Devil Survivor 2 Original Soundtrack – recenzja

Witam w kolejnej odsłonie grupowego słuchania muzyki z gier! Jak zawsze podkreślam, spec ze mnie żaden, wyrażam wyłącznie swoją opinię, chwilami tylko zachwycam się pomysłami niektórych ludzi. W dzisiejszym odcinku zajmiemy się niedawną premierą ze stajni Atlusa – Devil Survivorem 2.

Mina głównego bohatera w ogóle na to nie wskazuje, ale to będzie udana przeprawa.

Pierwszy Devil Survivor był eksperymentem. Nie dość, że Atlus wziął się za zupełnie nową podserię[1], to z muzyką nie miał nic wspólnego Shoji Meguro. Zamiast niego kompozytorem został bliżej mi nieznany Takami Asano. Osobiście podobała mi się muzyka do pierwszego DSa (ta gitarrrra), ale reszta internetu miała dość mieszane uczucia. Być może dlatego do drugiej części gry zaproszono innego kompozytora, growego weterana Kenjiego Ito. A może po prostu chcieli się bardziej szarpnąć, bo czuli, że gra się dobrze sprzeda. Cholera wie.

To, że rzucono więcej funduszy na sequel widać chociażby po rozmiarach soundtracku z gry. Pierwsza płyta z Devil Survivora posiadała 21 ścieżek[2], podczas gdy druga część ma ich już 35. Czy ilość przekłada się jednak na jakość?

Muszę się do czegoś przyznać. Kiedy pierwszy raz usłyszałam Mugen no Sekai/World of Illusions[3], czyli opening gry, wyłączyłam trailer. Źle reaguję na stereotypowe piosenki z anime, a tak właśnie brzmiało mi Mugen no Sekai przy pierwszych pięciu przesłuchaniach. Przez ten utwór (i… dyskusyjne projekty postaci) odrzuciło mnie od drugiej części DSa na parę ładnych miesięcy. Teraz jednak, słuchając tej piosenki w wydaniu płytowym muszę przyznać, że byłam niesprawiedliwa. Dla piosenki. Designy nadal wywołują u mnie intensywne spotkania ręki z twarzą.

Wszyscy zwracają na wielkość, a nie na tym problem polega. Dziewczyna wygląda jakby jej głowa i tors były zupełnie w innej rzeczywistości. A, no i cycki nie rosną w górę.

Z obiektywnego punktu widzenia Mugen no Sekai jest o wiele lepszą kompozycją niż Reset z pierwszej gry. Wokalistka brzmi o wiele lepiej niż ta wykonująca piosenkę w pierwszym Devil Survivorze (którą kocham miłością pierwszą, żeby nie było wątpliwości). Te dwie kompozycje różni przede wszystkim styl. Reset podchodzi pod czysty rock, podczas gdy Mugen no Sekai to mieszanka popu z rockiem. Nie tego spodziewałam się po przesiąkniętym jak dotąd rockiem Devil Survivorze, ale czy to koniecznie zła rzecz? Dziwne jedynie, że nawet na płycie piosenka ma niewiele ponad minutę.

Jak już wspomniałam, soundtrack oferuje ponad trzydzieści nagrań. Mogłabym oczywiście omówić każde z osobna, ale martwię się o czoła szanownych czytelników, którzy niechybnie mogliby zasnąć na swych klawiaturach. Zwrócę więc uwagę na moje ulubione utwory.

Exploration to druga ścieżka na płycie. Jest to lekka i udana kompozycja, z dużą ilością pianina i basem przypominającym mi pierwsze części Phoenix Wrighta. Zdecydowanie różni się od swojego odpowiednika w pierwszej grze (Action), ale dobrze pasuje do nowego wizerunku gry i… po prostu dobrze brzmi. Dużo łatwiej jest mi sobie wyobrazić osobę słuchającą tego nagrania na swoim przenośnym odtwarzaczu niż Action[4].

Muzyka z pierwszego Devil Survivora była zdominowana przez mniej lub bardziej agresywną gitarę elektryczną. Efekty były mniej, lub bardziej bolesne, jednak nadawało to grze charakterystyczny nastrój. Popowy posmaczek openingu bardzo mnie zmartwił – obawiałam się, że zamiast kolejnych szalonych nagrań dostaniemy marne popowe popłuczyny jako tło do walk. Z ulgą mogę powiedzieć, że nic takiego nie nastąpiło. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że dostaliśmy coś znacznie lepszego!

Nie da się ukryć, że muzyka towarzysząca polom bitew odchodzi od czystego rocka (i gitarrry) obecnego w pierwszej grze, ale dzięki temu dostajemy dużo bardziej melodyjne utwory, jak np. Challenge to the Fate, czy Battle of the Brave.  Strzelam, że albo ta druga ścieżka, albo Septentrion (plus jego zremisowana wersja zwana Will of the Species) ze swoim pianinem i strategicznie ustawionymi solówkami będą jednymi z najbardziej popularnych utworów z gry.

Jestem pod wrażeniem tego, co Kenji Ito dobrał jako motywy bitewne. Attack, czyli kompozycja pojawiająca się w walkach z wszystkimi nieistotnymi przeciwnikami mocno podjeżdża klasycznym Shin Megami Tensei i jest fantastyczna. Jest gitara, rytm i nawet znajdzie się jakaś melodia. Szkoda porównywać tę ścieżkę z Battle Beat, który doprowadzał mnie w pierwszym DSie do szału. Teraz mordowanie demonów i zbuntowanych policjantów stanie się trzy razy przyjemniejszym zajęciem.

Kolejną bitewną ścieżką jest Shudder, który także przyjemnie zalatuje starym Megatenem. Nie mogę się nacieszyć tym, że te ścieżki odświeżają motywy z serii, nie podpierając się Personą. Decisive Battle with a Sworn Friend na przykład zdominowany jest przez ciężką gitarę, ale podpiera się elektroniką nadając całości ciut psychodeliczny charakter. Moim absolutnym faworytem wśród ścieżek bitewnych jest Break Out, który jest bardzo patetyczny, melodyjny i zupełnie nie pasowałby do pierwszego Devil Survivora. Inna sprawa, że w pierwszej grze nie trzeba było zwalczać lodowych rożków.

Na płycie są utwory smutne (In the Devastated Town, Reqiuem, Elegy), tajemnicze (The Depressed One), budujące napięcie (Crumbling Routine, Countdown), ale także radosne (A Moment of Rest, Over the Brink of Death – i ta ścieżka najbardziej zalatuje Personą). Muzyka z pierwszego Devil Survivora miała swoje zalety, ale z pewnością nie była tak różnorodna.

Jeśli chodzi o minusy, to wadzi mi tylko Devil Auction. Brzmi jak motyw przewodni Junes w wersji prosto z piekła. Przewiduję, że za każdym razem będę nucić tę muzyczkę z zaciśniętym gardłem i łzami w oczach.

Oficjalny Soundtrack do Devil Survivora 2 przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Nie ukrywam, że po słabym pierwszym wrażeniu spodziewałam się najgorszych rzeczy, ale zostałam w najprzyjemniejszy sposób rozczarowana. Wszystko wskazuje też na to, że cała gra także okaże się być znacznie lepsza niż można by przypuszczać, ale o tym kiedy indziej.

PS. W Japonii do gry dołączono specjalny soundtrack z remixami, za które odpowiedzialna jest Atlusowa ekipa muzyczna: Ryota Koduka, Toshiki Konishi, Atsushi Kitajoh, Kenichi Tsuchiya (pisałam o nich ciut przy okazji nowego soundtracku z Persony 2). Mam nadzieję, że Amerykanie także dostaną ten dodatek, bo to kawałek naprawdę fajnej muzyki.


[1] Która stała się oddzielną serią… ale tylko w Japonii. To skomplikowane.

[2] Ostatnio wydano dłuższą wersję soundtracku, z dwudziestoma sześcioma ścieżkami. Nowe nagrania to jingle.

[3] Pozostanę przy romaji dopóki ktoś mi nie podrzuci oficjalnego tłumaczenia.

[4] Chyba że ta osoba jest mną. Przyłapywano mnie już na słuchaniu 8-bitowców w tramwaju.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Devil Survivor 2 Original Soundtrack – recenzja

  1. Po pierwsze – Reset imo jest lepszy niż Mugen no Sekai, które jest zwyczajnie mdłe. Inna sprawa, że piosenka z openingu Overclocked zjada je obie, jak dla mnie.

    Po drugie – Design nie jest aż taki zły. Boli prostacka kreska i pewne dziwactwa anatomiczne, ale jakby to przerysował ktoś inny (nawet Nomura ;p), to było by nieźle.

    Po trzecie – mi się soundtrack z DS1 bardzo podobał, tyle ze było za mało kawałków. Ten z dwójki wydaje się być jednak faktycznie lepszy.

    Po czwarte – JA KCEM TEM GRE!!!

    1. Oj tak, Reset jest znacznie fajniejszy, ale chodziło mi bardziej o stopień skomplikowania obu nagrań.

      Głównie o te dziwactwa anatomiczne i co poniektóre ciuchy mi chodzi. W ogóle mam słabość do rysunków Suzuhito Yasudy, więc wytykam to, co mi się nie podoba tylko z sympatii~ A propos Nomury – chyba jestem jedyną osobą na świecie której nie podobała się jego okładka na 500 wydanie Dengeki. Ale to tak swoją drogą.

      Też bardzo lubię soundtrack z pierwszego DSa (nawet jeżeli chwilami robił mi dziury w czaszce), ale w porównaniu do dwójki brzmi po prostu jak beta.

      Już bliżej niż dalej, damy radę. Chyba.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s