Grand Knights History – zapowiedź

Edycja z przyszłości: Niestety, Grand Knights History nie ukaże się w języku angielskim! Ogromna to szkoda.

Najwyraźniej ktoś z growych bogów zlitował się nade mną i pozostałymi trzema osobami, które kupują gry na PSP, bowiem XSEED jeszcze nie zapowiedziało, że najnowsza gra Vanillaware zwana Grand Knights History pojawi się na rynku amerykańskim. Jeśli Wasze zwierzaki zaczęły ujadać/piszczeć około północy dnia dzisiejszego, to moja wina.

Jako że większość uwagi publicznej była skupiona na walorach postaci z Dragon’s Crown, zapowiedziane w podobnym czasie Grand Knights History wydawało się przejść bez większego echa. Ani nie jest przeznaczone na żadną z konsol HD, ani nie prezentuje sobą niczego bardzo oryginalnego. Ot, standardowe cudowności Georga Kamitaniego.

Znowu te perfekcyjnie wykończone i fantastycznie animowane smoki. Pffff.

GKH ma symboliczną, zupełnie nieistotną fabułę. Wszystko rozgrywa się na terenie podzielonym przez trzy królestwa: Avalon, Logres i Union. Bardzo Ważny Dowódca, w tej roli gracz, zbiera czwórkę swoich najlepszych rycerzy i wyrusza w trasę by… wypełnić masę pobocznych misji dla wybranej nacji. Istnieje kilka trybów gry: offline, który pod pretekstem fabuły służy do szkolenia swoich wojów, oraz online, w którym tkwi prawdziwe mięsko gry. Jako że wszelkie formy grania online darzę wielką antypatią[1], początkowo podchodziłam do gry jak pies do jeża, jednak wydaje się, że nawet dla osób z przykrymi doświadczeniami w tej materii GKH ma coś do zaoferowania.

Tryb online może mieć dwie formy: prawdziwego online, w którym na bieżąco śledzimy losy obecnie toczącej się wojny między królestwami, oraz offline, w której ściągamy dane o bieżącym konflikcie i gramy na tej podstawie. Nie wydaje się być tu miejsca na a/s/l i prześladowania nowych użytkowników… chociaż z drugiej strony gra trafi do szerszej publiczności. Zobaczymy. Póki co dołączenie do jednej z frakcji i budowanie jej potęgi wydaje się być bardzo interesujące.

Wróćmy tymczasem do naszych wojów. Ich przynależność podkreślam nie bez przyczyny, bo czterech wojowników od początku do końca tworzy gracz (łącznie z głosem i okularkami na nosie), nie ma więc tu mowy o jakimkolwiek charakterze, czy relacjach między postaciami. Trzeba liczyć na własną wyobraźnię.

Się tylko człowiek zastanawia czy zatrudnianie wojownika z wadą wzroku to naprawdę taki dobry pomysł.

Sama rozgrywka to bardzo tradycyjny turowy RPG polegający na wybieraniu z listy ataku i kierowania go w stronę przeciwnika, bądź pól w jego bezpośredniej okolicy (coś a’la Radiant Historia). Lekkie zamieszanie wprowadza pasek AP, który decyduje o rodzaju i ilości ataków które można wykonać w trakcie danej tury, ale całość jest raczej prostolinijna. Mimo wszystko warto wspomnieć, że to pierwszy tego typu system w grze Vanillaware, dotychczas zajmowali się action RPG (i GrimGrimoire).

Estetów z zasady zapraszam do gier Vanillaware, Grand Knights History nie jest tu żadnym wyjątkiem. Wszystko w tej grze jest śliczne i się rusza: od okienek menu, poprzez portrety postaci, na efektach w trakcie walk wcale nie kończąc. Osobiście mam słabość do mapy świata, po której poruszamy się pionkiem, który wydaje najfajniejszy dźwięk świata. Tymczasem nasze postaci chodzą w miejscu w prawym dolnym rogu ekranu, a ich lider wydaje odpowiednie odgłosy, gdy na planszy pojawi się coś godnego uwagi. Urocze.

Zamek rusza się na podobnej zasadzie jak ten z Valkyria Chronicles 2 (kiedy wybieramy interesującą nas instytucję), ale też się rusza.

O muzykę także bym się nie martwiła, bo zwyczajowo pieczę nad nią przejęło studio Basiscape. Największą odmianą jak dotąd wydaje się być to, że szefowie całego przedsięwzięcia, czyli Hitoshi Sakimoto i Masaharu Iwata ustąpili pola pozostałym kompozytorom. Efektem jest o wiele lepsza wersja muzyki z Odin Sphere (w dużym uproszczeniu). O oficjalnym soundtracku coś skrobnę, kiedy tylko będę miała z nim bezpośrednią styczność.

Niewiele brakowało, a sprowadziłabym sobie tę grę z Japonlandii. Powstrzymały mnie dwie rzeczy: niedawny wywiad Siliconery z Marvelous Entertainment i, dużo istotniejszy powód, blokada użytkowników spoza Japonii na grę online. Nie jest to trudna do obejścia rzecz, ale zakładam, że pojawiła się nie bez przyczyny. Mam cichą nadzieję, że podobna blokada nie pojawi się między Stanami Zjednoczonymi i resztą świata, bo czekanie na ewentualną europejską premierę gry nadwyręży moją cierpliwość.

Jako że oficjalnie nic jeszcze nie wiadomo, nie ma co śnić o dacie premiery gry, ale pozostaje mieć nadzieję, że będzie miała ona miejsce w najbliższych miesiącach (póki wielkonosy jeszcze pamiętają jak wygląda PSP). Mam szczerą nadzieję już wkrótce walczyć z wcześniej wspomnianymi trzema użytkownikami w imię biuściastej pani w kapeluszu bliźniaka Flynna i jego przybocznej lolitki ludzkiej formy Skazy z Króla Lwa najlepszego królestwa.


[1] Tak, wiem, najpewniej nie dożyję do końca tego dziesięciolecia.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Grand Knights History – zapowiedź

  1. Smoki? Kogo obchodzą smoki? Widziałaś lepiej cycki tej jak jej tam było?…
    Obrazki Ci zeżarło, tylko Flynn jest na swoim miejscu.
    Ja za tę akurat grę podziękuję, bo nie lubię PSP i nie mam ochoty na jakiekolwiek online. Ale wygląda, jak zwykle zresztą, prześlicznie. Ech, wydaliby na zachodzie jakiś artbook tego faceta…

    1. Cholerny fajafoks, będę musiała przez niego teraz obrazków szukać. -grumble- Zawsze wydawało mi się bardzo dziwne, że artbooki Kamitaniego po prostu nie istnieją. Preorderowych bonusów nie licząc rzecz jasna. Węszę spisek.

      Zaczynam podejrzewać jakiś toksyczny związek między mną, a moim PSP. Im bardziej się robi niepopularne, tym bardziej je lubię. To na pewno jakiś syndrom.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s