Archiwa miesięczne: Lipiec 2012

Fate/stay night – część 2: Unlimited Blade Works – recenzja

Fate/stay night Unlimited Blade WorksW ostatnim odcinku przygód z Fate/stay night spędziłam niemal osiemnaście godzin na czytaniu niemrawego romansidła z ciekawą mitologią w tle. O ile na ogół jestem fanką niemrawych romansideł (wstyd się przyznać ile razy widziałam co gorsze filmy z Meg Ryan), to akurat to nie przypadło mi do gustu. Fate/stay night nie kończy się jednak na pierwszej ścieżce fabularnej. Dzisiaj opowiem Wam swoje wrażenia po przeczytaniu drugiej, zwanej Unlimited Blade Works. Czytaj dalej.

Reklamy

Ys Celceta – zapowiedź

Steamowa wyprzedaż wywołała u mnie gorączkę Ys. Co prawda dobitnie przekonałam się, że jestem manualnie upośledzona (dwa przyciski w tym samym czasie? Nieeee–), ale zabawę miałam przednią. Mimo że na półeczce czeka jeszcze kilka gier z serii, nie miałabym problemu z kupieniem następnej. Falcom zna takie potrzeby i jakiś czas temu zapowiedział wydanie kolejnego tytułu, skrótowo zwanego Ys Celceta (z różnym tłumaczeniem podtytułu, napopularniejszą wersją jest Sea of Trees).  Czytaj dalej.

Fate/stay night – część 1: Fate – recenzja

Fate/stay night recenzjaPamiętacie kiedy opisywałam Fate/Extra? Nie spodobała mi się ta gra (po dziś dzień jej nie przeszłam), ale przypadło mi do gustu samo universum. Dlatego też jakiś czas później skusiłam się na Fate/Zero, które stało się jednym z moich najulubieńszych anime. F/Z przedstawia wydarzenia poprzedzające oryginalną Visual Novel zwaną Fate/stay night, dlatego prędzej czy później musiałam się za nią zabrać. Póki co żałuję, a mój żal wyleję w internecie. W końcu od tego on jest. Czytaj dalej.

Atelier Ayesha: The Alchemist of Twilight Land – zapowiedź

Przyznam się od razu, że nie grałam w żadną gier z serii Atelier. Jakoś się nie złożyło. A to nie pasowało mi kontrolowanie nieletnich, a to system walki nudny, a innym razem wkurzał mnie limit czasowy. Tymczasem z każdą grą studio za nią odpowiedzialne, czyli Gust, rozwijało się i usprawniało swoje projekty. Ich najnowsze dzieło, czyli Atelier Ayesha: The Alchemist of Twilight Land (nazwa nieoficjalna), która została nieformalnie potwierdzona dla rynków zachodnich, póki co wydaje się być najlepszym efektem ciężkiej pracy studia. Czytaj dalej.

Radiant Historia – recenzja

Radiant Historia recenzjaKolejna gra z cyklu “nadrabiam zaległości wydawnicze” to Radiant Historia wydana przez Atlusa  na Nintendo DS w 2010 roku. Radiant Historia okazała się na tyle popularna wśród amerykańskich odbiorców, że firma zdecydowała się na wznowienie produkcji i dopiero na ten dodruk załapałam się ja. Takie wznawiania zdarzają się wybitnie rzadko, więc warto zwrócić uwagę na ten tytuł. Co jest w nim tak fajnego, że kompletnie wykupiono pierwsze wydanie? Czytaj dalej.

Tales of Xillia – zapowiedź

Po ostatnich całkiem sympatycznych przeżyciach z Tales of Graces ƒ zaczęłam zaliczać się do grona entuzjastów serii. Nie śmiem nazwać się fanką, bo żeby należeć do tego elitarnego grona trzeba spełniać pewne warunki. Na przykład zamiast cieszyć się zapowiedzią Tales of Xillia dla krajów zachodnich, jojczyć o sequelu, lub Tales of Vesperii PS3. Fani serii Tales to naprawdę specyficzni ludzie. Czytaj dalej.

Co się dzieje ze Square Enix?

Nie pisałam już bardzo długo, bo i prawdę mówiąc nie bardzo było o czym pisać. W chwili obecnej rynek jRPGów znajduje się w dziwnej sytuacji. W Japonii najlepiej sprzedają się gry na konsolach przenośnych, które z kolei nie są popularne na zachodzie. Kiedy już pojawiają się tytuły na konsole stacjonarne to wydają się przechodzić bez echa. Właściwie ostatnim japońskim RPGiem wydanym z jakąkolwiek pompą na zachodnim rynku było Xenoblade (a to głównie przez przesławną Operation Rainfall) i Final Fantasy XIII-2. Od tego czasu Square skupił się na Eidosowym zawrocie głowy, a z japońskich rzeczy póki co zajmuje się dwiema grami na 3DSa – Theatrhythmem i Kingdom Hearts Dream Drop Distance. Pomówmy chwilę o tym niegdyś jRPGowym kolosie, bo wydaje mi się, że to jedna z ostatnich okazji. Czytaj dalej.