licealista o dramatycznej przeszłości. Ciężko jest się z chłopakiem utożsamić, bo nie dość, że mieszka sam w gigantycznej posiadłości, to ma zdolności magiczne. Te stają się przyczynkiem do wzięcia przez niego udziału w Wojnie o Święty Graal. W Wojnie tej chodzi o zdobycie legendarnego reliktu, który spełni życzenie zwycięzcy. Walczyć może osoba (zwana Panem), która wezwie do pomocy Sługę, czyli duszę legendarnego lub historycznego bohatera. Zwycięzcą Wojny zostają Pan i Sługa, którzy wyeliminują pozostałych uczestników konfliktu.

Za obrazki w grze odpowiedzialny jest Takashi Takeuchi. Widać, że to jego początki.

Zauważyliście jak zdołałam to streścić w jednym akapicie? Fate/stay night ten pomysł przedstawia znacznie dłużej. Dawno nie czytałam tak rozwlekle napisanej opowieści, a przebrnęłam przez wszystkie lektury szkolne i większość akademickich. Żeby Fate skupiała się chociaż na Wojnie, czy jakiejkolwiek akcji. Niestety, wcale tak nie jest.

Największym problemem Fate jest niezręczne prowadzenie opowieści. Zamiast koncentrować się na najsilniejszym aspekcie historii, czyli Wojnie o Święty Graal, autorzy opisują codzienne przeżycia głównego bohatera i jego nieciekawe przemyślenia. W dodatku zajmuje im to metaforyczne wieki. Dość szybko czytam, a i tak przebrnięcie przez Fate zajęło mi prawie osiemnaście godzin. Przez większość czasu poganiałam fabułę, a po jakimś czasie dostałam szczękościsku od ciągłego ziewania.

Na całe szczęście oprócz dobrych pomysłów zdarzają się tu naładowane emocjami wydarzenia. Wcale nie mam tu na myśli scen erotycznych, które są znane wśród fanów ze swojej wątpliwej jakości. Pierwsza wyskakuje w najmniej odpowiednim momencie historii i kompletnie odstaje od jej dotychczasowego klimatu. Pornoscenka zdegustowała mnie w swojej taniości na tyle, że pozostałe postanowiłam na przyszłość omijać. O głębsze przemyślenia w tej materii będziecie musieli poprosić kogoś innego, lub sami zagrać w grę. Tej drugiej opcji nie polecam o tyle, że załadowanie normalnego pornosa nie zajmie dwunastu godzin. Te warte uwagi sceny natomiast dotyczą historii wezwanej przez Shirou Sługi. Wezwane dusze bohaterów przyjmują bowiem aliasy, a ich tożsamość pozostaje tajemnicą. Saber, czyli wezwana przez naszego licealistę heroska ma ciekawą historię z bardzo zgrabnym i emocjonalnym zakończeniem. Gdyby nie toporny romans z Shirou, mogłabym z czystym sumieniem polecić ją każdemu.

Wiecie gdzie jest dużo o klasach postaci, strategiach i wojnie? W Fate/Zero! (Serio. To bardzo dobre animu)

Najbardziej interesujące wydarzenia w fabule zostały mi już wcześniej “zepsute” (życzę sobie i Wam, żeby tak nam psuto różne rzeczy) przez Fate/Zero, co pewnie spotęgowało nudy w trakcie czytania, ale nie poddaję się. Przede mną jeszcze dwie ścieżki fabularne, które podobno są znacznie ciekawsze. Pytanie tylko, czy przetrwam kolejne godziny czytania przeżyć nastoletniego Shirou?

Disclamer: korzystam z łatki, która dodaje głosy seiyuu z anime i kilka eksluzywnych obrazków i filmików z wersji na PS2. Nie obchodzi mnie to o tyle, że omijam kwestie czytane i ignoruję obrazki, ale stwierdziłam, że warto o tym wspomnieć. Fate/stay night nigdy nie zostało oficjalnie wydane w języku angielskim, dostępne jest fanowskie tłumaczenie.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s