Archiwa miesięczne: Kwiecień 2011

Valkyria Chronicles 2 – recenzja

Valkyria Chronicles 2 recenzjaTak się jakoś złożyło, że nie zdążyłam po dzień dzisiejszy nabyć żadnej konsoli stacjonarnej obecnej generacji. Nie chodziło nawet o brak pieniędzy, ale o to, że zawsze brakowało mi wystarczającej liczby argumentów na kupienie tej, a nie innej konsoli. Wii ma Muramasę i wszystkie Traumy Center/Team[1], 360tka ma Tales of Vesperia i wszystko to, co PS3 tylko podziabane na kilka dysków. PS3 ma natomiast Valkyria Chronicles.

Czytaj dalej.

Reklamy

Persona 2: Innocent Sin – zapowiedź

persona innocent sin psp zapowiedzAch, Persona. W chwili obecnej ta seria jest dla Atlusa mniej więcej tym, czym dla Square(-Enix) przez długie lata było Final Fantasy. Co prawda jesteśmy dopiero na etapie czwartej części, jednak ilość remake’ów i wojowniczy fandom są proporcjonalne do tego, co posiada legendarna seria SE.

Potwór zwany Megami Tensei jest powodem powstania wielu podserii. Mamy Personę, Devil Summonera, Demikids, Digital Devil Sagę, a ostatnio ogłoszono, że Devil Survivor także został podserią. Z zawiłościami tego giganta zaczynam rozumieć nowych fanów, którzy nie chcą mieć do czynienia z niczym poza Personą. No dobra, nadal ich nie rozumiem, ale zawiłe to to jest. Czytaj dalej Persona 2: Innocent Sin – zapowiedź

Powspominajmy: Valkyrie Profile 2: Silmeria

Mitologie z różnych stron świata to jedno z moich wielu zamiłowań z lat najmłodszych, oprócz dinozaurów i astronomii. O ile jednak pozostałe w końcu porzuciłam (ew. dowiedziałam się, że muszę posiadać umiejętność liczenia by je rozumieć), to przypowieści dziwnych treści zostały ze mną do dziś. Kiedy więc dowiedziałam się, że Japończycy stworzyli grę inspirując się motywami z mitologii skandynawskiej… postanowiłam całą wiedzę na ten temat wyrzucić do mentalnego śmietnika. W końcu to japońska gra. Czytaj dalej.

Powspominajmy: Seria Shadow Hearts

Stoją sobie bezczelnie. Nie ma chwili, żeby na mnie nie patrzyły swoim oceniającym wzrokiem. Kiedy tylko pojawiam się na horyzoncie, jestem bombardowana dziesiątkami spojrzeń pełnych wyrzutów. „Dlaczego nas jeszcze nie przeszłaś?” „Persona 4 zasłużyła na 150 godzin grania, a ja nie?” Cholerne zaległości.

Mam jednak na półce trojaczki, które nigdy nie wołają o uwagę. Wiedzą, że zawsze, kiedy przechodzę przez pokoik (a robię to często, bo skubany ma 8 m2), to ja robię sobie wyrzuty. Z nimi, jak z większością gier, które posiadam, też wiąże się nieco anegdot. Czytaj dalej.