Persona 2 Innocent Sin Original Soundtrack – recenzja

Muszę przyznać, że czekałam na ten soundtrack. Persona 2 ma fantastyczną muzykę, ale zawsze brakowało mi w niej oderwania się od możliwości dźwiękowych starego PSX. W kompozycjach zawsze słychać z jakiego rodzaju syntezatora korzystali kompozytorzy. Abstrahując od tego faktu (który zapewne przeszkadza tylko mi), P2 ma niesamowitą ścieżkę dźwiękową. Oryginalni kompozytorzy soundtracku do Persony 2, czyli Toshiko Tasaki, Kenichi Tsuchiya i Masaki Kurokawa stworzyli porządny kawałek niezapomnianej muzyki. Czy nowa generacja Atlusowego teamu oddała poprzedniej hołd, czy może poleciała po łatwiźnie?

Elegancka i prosta okładka. Podoba mi się ta nowa stylistyka P2, ale zastanawia mnie jaki będzie kolor przewodni nieuniknionej przeróbki Eternal Punishment. 

Zacznijmy od tego, że nowy soundtrack z P2 ma sześć dysków. Jest duuuuży. Na pierwszych dwóch dyskach znajdziemy oryginalną ścieżkę z P2. Możliwe, że ta wersja jest nawet ciut lepsza od oryginału, bo dyski uzupełniono o nagrania pominięte w oryginalnym wydaniu. Znajdziemy tu więc wszystkie wersje muzyki z Velvet Roomu w pełnej długości. Zawsze ubolewałam nad tym, że oryginalni kompozytorzy nie zostali oddzielnie podpisani pod tymi nagraniami, za które byli odpowiedzialni, zawsze traktowani są grupowo. Tak też zostaje w tym wydaniu płyty, w dalszym ciągu za nagrania odpowiedzialni są wszyscy panowie (z wyjątkiem pięciu ścieżek stworzonych przez hitomi).

Weźmy się jednak za prawdziwe mięsko, czyli aranżacje i nowe nagrania. Do pracy nad tym soundtrackiem zaangażowanych było aż pięć osób: Shoji Meguro, Ryota Koduka, Atsushi Kitajoh, Toshiki Konishi i Ryo Yoshimata. Ten pierwszy, odpowiedzialny za cały projekt gry, skomponował (ku mojemu rozczarowaniu) tylko trzy ścieżki: nowy opening pt. unbreakable tie, nieśmiertelny Poem for Everybody’s Souls, który biedak zabierze ze sobą prawdopodobnie do grobu oraz Staff Roll. Jako że fani Persony dobrze znają drugą ścieżkę w najróżniejszych aranżacjach, pomówmy o kontrowersyjnym openingu. Wykonuje go znany już z Persony 3 Lotus Juice, którego wspiera Asami Izawa. Osobiście nie znoszę hip-hopu i rapu w żadnej konfiguracji, więc zignoruję Lotusowe wykonanie. Podobają mi się jednak partie Izawy. Jej głos bardzo ładnie komponuje się z Megurową gitarą. Nie wiem czy wynika to z przyzwyczajenia do pierwszej części piosenki, której nasłuchałam się w różnych trailerach i reklamach, ale w drugiej części wykonawcy nie mogą nadążyć za rytmem i gubią się w tekście. Ze wszystkich kompozycji Shojiego Meguro, w których obecni są wokaliści, ta zdecydowanie najmniej mi się podoba. Połączenie rapu i rocku/popu lepiej wychodziło Meguro w pozostałych Personach, tu mam wrażenie, że wszystko zostało sklejone na (większą niż dotychczas) siłę. Staff Roll to nieco upstrzony orkiestrowym wykonaniem motyw przewodni gry, który nie wyróżnia się niczym ponad to, co dotychczas Meguro skomponował. Że już nie wspomnę o tym jak blado wypada w porównaniu do innego Staff Rolla tego kompozytora.

Mini Soundtrack dołączony do japońskiej wersji gry. Zawiera kilka trochę bardziej liberalnych aranżacji, z których praktycznie żadna mi się nie podobała.

Atsushi Kitajoh stał się w ostatnich latach bardzo ważnym kompozytorem w Atlusie. Pomagał Meguro przy Personie 4 (chociaż powiedzmy sobie prawdę, jego wkład to bodajże cztery ścieżki), odpowiedzialny jest w dużej części za muzykę do Traumy Center: New Blood i Traumy Team, pomagał też przy Catherine. W Personie 2 zaaranżował najwięcej ścieżek i muszę przyznać, że podoba mi się większość jego aranżacji. Nie było to proste zadanie, dodam, bo Kitajoh dostał jedne z moich ulubionych nagrań, jak na przykład Map Sumaru City, Aoba Park czy etheria. Generalnie Kitajoh za bardzo nie szaleje, kompozycje są w dużej mierze podobne do oryginałów, nieco tylko dopieszczone i odnowione. Moją ulubioną aranżacją jest Araya Shrine, która dzięki użyciu fletu bardzo zyskuje w stosunku do oryginału. Nie podoba mi się natomiast nowa wersja Kurosu Theme, które w oryginale było nieco stłumione, ale zawsze przeraźliwie smutne, a w nowej aranżacji staje się zbyt głośne (choć gitara piękna). Mam wrażenie, że nowa aranżacja Public Facility rozsierdzi parę osób, gdyż Kitajoh bardzo upodobnił ją do współczesnych Personowych nagrań (trąbka jest identyczna jak w Personie 4), osobiście nie mam nic przeciwko. Z nowych kompozycji Atsushi Kitajoh stworzył Theatre, z którym spotkamy się w nowym trybie rozgrywki P2. Theatre jest bardzo podobne w stylu do innych kompozycji Kitajoh, na odległość krzyczy Persona 4 i Catherine. Dla części będzie to wabik, dla innych odstraszacz.

Następny pod względem ilości stworzonych aranżacji jest Ryota Koduka, który jak dotąd miał okazję wykazać się głównie przy okazji soundtracku z Traumy Team. Do Persony 4 skomponował jedną ścieżkę. Trzeba przyznać, że Koduka trochę bardziej sobie folguje w swoich aranżacjach, co ma dobre i złe rezultaty. Jego Seven Sisters High School i Philemon Theme są na tyle dobre, że zostały użyte na stronie przeróbki gry, jednak jego wersja Joker Theme wydaje mi się wielką pomyłką. W oryginale to nagranie miało być na równi straszne, jak i żartobliwe. Koduka zupełnie ignoruje ten drugi aspekt, przez co Joker Theme staje się zbyt powolny, a w efekcie mniej straszny. Ponadto nie podobają mi się użyte w tym przypadku instrumenty. Crazy Party w wykonaniu Koduki to kwestia gustu. Zamiast na rytmie, kompozytor skupia się na transie. Wydaje mi się, że w tym przypadku to bardzo pasuje do nagrania, które ma być ogłuszające i otępiające. Ryota Koduka skomponował trzy nowe ścieżki: TitleKarukosaka High School ~ Otherworldified i Quest Boss Battle. Pierwsza pojawia się, jak przypuszczam, w menu głównym gry i jest bardzo dobra: tajemnicza, spokojna, ale i naładowana emocjami. Bardzo dobrze wpisuje się w temat Persony 2 i żałuję, że na płycie nie ma podobnych nagrań. Karukosaka High School ~ Otherworldified bardzo przypomina nagrania z Traumy Team przez użycie pianina, ale potem przełamuje to wrażenie poprzez użycie wokalu. Moim ulubionym nowym nagraniem jest jednak Quest Boss Battle, które jest bardzo podobne do niektórych nagrań Meguro. Jest głośne i świetnie balansuje rocka z transem.

Toshiki Konishi jak dotąd wsławił się jedynie pracą przy Traumie Team (chociaż podejrzewam, że maczał też paluchy w innych nowszych projektach, tylko nie został doceniony), tak więc zaskakuje ilość nagrań, które zaaranżował. To on najbardziej odszedł od oryginalnych nagrań i starał się im nadać nowoczesny ton. Czasem mu to wychodzi, innym razem… nie. Zacznijmy od tego, co nie przypadło mi do gustu. Satomi Tadashi ~ Rengedai Shop doprowadza mnie do szału. Oryginalny, stłumiony wokal, Konishi połączył z ośmiobitowymi dźwiękami, które dają mieszankę wybuchową (w moich bębenkach). Mam mieszane uczucia wobec aranżacji Giga Macho. W oryginale ta ścieżka była dość specyficzna, zaczynała się w nietypowy zabawny sposób, by z czasem przejść w lekko straszny, transowy utwór. Konishi wyłapuje tę przemianę, jednak jego dobór instrumentów i obniżenie dźwięku wobec oryginału sprawia, że jego aranżacji słucha się gorzej niż oryginału. Danger jest straszliwie chaotyczne, bardzo ciężko jest tu złapać rytm i sens oryginału. Konishi praktycznie zrównał głośność wszystkich instrumentów, więc całości bardzo ciężko się słucha. Konishi dostał jedne z najważniejszych ścieżek na płycie, m.in. Battle, Boss Battle, Knights of the Holy Spear i Final Boss Battle. Muszę powiedzieć, że podoba mi się jego podejście do tych utworów. O ile Battle jest trochę chaotyczne, to jednak jest w tym aspekcie podobne do oryginału; Boss Battle posiada gitarową solówkę, w której się zakochałam, a Knights of the Holy Spear zachowuje ducha oryginału, jest nieco tylko odświeżone. Podoba mi się to, że Final Boss Battle zostało nieco zinstrumentalizowane. Osobiście poszłabym nieco dalej w partii chóralnej (trochę możnaby ten chór urealistycznić), ale całość jest wierna duchowi oryginału. Moją ulubioną aranżacją Konishiego zdecydowanie jest Mt. Katatsumuri. Oryginalna ścieżka autorstwa hitomi zawsze robiła wrażenie połączeniem delikatnej i nostalgicznej melodii z mocnym rytmem. Konishi używa w tej przeróbce pianina, obniża nieco basy, dzięki czemu wydobywa piękną melodię, która w oryginale była schowana za dominującym rytmem. Nowe ścieżki autorstwa Konishiego to Battle Results, Quest Make, Saint Hermelin High ~ Otherworldified i Quest Battle. Zaryzykuję stwierdzenie, że pierwsze trzy są bardzo powtarzającymi się zapychaczami miejsca. Quest Battle natomiast bardzo przypomina mi New Battle z Kuzunohy 2 i niestety nie wychodzi zbyt korzystnie na tym porównaniu. Jest znacznie bardziej stłumione i mniej melodyjne od ścieżki Meguro i nie wnosi niczego nowego.

Listę kompozytorów zamyka Ryo Yoshimata, który zaaranżował piosenkę hitomi Kimi no Tonari/Next to You. Być może moje ucho zostało ogłuszone przez dotychczasowe transy i ośmiobitowce, ale oprócz zbyt mocnych basów i lekko różniących się gitar, nie widzę różnicy w obu piosenkach. Jeśli już, to wolę oryginał przez brak ogłuszających basów.

Czas na krótkie podsumowanie. Muszę powiedzieć, że dawno nie miałam tak mieszanych uczuć względem Atlusowej płyty. Pierwsze i najważniejsze zastrzeżenie jakie mam wobec nowych aranżacji to ich podobieństwo do oryginałów. Wiemy, że Meguro chciał przypodobać się fanom, którzy narzekali na jego przeróbkę soundtracku z pierwszej gry, ale wydaje mi się, że przesadził w drugą stronę. O ile Personę PSP można spokojnie nazwać przeróbką, to tutaj mamy do czynienia z lekkim odświeżeniem dotychczasowych nagrań, w niektórych przypadkach nieudanym. Czy to w ogóle było potrzebne? Przyznaję, że niektóre ścieżki bardzo mi się podobają, ale szkoda trochę czasu i talentu ludzi, którzy zostali zaangażowani w ten projekt.

Słyszę, że sama gra również nie jest zbyt udana. Chociaż największe emocje wzbudza Hitler Führer w okularach z Top Gun.

Mimo wszystko poleciłabym zakup tej płyty. Jak wspomniałam, jest to wielki zbiór, który zawiera także oryginalne, uzupełnione o brakujące ścieżki nagrania. Wszystko to za standardową cenę takich soundtracków, które najczęściej mają trzy płyty mniej.  Persona 2 Innocent Sin OST jest do dostania m.in. w PlayAsia i CD Japan.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Persona 2 Innocent Sin Original Soundtrack – recenzja

    1. Dziękuję, od dawna chciałam napisać coś w rodzaju recenzji, ale zawsze brakowało mi na to odwagi. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała na to szansę… i ochotę.

      1. Mi by się na pewno nie chciało aż tyle pisać, sprawdzać co kto skomponował i jeszcze rozwodzić się nad pojedynczymi utworami. Jestem pod wrażeniem zarówno ilości jak i samej merytoryki tego tekstu. Ale patrząc po Twoim profilu na last.fm, to drugie akurat mnie nie dziwi.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s