Atelier Ayesha: The Alchemist of Twilight Land – zapowiedź

Przyznam się od razu, że nie grałam w żadną gier z serii Atelier. Jakoś się nie złożyło. A to nie pasowało mi kontrolowanie nieletnich, a to system walki nudny, a innym razem wkurzał mnie limit czasowy. Tymczasem z każdą grą studio za nią odpowiedzialne, czyli Gust, rozwijało się i usprawniało swoje projekty. Ich najnowsze dzieło, czyli Atelier Ayesha: The Alchemist of Twilight Land (nazwa nieoficjalna), która została nieformalnie potwierdzona dla rynków zachodnich, póki co wydaje się być najlepszym efektem ciężkiej pracy studia.

Główna bohaterka, tytułowa Ayesha, tak jak bohaterki wcześniejszych gier będzie praktykować alchemię i krążyć po świecie, wszystko w celu znalezienia swojej młodszej siostry. Po drodze będzie spotykać inne postaci, niektóre za drobną odpłatą (lub bez niej) będą przyłączać się do jej drużyny. Oprócz poznawania nowych miejsc i pokonywania mniej lub bardziej wrogich stworzeń, zadaniem bohaterki będzie przede wszystkim zbieranie materiałów potrzebnych jej do magionauki.

Doceniam to, że Gust nie boi się wrzucać do swoich gier świetnie ubranych panów w średnim wieku.

W porównaniu do poprzednich części serii, Ayesha ma usprawniony system walki i bardziej szczegółowe modele postaci, którym zawdzięczamy odejście od gadających głów z wcześniejszych gier. Kishida Mel, dotychczasowy artysta dla trylogii Arland (czyli ostatnich trzech tytułów) został zastąpiony przez Hidari. Gust zapowiedział też, że na poszukiwanie siostry Ayesha nie będzie miała limitu czasowego, co chyba najbardziej mnie cieszy. Mam wystarczająco dużo deadline’ów na co dzień.

Atelier Ayesha dopiero niedawno miała premierę w Japonii, a nieoficjalne wiadomości o lokalizacji gry wspomniały o tym, żeby na następne wiadomości poczekać parę miesięcy. Nie pozostaje nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i w spokoju oglądać zupełnie niedopasowane ruchy warg postaci do wypowiadanych kwestii.

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Atelier Ayesha: The Alchemist of Twilight Land – zapowiedź

  1. Seria Atelier cierpi na schematyczność i powtarzalność. Podczas gdy jeszcze w Roronę można było pograć, tak Totori i Meruru nie wnoszą praktycznie nic nowego. Muzyka przeciętna, fabuła również…na bezrybiu i rak ryba, ale póki co, nie narzekam na brak lepszych jRPGów.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s