5 najlepszych (japońskich) soundtracków 2011!

Jako że jestem w czołówce najwolniejszych graczy świata, to nie próbuję nawet zabierać się za podsumowanie tegorocznych tytułów. Wiele z nich grzecznie zbiera sobie kurz na mojej półce i pewnie będzie to robić jeszcze przez dłuższy czas. Jestem jednak w miarę na bieżąco jeśli chodzi o grową muzykę i chętnie podzielę się moimi typami na najlepsze soundtracki roku 2011!*

*Nie słucham wszystkiego. Właściwie to słucham bardzo wybiórczo. Meh.

Wyróżnienia:

Black Rock Shooter The Game Original Soundtrack: Wspominałam, że podoba mi się ten soundtrack. Wszystko zasługa Manabu Namikiego, który skomponował też muzykę do drugiej części Traumy Center: Under the Knife (też mówiłam, że lubię!).

Final Fantasy XIII-2 Original Soundtrack: Bardzo spodobał mi się ten soundtrack. Wygląda na to, że ktoś zrozumiał, że muzyka w FFXIII była dość nudna i zbyt patetyczna (a już szczególnie w połączeniu z bełkotem zwanym scenariuszem), więc dorzucili masę jajcarskich nagrań. High five dla Naoshiego Mizuty, Mitsuto Suzukiego i reszty ekipy za ożywienie pracy Masashiego Hamauzu. Gdyby nie to, że soundtrack miał premierę 14. grudnia i nie zdołałam się z nim osłuchać tak, jak z pozostałymi, trafiłby na listę.

5. Catherine Original Soundtrack + Sound Disc

Ostatecznie Catherine spełniła moje najgorsze obawy jeśli chodzi o fabułę (to gra o Vinnym i jego kumplach, o laskach jest najmniej. Moja wewnętrzna feministka wkurza się na to, jaką rolę przypisano kobietom.), ale Shoji Meguro i jego ekipa jak zawsze dali czadu. Sam oficjalny soundtrack jest dość typową produkcją Atlusowego teamu, ale Sound Disc na którym zawarto aranżacje klasycznych kompozycji to czysta radość dla ucha. Boli mnie tylko, że nie dostaliśmy wydania gdzie znalazłyby się ścieżki z jednej i drugiej płyty. Może kiedyś.

Ulubione nagrania: Jouji Washington, Stage, Rossini – William Tell Overture Part 2 „The Storm” and Part 3 „The Ranz des Vaches”, Chopin – „Revolutionary Etude”

4. Valkyria Chronicles III Original Soundtrack

Jako że Sega uważa, że nie zapłacimy za tę grę, pozostaje rozkoszować się muzyką do niej. Odpowiedzialny za soundtrack jest, tak jak w przypadku poprzednich części, Hitoshi Sakimoto. W przeciwieństwie do ścieżki z drugiej części, znajdziemy tu tylko nagrania pojawiające się w trzeciej grze. A te są świetne. Zawsze wydawało mi się, że muzyka z pierwszej VC była w dużej części nudna i typowa dla Sakimoto (najlepsze rzeczy robi w kupie, że siętak wyrażę), jednak w trzeciej części gry powiało świeżością. Wracam do płakania nad losem serii w krajach niejapońskojęzycznych.

Ulubione nagrania: Valkyria Chronicles III Main Theme, Counter Offence!, OPEN FIRE!, Risking Everything on This Stroke

3. Tale of the Last Promise Original Soundtrack

Kolejną grą której oficjalnie nie zobaczymy poza Japonlandią jest Saigo no Yakusoku no Monogatari zwane też Tale of the Last Promise. Muzykę do niej skomponował zespół zwany GainGauge. Jako że nie miałam wcześniej przyjemności posłuchać ich dzieł, nie spodziewałam się wiele, ale soundtrack z TotL mnie zauroczył. Mimo że jest stosunkowo krótki, to oferuje całkiem zróżnicowane nagrania – dramatyczne, smutne, agresywne. Wszystko za to odpowiednio podniosłe. Czekam na dalsze prace!

Ulubione nagrania: War of Attrition 1, Sadness and Fate, War of Attrition 2, VS Leclaire

2. Devil Survivor 2 Original Soundtrack

Już zdarzyło mi się wspomnieć, że muzyka z drugiej części Devil Survivora wpakowała mnie w podłogę. Mam szczerą nadzieję, że Atlus będzie coraz częściej sięgał po kompozytorów spoza swojego studia, bo najwyraźniej wychodzi im to na dobre.

Ulubione nagrania: Exploration, Shudder, Break Out, Will of the Species

1. Final Fantasy Type-0 Original Soundtrack

Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o dotychczasowe dokonania Takeharu Ishimoto, nadwornego kompozytora Square Enix. Dotychczas jego rola polegała głównie na odgrzewaniu (i lekkim przyprawianiu) kotletów na rzecz Dissidii czy Crisis Core (z wyjątkiem The World Ends With You, gdzie mógł się wykazać przy kilkunastu nagraniach). Type-0 wydaje mi się być pierwszą pracą, przy której mógł się popisać. I popisał się niesamowicie. Final Fantasy Type-0 ma dużo charakterystycznej dla Ishimoto gitary i ciężkich brzmień, ale także mnóstwo chórów i pompatycznej orkiestry. Najbardziej jednak uderzyło mnie w tym soundtracku to, jak napakowane emocjami są wszystkie ścieżki. Tego najbardziej brakowało mi w ostatnich produkcjach teamu SE. Final Fantasy XIII, przy wszelkich staraniach Masashiego Hamauzu było technicznie perfekcyjną wydmuszką.

Miło mi stwierdzić, że soundtrack z Final Fantasy jest moim tegorocznym ulubieńcem. To przyjemna odmiana.

Ulubione nagrania: What Becomes of Us, Apostles of the Crystal, Battle – Invisible Peace, Machina and Rem

To był bardzo dobry rok. Miejmy nadzieję, że przyszły wraz z nieuchronnymi kolejnymi częściami co większych serii przyniesie równie dobre rzeczy, a mniej znane studia i tak zakasują konkurencję. Muzyką również.

Reklamy

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s