Persona 2: Innocent Sin – zapowiedź

persona innocent sin psp zapowiedzAch, Persona. W chwili obecnej ta seria jest dla Atlusa mniej więcej tym, czym dla Square(-Enix) przez długie lata było Final Fantasy. Co prawda jesteśmy dopiero na etapie czwartej części, jednak ilość remake’ów i wojowniczy fandom są proporcjonalne do tego, co posiada legendarna seria SE.

Potwór zwany Megami Tensei jest powodem powstania wielu podserii. Mamy Personę, Devil Summonera, Demikids, Digital Devil Sagę, a ostatnio ogłoszono, że Devil Survivor także został podserią. Z zawiłościami tego giganta zaczynam rozumieć nowych fanów, którzy nie chcą mieć do czynienia z niczym poza Personą. No dobra, nadal ich nie rozumiem, ale zawiłe to to jest.

Z powodu względnej przystępności, oraz skupieniu na bohaterach Persona jest obecnie najbardziej znaną podserią ze stajni Atlusa, szczególnie poza Japonią. Początki jednak nie były łatwe. Pierwsza gra została pokancerowana w amerykańskiej wersji i obecnie prezentuje się dość… żałośnie. Nawet japońska wersja bez dodatków amerykańskich braci nie była zbyt spektakularna, więc decyzja o remake’u na PSP spotkała się z dużym entuzjazmem. Persona została przyzwoicie odświeżona i stała się bardziej dostępna dla szerszej publiczności[1]. Sprzedała się też na tyle dobrze, że Atlusowa góra zdecydowała się stworzyć remake kolejnej części z serii.

Persona 2 to tak naprawdę dwie gry umieszczone w tym samym świecie, co pierwsza Persona. Pierwsza gra o podtytule Innocent Sin opowiedziana jest z perspektywy licealisty Tastsui Suou, druga, Eternal Punishment, z punktu widzenia reporterki Mai Amano. Jaki jest związek między obiema grami nie śmiem powiedzieć, gdyż jest szansa, że przeczyta to osoba niezaznajomiona z tematem, która chętnie w gry by zagrała. A moim skromnym zdaniem P2 ma najlepszą fabułę ze wszystkich Person.

Największa siła Persony 2 tkwi w jej postaciach. Mimo że w Innocent Sin kierujemy przede wszystkim standardowymi dla RPGów licealistami, są oni na tyle realistycznie zaprezentowani, że wcale nie przeszkadza ich wiek. Mało tego, są sympatyczni, rozwijają się przez całą grę i przyjaźnią między sobą. Szczególnie to ostatnie jest dla mnie szczególnie ważne. Persona 4 to chyba ostatni RPG, w jakiego ostatnio grałam, gdzie relacje między postaciami są w jakikolwiek sposób oddane. Ostatnimi czasy mamy do czynienia z sytuacją, gdzie spotyka się masa indywidualistów, którzy w najlepszym wypadku mają siebie serdecznie dosyć, a w najgorszym nie znają swoich imion. W Personie 2 to nie występuje. Mamy kilka grywalnych postaci, które mają określony stosunek do siebie nawzajem oraz do masy NPCów, z którymi się spotykamy.

Eikichi ma nietypowy wygląd (nawet mi uniosła się brew na jego widok), jednak jest duża szansa, że będzie Waszym faworytem.

Kolejna mocna rzecz w P2 to miejsca, w których przebywamy. Tak jak w innych grach, także ta część odbywa się na terenie jednego miasta. I powiedzmy sobie szczerze, mimo że inne RPGi oferują całe planety do eksploracji, to jedno takie miasto jest oddane w dużo ciekawszy i bogatszy sposób niż wspomniane planety[2]. NPCe napędzają życie w mieście, oddziałują na siebie wzajemnie i budują żywy świat, gdzie pojawiają się zwariowane plotki, które mogą komuś naprawić, albo zniszczyć życie.

Plotka to główny element gry w Personie 2, w tym świecie stają się one prawdą. Abstrahując od cudownych socjologicznych obserwacji, które można dzięki temu odnaleźć, sami możemy tworzyć i rozpowszechniać plotki, które mogą pomóc w walce lub zmienić życie któregoś z NPCów. Potrzebujemy broni, a słyszeliśmy, że właścicielka baru była kiedyś szpiegiem i sprzedaje giwery po zamówieniu specjalnego dania? Po rozpowszechnieniu tej plotki możemy zajrzeć do rzeczonego przybytku i cieszyć się potencjalnymi narzędziami zbrodni.

Tak jak i w pierwszej Personie, z demonami negocjujemy. Social Linki i inne pierdoły pojawiły się dopiero w Personie 3.

Jeśli chodzi o remake to zmiany są niewielkie. Graficznie odświeżono portrety postaci[3] i dodano nowy opening, cała reszta straszy latami dziewięćdziesiątymi. Szczęśliwie modele postaci są bardzo ekspresywne, więc być może nawet ludzie z awersją do przestarzałej grafiki przekonają się do oprawy. Muzyka została zaaranżowana przez legendarnego Atlusowego kompozytora Shojiego Meguro (który jest szefem całego tego i poprzedniego remake’u. Talk about multitalented!), który wziął sobie do serca narzekania fanów na Personę PSP. Nagrania są wierne oryginałom, a gracze i tak mogą w dowolnej chwili zmienić muzykę na tę z pierwotnej wersji gry. Oryginalny soundtrack do P2: IS jest bardzo dobry, a jestem wielką fanką twórczości Meguro, więc możecie się domyślać jak wysoko podskakuję na samą myśl o premierze muzyki do P2P[4].

Co ciekawe, do gry został dodany nowy moduł pozwalający grać w nowe questy oraz tworzenie własnych. Osobiście nie jestem fanką takich rozwiązań, ale to miłe, że dostaniemy coś więcej niż lekko odgrzanego kotleta.

…jak nowe designy Soejimy! Mentalnie mam dwanaście lat i chichoczę patrząc na powyższą panienkę i nazwę tego trybu gry.

Japońska premiera P2P: IS odbędzie się 14 kwietnia 2011 (z mojego punktu widzenia jutro!), zagraniczni fani z utęsknieniem czekają na ogłoszenie angielskiego tłumaczenia. Z nie do końca jasnych przyczyn oryginalna Persona 2: Innocent Sin nigdy nie została przeniesiona na rynek angielskojęzyczny, dopiero Eternal Punishment zostało na nim wydane. Jako że zdążyło minąć od tego czasu parę ładnych lat, należy sądzić, że Atlus USA ogłosi wydanie IS niedługo po jej japońskiej premierze. Byłoby pięknie gdyby dogadali się z autorami fanowskiego tłumaczenia gry jak XSEED zrobiło przy wydaniu Ys.


[1] Co nie zmienia faktu, że i tak jest okrutnie niedostępna dla przeciętnego gracza. Ale o tym kiedy indziej.

[2] Kiedy będę kiedyś pisała list miłosny do P4 to właśnie na mieście głównie się skupię.

[3] Uważam, że Soejima i Kaneko powinni zawsze pracować razem, fantastycznie się balansują.

[4] A propos, modne zrobiło się w ostatnim czasie jeżdżenie po muzyce z Persony PSP. Przyznaję, że oryginalny soundtrack jest świetny i Meguro trochę za bardzo pojechał w stronę nowych Person, ale jego aranżacja jest i tak bardzo udana.

Reklamy

10 uwag do wpisu “Persona 2: Innocent Sin – zapowiedź

  1. Persona 2 to JRPGowy behemot, który stanowi jedno z największych osiągnięć w tym gatunku i moim zdaniem szczytowe osiągniecie dawnego R&D1 (zanim odszedł z niego Okada i Tadashi, a sam team się rozpadł). Jak ktoś w to nie grał (przynajmniej w Eternal Punishment), to powinien się wstydzić.

    Osobiście remake mnie nie grzeje. To co dodano jest według mnie okropne i wypacza tę grę (gdzie nowemu intro do poetyckości i atmosfery oryginału?). Zdecydowanie zostanę przy bardziej siermiężnej, acz urokliwszej wersji PSXowej.

    A Meguro przez to, że robi muzykę do prawie wszystkiego co wydaje ATLUS, już dawno zaczął się powtarzać. Poza tym dalej uważam, iż remixy z „Errors of Their Youth” > cokolwiek co Meguro skomponował.

    OK, ponarzekałem, potrollowałem, wylałem żale, teraz idę jeść pizzę… ^___^ nomnomnom

    1. Oj tam oj tam. O tyle cieszy mnie ten remake, że wreszcie będę mogła legalnie zagrać w grę (swoją drogą zawsze miałam problemy z emulowaniem obu P2).

      To i dlatego dali oba openingi. Serio, kiedy patrzę na to jak bardzo Meguro podlizuje się starym fanom, to trochę mi przykro. Jak tak dalej pójdzie to nigdy nie dożyjemy niczego nowego, bo weteranom wiecznie coś będzie się nie podobać.

      Masz rację, ale i tak bardzo go lubię. Możemy się pokłócić o to, co się komu podoba, ale to nudne (i już wielokrotnie to przerabiałam z dziećmi na YT). Posłucham sobie jeszcze przeróbki Boss Battle. ♥

      Smacznego!

      1. Faktem jest, że P2 może robić straszne problemy na emu (na PSP potrafi się wieszać, a na PS2 bodaj kaszanią się nieco okna dialogowe). Gemini jak to hackował to napisał, że tę grę kodował chyba sam szatan, bo jeszcze nie widział, by kod gry był tak powalony i tyle rzeczy było robione na około i pod górkę (stąd to Devil Hackers).

        Ten Orginal Mode jest dlatego, iż starzy fani w Japonii robili aferę przy okazji P1PSP i słusznie. Inna kwestia, że dla mnie to nie załatwia sprawy. Sama myśl, iż na płycie z grą jest to okropne nowe intro, wywoływałby u mnie obrzydzenie i wstręt. To i ta siksa z Climax Theater (czy jak to się tam nazywa).

        Weteranom nie podoba się wiele rzeczy dlatego, że nikt o nich już nie dba. Pokazano im środkowy palec w P3 i robiąc Remake P1. Teraz po tym jak ich narzekania dotarły do ATLUS nieco zmieniono politykę, ale jak dla mnie to tylko mamienie oczu (te różne analogie i nawiązania do P2 w P4). Tu nie chodzi o to, że nie można stworzyć nic nowego, bo można (Devil Survivor, Raidou, DDS). Chodzi o to, że nowe idzie w takim kierunku, że wielu miało obawy, iż w SMT4 będziemy chodzić na randki z Lucyferem i Metatronem. Ostatnio cukierki dostawali głównie nowi fani, a starzy, gdyby nie Strange Journey, to dalej nie mieli by nic dla siebie. Taki Devil Survivor co prawda pokazał jak można połączyć tradycję serii z tym bardziej elo-młodzieżowym stylem, który tak dobrze teraz sprzedaje obecne gry ATLUS. Ale jak cudny by nie był DS, to jednak ja, jak wielu innych, chciałbym dostać coś w stylu starych SMT i P2. Jedno SJ od sponiewieranego teamu Kaneko to zawsze coś, ale dalej mało.

        Ja go nawet lubię i uważam, że ma bardzo duży talent (choć nie jest tak, że nie ma lepszych od niego), ale tłuczenie tego J-popu dalej IMO mija się z celem.

        Dziękuję! ^___^

        1. Ale ciężko nie zrozumieć tego kłaniania się nowym fanom. Przecież najwięcej zarobili na tych nowych Personach i J-Popie. Teraz to wygląda tak, że są w rozkroku między starym i nowym i powstają takie dziwne mieszanki w stylu P1P (które, zaryzykuję stwierdzenie, są w efekcie dla nikogo). Poza tym ja się nie znam, ale randki z Lucyferem i Metatronem brzmią świetnie. W niedziele trzeba by było uważać, żeby nie wpaść na YHWH.

          Nie nastawiałabym się na to, że Atlus będzie jeszcze wydawać coś tak „hardcore’owego” jak SJ, tak szczerze mówiąc. Sam wiesz jak teraz wyglądają gracze. Najczęściej nie mają czasu, nie chce im się. Na niedobitkach weteranów się nie zarobi (aż tyle), więc rozwiązanie z robieniem coraz bardziej przystępnych SMTków wydaje się zrozumiałe. Tym bardziej cieszę się z Catherine, bo to znaczy, że ciągle chcą robić gry z charakterystycznym smaczkiem. A że ten smaczek nie będzie już taki sam jak w poprzednich grach… szkoda, ale może to też przypadnie mi do gustu? Swoją drogą ciekawi mnie fandom SMT, zawsze się chwalą swoją hardcore’owością i nie lubią przyjmować nowych do swojego klubu. To zupełne przeciwieństwo fandomu Ys, który jest równie niszowy (a gry też są trudne), a jednak zbiera nowy nabytek, jak może. Ot, takie pseudo-socjologiczne spostrzeżenie. :P

          Najgorsze jest to, że samodzielnie wcale nie zaczynał od tego nieszczęsnego J-Popu, tylko od zajebiaszczych kompozycji w Nocturne i DDS. A że Pop się bardziej podoba…

          1. Dopóki istnieje team Kaneko będą powstawać takie gry jak SJ (zwłaszcza że jeśli dobrze pamiętam gra sprzedała się zgodnie z planem finansowym). I choć nie wierzę już w SMT 4 na PS3 (które obiecano jakoś w 2005r.), to nawet jeśli powstanie na 3DS i będzie na silniku Nocturna, ale tak jak SJ zachowa ducha pierwotnej serii, to będę zadowolony.

            Bo tu nie chodzi o to by szczekać na nowych (już im oddam tę Personę niech sobie w nią grają, ale od P2 wara), tylko o to by każdy miał czym się pobawić. Wiem, że to już nie ta sama firma co w latach 90tych i wiele talentów z niej znikło (i rozwiało się w niebycie), ale DS i Radiant Historia pokazały, że jest tam spory potencjał ludzki nawet wśród nowych ludzi. Jestem więc dobrej myśli, choć zdaje sobie sprawę, że ze względów finansowych kto inny teraz rozdaje karty i że w ATLUS nie jest aż tak słodko jak kiedyś (twórca Etrian Odyssey nie uciekł do SEGI dla hecy).

            Fani SMT to bardzo smutnie jednostki, które często musiały wypłakać oczy przy niektórych dungeonach w SMT I-II i każdy kto podczepia się pod Megateny łapiąc się P3/4 jest postrzegany jak intruz, który nakręca to, co niszczy obecnie ukochaną serię „prawdziwych” Megatenistów. Fani Ys chyba nie mają takich problemów, gdyż Ys chyba jest bardziej spójne stylistycznie i nie zamieniło się aż tak bardzo.

            Dla mnie Katarzyna to po prostu P3 + Przygoda z owcą + Mr. Driller, więc nie jest to aż tak odmienny smak dla tych co zajadali ze smakiem P3.

          2. Chwalą i chwalą Radiant Historię, a ja wciąż w nią nie grałam. Jesteś w stanie mnie do niej przekonać?

            To prawda, Ys zmieniło się w kosmetyczny sposób. Ale tak czy siak wśród fanów SMT czuję się jak między jeszcze bardziej sfrustrowanymi fanami FF. Rzecz jednak w tym, że Atlus słucha swoich fanów, więc można coś zmienić. Ale oni ze swoim podejściem do nowicjuszy nie pokazują im co jest fajnego w starszych tytułach -> nowi nie będą ich chcieli -> Atlus nie będzie ich robił. To wygląda tak, że starzy siedzą w swoim zaklętym kółeczku dziamgocząc, że wszyscy są przeciwko nim. Tymczasem fani Ys, a nawet całego Falcomu, w taki sposób przedstawiają swoje ulubione gry, że nowi je wypróbują i nie ma potrzeby zmieniać formuły (chociaż fanów jest o wiele mniej. Przez te nowe Persony Atlus przestał być porównywalnie niszowy).

            Nie strasz mnie tym P3, wcale nie lubiłam tej gry. Lubiłam P4, która jest prawie taka sama. :B Kasia będzie fajna jeśli tylko będzie tak dziwna, jak mi się wydaje.

          3. Radiant ma cudny art-design (coś a la FFVI, które uwielbiam), doskonale napisany i błyskotliwy scenariusz, łączący intrygi polityczne Matsuno z podróżami w czasie i miedzy alternatywnymi liniami czasu (to jak połączyć Chrono Trigger z Chrono Cross), ciekawych i sympatycznych bohaterów, cudną muzykę i przystępny, acz pozwalający na kombinowanie system walki. Przeszedłem 7h (padł mi L w DSie i nie mogę grać dalej) i jestem absolutnie zachwycony. Nie wiem czy to Cię przekonuje.

            Uważam, że akurat by grać w SMT I-II trzeba mieć ostro na bani. Bo nie chodzi o to że gry są trudne (bo są łatwiejsze niż Nocturne na Hard czy SJ), ale o to, że ich oszczędne wykonanie i ograniczenia techniczne potrafią zajechać psychikę (ile można patrzeć na takie same ściany i skokowe poruszanie się). Sam za pierwszym razem dałem sobie spokój, dopiero potem się uparłem wróciłem i nauczyłem się nawigować w tej grze (SMT I) by odkryć, że ma niesamowity klimat i fabułę i na coś takiego czekałem całe życie. Ale dla wielu to będzie już za duży oldschool (jak dla mnie RPGi z NESa).

            Z kolei P2 uważam za bardzo dopracowana grę, ale wielu porostu nie przekona się do niej, bo nie będzie to takie jak P3/4. Nie twierdzę, że nie znajda się tacy którzy uznają, że jest to gra lepsza (a przynajmniej równie dobra), ale tam też są elementy które zmęczą co niektórych.

            Dostałem SJ i jestem kontent. Teraz czekam na SMT4, ewentualnie kolejnego Devil Summonera. Jeśli takie gry będą dalej powstawać, to w P5 mogą sobie nawet latać kawałki Lady Gagi, a sama gra być o zaglądaniu koleżankom (i kolegom) z klasy pod spódniczki. Mnie to i tak już nie interesuje. Tak samo jak Katarzyna (jak zobaczyłem pierwsze screeny to przypomniał mi się Killer 7, ale potem mój entuzjazm osłab, padł na glebę i umarł).

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s