Recettear: An Item Shop’s Tale – recenzja

Recettear recenzjaSteam jeszcze nie ma zbyt bogatej oferty jeśli chodzi o japońskie gry, ale jest w nim potencjał. Ze względu na to, że wydawanie na tej platformie jest relatywnie proste i tanie (key word: relatywnie), mogą się na nią załapać gry, o których normalnie nie mielibyśmy szans usłyszeć. Przykładem takiej gry jest Recettear: An Item Shop’s Tale.

Recettear to produkcja EasyGameStation, studia zajmującego się wyłącznie doujinowatymi grami na PC. Wspólne elementy ich gier to małoletni bohaterowie, bardzo prosty design postaci i równie prosty gameplay. Na tej podstawie ciężko się dziwić, że dotychczas ich dzieła nie były w żaden sposób tłumaczone. Studio jest równie niszowe co małe, a ich gry nie należą do zbyt ambitnych. Nie zmienia to jednak faktu, że mają swój urok, który postanowiła wykorzystać równie nieduża firma zajmująca się lokalizacją, zwana Carpe Fulgur. Na dzień dzisiejszy Carpe Fulgur ma trzech pracowników i tyle samo przetłumaczonych gier. Wszystkie, co najśmieszniejsze, produkcji wspomnianego EasyGameStation.

Po tym krótkim wprowadzeniu pomówmy nareszcie o Recettear. Mówiąc najbardziej skrótowo jest to połączenie symulacji prowadzenia sklepu z RPG. Główną bohaterką jest permanentnie nieogarnięta Recette, na którą nagle spada odpowiedzialność za spłatę długów ojca. Firma ściągająca długi przysyła wróżkę o imieniu Tear, która ma dopilnować tego, żeby dług został spłacony. Abstrahując już od tego z jakiej racji małoletnia ma zajmować się takimi rzeczami, Recette i Tear wkrótce otwierają sklep.

Taką biedaczka miała alternatywę. Ciężkie jest życie w światach fantasy.

Recettear odbywa się w systemie dni, z czego cotygodniowym zadaniem gracza jest spłacać coraz wyższe sumy. Jeśli nie spełni się wymagań biedna Recette ląduje w kartonie. Sprawa jest jednak o tyle prosta, że nawet po zaliczeniu Game Over lądujemy znowu w drugim dniu naszej przygody z całością zarobionych w poprzedniej rozgrywce pieniędzy.

Recettear jest genialna w swojej prostocie: należy tanio kupować i drogo sprzedawać, przy okazji biorąc pod uwagę potrzeby odpowiedniego klienta. Od razu podpowiadam, że małe dziewczynki, które gadają o swoich mamusiach będą z Was zdzierać ciężkie pieniądze. Z drugiej strony warto być w dobrych stosunkach z całą klientelą i zaliczać łańcuchy udanych transakcji, bo te pozwalają Recette rozwijać się jako sprzedawczyni, co bezpośrednio przekłada się na to, co będzie mogła kupić i przerobić w gildii.

Należy brać pod uwagę nie tylko zachcianki klienteli, ale także bieżące wydarzenia. Może się zdarzyć, że nastąpi susza, co wpłynie na dramatyczny wzrost cen chleba. Z drugiej strony pospolitość mieczy może sprawić, że te stracą na wartości. Na przykład.

Możemy sprzedawać praktycznie wszystko: jedzenie, ubrania, broń czy meble. Jeśli natomiast chcemy zdobyć trochę cenniejsze trofea możemy wynająć najemniko-łowcę przygód, który za ładny uśmiech lub opłatę zajmie się zabijaniem stworzeń i zbieraniem łupów. To jest wspomniany element RPG. Do dyspozycji dostajemy kilku znajomych z mieczem lub innego rodzaju bronią (których możemy wyekwipować w nasze ciężko zarobione przedmioty) i latamy nimi po różnej maści lochach wybijając śmiercionośne żelki i inne mutacje.

Jeden z zaprzyjaźnionych wybijaczostworów. Ma oryginalne podejście do walki z biedą.

Po tym jak Recette spłaci dług ojca gra się kończy, ale można ją zacząć od nowa na wiele różnych sposobów. Można na przykład grać w trybie bez długów i skupić się na rozwijaniu umiejętności zaprzyjaźnionych najemników, lub wręcz przeciwnie, wybrać tryb z dramatycznie wysokimi długami do spłacenia. To bardzo sympatyczne, bo sama w sobie gra jest króciutka, a to nadaje jej wartości.

Recettear wygląda i brzmi bardzo, ale to bardzo prosto. Ruszy na każdym komputerze, bo jest z 2007 roku, a już wtedy prezentowała się dość nieskomplikowanie. Nie da się jednak ukryć, że postaci są ładnie narysowane, a nawet ich trójwymiarowe wydania są sympatyczne. Muzyka nie przeszkadza, a po jakimś czasie nawet wżera się w mózg. Największą zaletą tej gry są jednak przesympatyczne dialogi. Nawet jeśli postaci są bardzo stereotypowe, to ich odzywki i rozmaite dziwactwa na pewno skradną serce większości graczy. Bo w jakiej innej grze tematem przewodnim może być mała dziewczynka entuzjastycznie krzycząca ‚Capitalism, ho!’?

Recettear to szalenie sympatyczna produkcja warta tych kilkunastu Euro, za które ją kupiłam. Jeśli macie ochotę na kapitalistyczną przygodę bez zbędnych dramatów, to naprawdę warto spróbować. Jak zawsze przypominam, że obniżki na Steamie są chwilami niesamowite.

Advertisements

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s